Dwie różne wizje, dwaj wybitni reżyserzy i jedna z najważniejszych powieści w historii polskiej literatury. Podczas gdy widzowie dyskutują o serialowej wersji Lalki w reżyserii Pawła Maślony na Netfliksie, do kin trafia pełnometrażowy film Macieja Kawalskiego. W obu tych epickich widowiskach kostiumowych pojawiła się ta sama twarz. Gościnią Czwórki była Anna Woldańska - aktorka, statystka i epizodystka, tworząca instagramowy profil @annanaplanie, która jako arystokratka poznała kulisy obu superprodukcji od podszewki.
Posłuchaj audycji "Poranek Czwórki" z Anną Woldańską
Dla Anny udział w projektach był spełnieniem dziecięcych marzeń, ponieważ "Lalka" Bolesława Prusa od lat pozostawała jej ulubioną lekturą szkolną. Początkowo nabory do projektów były owiane ścisłą tajemnicą, a ogłoszenia wspominały jedynie o "filmie historycznym".
- Przy produkcjach z epoki wymogi castingowe są bezwzględne. Liczy się całkowicie naturalny wygląd: zakaz farbowanych włosów, współczesnych tatuaży czy widocznych ingerencji kosmetycznych. Na przymiarkach okazało się, że zakwalifikowałam się do obu projektów i w obu przydzielono mi rolę arystokratki - wspominała Anna Woldańska.
W przypadku kinowej wersji Macieja Kawalskiego twórcy postawili na realizm. Statyści i epizodyści przeszli profesjonalne szkolenie z zasad XIX-wiecznego savoir-vivre’u. Uczono ich, co w ówczesnym świecie oznaczały konkretne elementy garderoby, jak poruszać się w krynolinach i gorsetach, jak operować spojrzeniem oraz jakich gestów arystokracji pod żadnym pozorem nie wypadało wykonywać.
Godziny charakteryzacji dla kilkunastu sekund na ekranie
Choć świat widziany na ekranie zachwyca rozmachem, codzienność na planie kostiumowym to przede wszystkim sprawdzian z żelaznej cierpliwości. Dzień zdjęciowy zaczyna się na długo przed pierwszym klapsem w tzw. bazie kostiumowej, gdzie skomplikowana charakteryzacja, układanie fryzur i ubieranie dziesiątek wykonawców trwa po kilka godzin.
- Gdybym miała opisać pracę na planie jednym słowem, byłoby to "czekanie". Kilka sekund, które widz widzi na ekranie, to nierzadko efekt całego dnia żmudnej pracy: niekończących się dubli, przestawiania świateł, poprawek pudru i walki z pogodą, bo wystarczy podmuch wiatru w złą stronę, by powtarzać całą scenę - tłumaczyła gościni Czwórki.
Czasu spędzonego w garderobach statyści jednak nie marnowali. Tworzyli między ujęciami własną, komediową fabułę, której kulisy Anna publikowała w swoich mediach społecznościowych.
Co różni obie "Lalki"?
Mając wgląd w obie produkcje, aktorka bez trudu dostrzega fundamentalne różnice artystyczne. O ile film kinowy Kawalskiego to hołd dla klasycznej, wiernej litery powieści adaptacji, o tyle serialowa odsłona Netfliksa pod okiem Pawła Maślony stawia na nowoczesny rytm, cięty humor i bezkompromisowe odbrązowienie postaci.
- Serialowy Wokulski i świat warszawskiej socjety w ujęciu Maślony zyskali mnóstwo współczesnego luzu, a momentami wręcz satyrycznego pazura. Wiele wątków poprowadzono bardzo świeżo, a sam finał serialu wyraźnie prosi się o kontynuację w kolejnym sezonie - zauważyła Woldańska.
Sama aktorka nie zamierza jednak poprzestawać na bezgłośnym tle. Jak podkreśliła na antenie Czwórki, czas kostiumowego statystowania uważa za pięknie domknięty etap, a jej wzrok skierowany jest teraz wyłącznie na większe role z tekstem.
***
Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"
Prowadzi: Kasia Dydo
Gość: Anna Woldańska (statystka w "Lalkach")
Data emisji: 30.09.2026
Godzina: 09.17
ak