Marcin Lisiecki z książką "Wznieciliśmy mrok". Tak budził się polski metal

Ostatnia aktualizacja: 12.08.2026 11:28
- Gdy rozwijała się muzyka metalowa, wśród młodzieży naturalnie pojawiła się potrzeba przynależności subkulturowej, a jednym z jej filarów była autentyczność. Dziś wraca się do heavy i trash metalu. Ta muzyka przeżywa renesans - mówił Marcin Lisiecki, autor książki "Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.".
Marcin Lisiecki i Kamil Jasieński w Czwórce
Marcin Lisiecki i Kamil Jasieński w CzwórceFoto: Piotr Podlewski/Polskie Radio

Dziś wszystkie zespoły dostępne są na wyciągnięcie jednego kliknięcia w internecie. Możemy poznać dyskografię dowolnego artysty, albo cały gatunek muzyczny. Przed czterema dekadami muzyka była dla tych, którym chciało się bardziej postarać. - Metal w latach 80. i 90. wcale nie był tak popularny, był traktowany jako moda przejściowa. Myślano "coś ci młodzi grają, ale im przejdzie". Okazało się, że to nie jest prawda, bo dziś muzyka metalowa ma się bardzo dobrze - opowiadał Marcin Lisiecki, autor książki "Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.". 

Marcin Lisiecki w Czwórce - posłuchaj nagrania całej rozmowy

Z czasem zaczęto przygotowywać audycje o tej tematyce. Ważną rolę odgrywały też m.in. sklepy muzyczne, w Warszawie działała legendarna "Dziupla". - Byłem tam kilka razy i to robiło niesamowite wrażenie. Tam wszystko związane było z metalem, koszulki kasety, to była prawdziwa mekka - mówił Marcin Lisiecki. Były też tzw. kluby listowe. - W różnych źródłach, np. w "Metal Hammer" i innych magazynach pojawiały się adresy i listownie wymieniano się informacjami, kasetami. Niektórzy odpisywali, przesyłali informacje, reklamówki dotyczące ich nagrań, inni prowadzili własne dystrybucje, wysyłali listę kaset, tego co można kupić i za jaką cenę. Zdarzało się, że zapłaciłem, a nie otrzymywałem kasety, ale te sytuacje były bardzo piętnowane. Byli jednak też ludzie, którzy wysyłali listy do polskich i zagranicznych kapel - wówczas to były często jeszcze grupy mało znane - i wręcz intensywnie z nimi korespondowali. 

Zobacz także "Nie ma lekko" - autorski podcast Kamila Jasieńskiego o muzyce metalowej 

Jak opowiadał gość Czwórki, w czasach PRL-u trudno było w Polsce o dobry koncert zachodniego zespołu. - Takiego, który jest na topie, wyznacza trendy. A takim zespołem było Iron Maiden. Ich koncert w naszym kraju porównywano do przyjazdu Rolling Stonesów w 1967 roku. Od tego momentu zaczął się boom na muzykę rockową. Ludzie zobaczyli, jak oni się zachowują na scenie, że jest pewna energia, show, ognie na estradzie - opowiadał gość Czwórki. W latach 80. zaczęto też dostrzegać "satanizm" wśród słuchaczy metalu. - Władze jednak nie zainteresowały się satanizmem, bo niespecjalnie wiedzieli o co w tym chodzi. Nie połączyli tego elementu buntu z czymś co może być niebezpieczne. Dopiero w latach 90. zaczęło się odmawianie koncertów czy miejsc na próby. 

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Kamil Jasieński

Gość: Marcin Lisiecki (autor książki "Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.")

Data emisji: 11.08.2026

Godzina: 14.09

kd

Czytaj także

Klangor z płytą "Arytmia". "Rock na wesoło, ale i bardzo poważnie"

Ostatnia aktualizacja: 25.07.2022 12:42
 - Wybraliśmy tytuł "Arytmia", bo staraliśmy się, by ta muzyka nie była prosta, zwłaszcza w warstwie rytmicznej. Słowo to ma jednak jeszcze kilka innych znaczeń - mówił w Czwórce Rafał Nowakowski, gitarzysta grupy Klangor. 
rozwiń zwiń
Czytaj także

Igo z singlem "Puls miast". Numer, którego bohaterem jest Kraków

Ostatnia aktualizacja: 02.06.2023 17:40
- Każde miasto ma swój własny puls. Tworzy ścieżkę dźwiękową, która nadaje rytm życiu jego mieszkańców. Wystarczy się zatrzymać, wsłuchać, dać się ponieść. O tym właśnie jest "Puls miast" - mówił Igor "Igo" Walaszek.
rozwiń zwiń