Żadnego scenariusza, suflera i wyuczonych na pamięć kwestii. Tam wszystko rodzi się na żywo tu i teraz. Choć improwizacja komediowa na pierwszy rzut oka może wydawać się skokiem na głęboką wodę, dla tysięcy osób staje się przestrzenią do odzyskania swobody, walki ze stresem i budowania relacji. O tym, dlaczego na scenie wcale nie trzeba na siłę sypać żartami i jak impro pomaga w codziennym życiu, opowiedziały w Czwórce Agata Rozbicka i Martyna Kowalska ze Szkoły Impro.
Posłuchaj audycji "Po robocie" z Agatą Rozbicką i Martyną Kowalską
Przedszkole dla dorosłych otwarte dla każdego
Wbrew stereotypom uczestnicy warsztatów improwizacyjnych nie muszą mieć doświadczenia scenicznego ani aktorskiego zaplecza. Na zajęcia trafia szeroki przekrój profesji: od programistów i nauczycieli, przez pracowników korporacji, aż po artystów szukających nowych bodźców.
- Często żartujemy, że improwizacja komediowa to po prostu przedszkole dla dorosłych. Przychodzą do nas ludzie z różnych światów i z różnymi potrzebami: jedni chcą uwolnić artystyczną duszę, inni potrzebują oderwać się od komputera i wyjść do ludzi, a jeszcze inni szukają luzu przed wystąpieniami publicznymi w pracy. Na warsztatach oswajasz się z tym, że ktoś na ciebie patrzy, a gdy się pomylisz, nie dzieje się nic złego - zauważyła Martyna Kowalska.
Samo wejście na scenę poprzedza praca warsztatowa. Pierwszy kurs, zwany "zerówką", trwa sześć tygodni i kończy się grupowym pokazem powarsztatowym przed publicznością.
Zobacz także:
Mimo że na scenie panuje całkowita wolność kreacji, improwizacja opiera się na twardych fundamentach technicznych. Najważniejszym z nich jest słynna zasada akceptacji i rozwijania pomysłu partnera scenicznego.
- My oczywiście improwizujemy i nie wiemy, co powiemy za chwilę, ale są pewne reguły, którymi musimy się kierować. Główną z nich jest zasada "tak, i...". Zgadzamy się na to, co mówi partner sceniczny, i dzięki temu historia może iść dalej. Nie mówimy "nie", tylko budujemy wszystko na zgodzie - tłumaczyła Agata Rozbicka.
Ekspertki podkreśliły również, że w improwizacji komediowej paradoksalnie nie chodzi o usilne wymyślanie dowcipów. - W impro dobrze jest nie starać się być śmiesznym za wszelką cenę. Szukamy komizmu sytuacyjnego. Jeśli za bardzo próbujesz kogoś rozbawić, to zazwyczaj nic z tego nie wychodzi - dodała Agata Rozbicka.
Narzędzie na scenę i do codzienności
Umiejętności trenowane na scenie impro szybko przekładają się na codzienne funkcjonowanie. Uczą szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków, uważnego słuchania innych oraz rezygnowania z nadmiernej kontroli.
- To piękna sztuka budująca grupy ludzi i spajająca ich ze sobą. Jest też świetnym narzędziem do pisania scenariuszy czy skeczy, ale przede wszystkim narzędziem na życie. Biorę z improwizacji mnóstwo reguł, dzięki którym po prostu milej i swobodniej żyje mi się wśród ludzi - podsumowała Martyna Kowalska.
***
Tytuł audycji: Po robocie
Prowadzi: Jakub Jamrozek
Gość: Agata Rozbicka i Martyna Kowalska (koordynatorki Szkoły Impro)
Data emisji: 19.08.2026
Godzina: 18.10
ak