Przemek Myszor: w Myslovitz już nie zamiatamy brudów pod dywan

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2014 08:00
Wkrótce minie rok od premiery "1.577" - płyty zespołu Myslovitz nagranej z nowym wokalistą, Michałem Kowalonkiem. Przemek Myszor podsumowuje minione 12 miesięcy i ocenia "Beksę" Artura Rojka.
Audio
  • Rozmowa z Przemkiem Myszorem z Myslovitz (Czwórka/DJ Pasmo)
Przemek Myszor gościł u Bartka Koziczyńskiego w DJ Paśmie
Przemek Myszor gościł u Bartka Koziczyńskiego w "DJ Paśmie" Foto: Wojciech Kusiński

- Można powiedzieć, że pierwszy stres minął, ale tak naprawdę punktów stresogennych w ciągu ostatniego roku było kilka. Najpierw, kiedy nie szło nam nagrywanie nowej płyty. Potem, kiedy wypuszczaliśmy krążek na rynek - wspomina rozmówca Bartka Koziczyńskiego. - Na szczęście nikt nas werbalnie za ten album nie wychłostał więc w sumie osiągnęliśmy cel. Gramy koncerty, idziemy do przodu, ale we własnym tempie, bo nie mamy już ciśnienia, żeby się ścigać.

Przemek Myszor przyznał także, że wraz z pojawieniem się w Myslovitz nowego wokalisty zmieniła się dynamika starć wewnątrz grupy. - Jedynym sposobem na przetrwanie trudnego okresu była konsolidacja sił i zbliżenie się do siebie - opowiada. - Natomiast jedyny problem jaki mamy z Michałem to to, że on mieszka w Poznaniu i nie przebywa z nami na co dzień. Ale my cały czas pracujemy.

Oczywiście nie oznacza to, że konflikty w Myslovitz definitywnie się skończyły. - Ostatnio pod koniec ubiegłego roku mieliśmy gorszy czas. Nawarstwiły się pretensje, pojawiły jakieś urazy. Ale teraz potrafimy już o tym rozmawiać i staramy się od razu wszystko wyjaśniać. Nie zamiatamy brudów pod dywan i nie czekamy, aż urośnie góra, o którą wybijemy sobie zęby.

Jeśli chodzi o najbliższą przyszłość to muzycy zamierzają pracować nad nowym materiałem, ale nowych utworów nie chcą robić na akord. - Zazwyczaj pracujemy w czwórkę, kiedy dojeżdza do nas Michał konsultujemy to, co już zrobiliśmy - mówi Myszor. - Oczywiście nie jest to wymarzony przeze mnie tryb pracy, natomiast cały czas towarzyszy mi świadomość, że jesteśmy w takim punkcie, że nie musimy się nigdzie spieszyć.

Wkrótce zespół rusza także w trasę koncertową "Korova Milky Bar vs. 1.577". Czy członkowie grupy w drodze będą słuchać płyty Artura Rojka, byłego wokalisty Myslovitz? - Przygotowałem się, że takie pytania będą padać, więc mam już ustalone stanowisko w tej sprawie - śmieje się gość "DJ Pasma". - "Beksa" to naprawdę fajna piosenka. Mogłaby być lepsza, ale mogłaby być także gorsza.

(kul/kd)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Joy Division - brytyjska melancholia i smutek słowiańskiej duszy

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2014 09:20
- Nie jesteśmy cover bandem - deklarują członkowie Heart & Soul. - Grając utwory Joy Division składamy hołd jednemu z najważniejszych zespołów w historii muzyki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Cham Phoenix: muzyka to nie sport, z nikim się nie ścigam

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2014 11:00
- Jamajka jest fajna dla dzieci i ludzi starszych. Ale jak się jest po środku warto przyjrzeć się całemu światu - mówi Cham Phoenix. - Do Polski trafiłam, bo szukałam dobrego dentysty. Teraz z polskimi artystami robię muzykę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pustki: na "Safari" uratował nas producent

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2014 10:20
- Zrobiliśmy sobie przerwę, która pozwalała domniemywać, że nie nagramy już żadnej płyty i raczej nie wrócimy na scenę - przyznaje Basia Wrońska. - Ale stało się inaczej. Najnowszy album Pustek, "Safari", trafił do sklepów 7 marca.
rozwiń zwiń