X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
RCKL

Konwersacje ze słowikami

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2019 08:00
David Rothenberg zabiera nas do parku, tam, gdzie śpiewają słowiki. On i inni muzycy grając na instrumentach, rozmawiają z nimi na dwupłytowym wydawnictwie "Nightingale Cities", którego jest prowodyrem.
David Rothenberg  Nightingale Cities- okładka płyty
David Rothenberg "Nightingale Cities"- okładka płytyFoto: materiały promocyjne

Album nie jest efektem łączenia ścieżek, ale zapisem sytuacji, które wydarzyły się w parkach. Z boku wyglądających surrealistycznie, kiedy muzycy grają do drzew, na których gałęziach, niczym na balkonach swoje sonaty snują słowiki.

Pamiętacie ptasie radio, które nadawało audycję z brzozowego gaju w wierszu Juliana Tuwima? Urocza rymowanka dla dzieci to wprowadzenie w świat ptasich dyskusji. Obecne możliwości jakie stwarzają nagrania terenowe aż proszą, żeby towarzyszyła jej ścieżka dźwiękowa. Ileż byłoby zabawy przy nauce i rozpoznawaniu poszczególnych głosów (w Polsce niewątpliwą mistrzynią jest w tym Izabela Dłużyk, która dźwięki zwierząt nagrywa i fascynująco potrafi o nich opowiadać).

O Davidzie Rothenbergu można napisać: kompozytor i muzyk jazzowy. Albo tak: profesor filozofii i muzyki zainteresowany dźwiękami wydawanymi przez zwierzęta. Zarówno w jednej jak i drugiej dziedzinie dorobek ma już spory, ale to jego projekty związane ze zwierzętami wydają się najbardziej frapujące.

Sam Rothenberg mówi, że najważniejsze to nie grać, ale słuchać – wtedy słowiki zabiorą cię w przestrzeń, w jakiej wcześniej nie byłeś lub nie byłaś. Co jest tym bardziej fascynujące, że w kulturze słowiki są symbolami natchnienia, bogactwa, miłości, przypisuje się im uzdrawiającą moc.

Publikował płyty poświęcone dźwiękom wydawanym przez walenie, ptaki i insekty (towarzyszyły im także książki "Why Birds Sing" czy "Thousand Mile Song"), z którymi razem pogrywał (na klarnecie). Z Pauline Oliveiros i Timonthym Hillem nagrał "Cicada Dream Band", album na którym dźwiękom głosu, akordeonu i klarnetu basowego towarzyszyły… świerszcze, żaby, ptaki i cykady.

Od 2015 roku razem z tureckim twórcą Korhanem Erelem zainicjował w Berlinie projekt, w którym zagłębia się w zwyczaje słowików (dlaczego szczególnie upodobały sobie to miasto pisał The Guardian), najbardziej znanych ptasich śpiewaków (dość powiedzieć, że w wierszu Tuwima to ich trele wywołały burzliwą debatę). Sam Rothenberg mówi, że najważniejsze to nie grać, ale słuchać – wtedy słowiki zabiorą cię w przestrzeń, w jakiej wcześniej nie byłeś lub nie byłaś. Co jest tym bardziej fascynujące, że w kulturze słowiki są symbolami natchnienia, bogactwa, miłości, przypisuje się im uzdrawiającą moc. A najlepsze, że z berlińskich parków mogą emigrować tysiące kilometrów, aby później wrócić na to samo drzewo.

Tegoroczny efekt tych poszukiwań to podwójne wydawnictwo i książka: "Nightingales Berlin" można czytać, a "Nightingale Cities" słuchać. To efekt wycieczek po Berlinie i Helsinkach, na które Rothenberg zabrał całe grono zaprzyjaźnionych muzyków, aby dialogowali razem ze śpiewakami-rezydentami tamtejszych parków.

Czy to faktycznie gra duetów? Raczej przede wszystkim lekcja słuchania: słowików i ich przepięknych śpiewów, ale też kojącego dźwięku klarnetu (świetne "Sharawaji Blues"), wokaliz (wspaniałe "Dreaming Slow”) i innych instrumentów takich jak wiolonczela czy lutnia oud. Bez przesadnych orkiestralnych aranżacji – muzyka raczej tli się niezobowiązująco, żeby nie zakłócić słowiczych solówek. Chociaż są wyjątki, kiedy trzyosobowy zespół zbiera siły, żeby stworzyć rozbudowaną kompozycję "I Cannot Go Home" z ptasim akompaniamentem w tle. Tyle, że nie do końca o komponowanie tu chodzi, ale pomysłowe zestawienie akustycznych instrumentów z odgłosami natury, które w zadrzewionych przestrzeniach frapująco rezonują. Wspomniałem Oliveiros – nietrudno "Nightingale Cities" nie traktować przez pryzmat jej idei głębokiego słuchania – to lekcja tego, jak brzmi natura i jak wciąż jest w stanie dźwiękowo obronić się w wielkich miastach, zabrudzonych muzycznym noisem. Dlatego nie mniej ciekawa jest odsłona helsińska, kiedy zwierzętom towarzyszą bardziej zelektryfikowane kompozycje takie jak "Alien Beauty" czy "Elektro Repeet". To pokazuje ptasie śpiewy w nieco innym kontekście, chociaż najciekawsze jest to zestawienie w tej najczystszej, surowej i naturalnej formie. Kluczowe, że album nie jest efektem łączenia ścieżek, ale zapisem sytuacji, które wydarzyły się w parkach. Z boku wyglądających surrealistycznie, kiedy muzycy grają do drzew, na których gałęziach, niczym na balkonach swoje sonaty snują słowiki. Ale w warstwie muzycznej to przecież fascynujące dźwiękowe dyskusje.

David Rothenberg

„Nightingale Cities”

Gruenrekorder

Ocena: 4/5

Jakub Knera

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

 

Zobacz więcej na temat: kultura ludowa folk folklor