Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Idziemy z DYM-em

Ostatnia aktualizacja: 13.01.2020 16:03
Płyta formacji DYM to album koncepcyjny, składający się z siedmiu kompozycji w klimacie mrocznego pagan folku, wpisującego się w zyskujący na popularności nurt muzyki przodków.
Okładka płyty DYM.
Okładka płyty "DYM".Foto: mat. pras.

Założony w 2018 roku zespół DYM dołącza tym samym do grup takich jak Wardruna czy Heilung, prezentując propozycję gęstą od brzmień instrumentów archaicznych, mistycznych wokali i treści nawiązującej do dziedzictwa starożytnych plemion.

Do surowych, rytmicznych dźwięków miechów, bębnów i kowadeł dołączają przestrzenne, mocne gitary. To właśnie te elementy, razem z różnorodnymi wokalami tworzą esencję płyty. Wojciech Ossowski

Album w obrazowy, czytelny dla współczesnego słuchacza sposób ukazuje wizję świata, który odszedł w niepamięć. Wszystkie utwory z płyty są osobnymi obrazkami muzycznymi, do których malowania artyści wykorzystują odgłosy burzy, szelest płonącego ogniska, tajemnicze brzmienia bębnów szczelinowych i innych instrumentów archaicznych. Również opowieść związana z każdym obrazkiem zamyka się w osobną całość, jednocześnie będąc częścią magicznego spektaklu.

Chociaż DYM w warstwie narracyjnej nawiązuje do kultury przeworskiej i wykorzystuje instrumenty dawne, zdecydowanie nie jest to muzyka rekonstruktorska. Słychać to wyraźnie w jedynym instrumentalnym utworze z płyty pod tytułem „Kowalski”, gdzie do surowych, rytmicznych dźwięków miechów, bębnów i kowadeł dołączają przestrzenne, mocne gitary.
To właśnie te elementy, razem z różnorodnymi wokalami tworzą esencję płyty. Jeśli mowa o bębnach i warstwie perkusyjnej, jest ona charakterystyczna dla działań Piotra Stefańskiego - podobny typ budowania perkusyjnej narracji można było już usłyszeć na płycie „Lelek” oraz w niektórych utworach Studium Instrumentów Etnicznych. Bębny w DYM-ie są dynamiczne, wyraziste, transowe i plastyczne, stanowią energiczną podstawę dla innych instrumentów dookreślających kompozycje.

Na pierwszy plan wysunięta jest warstwa wokalna, prowadzona przez Emilię Annę Tuśnio. Męskie burdony trzymają podstawę, podczas gdy głosy kobiece snują, zaklinają szeptem i wykrzykują kolejne opowieści. Wokale są tu harmonijne i różnorodne, nadają każdej kompozycji odmienny charakter. Mamy więc majestatyczne wokalizy („Wszystko się kończy”, „Kanon”), rytmiczne zaklęcia („Dym”, „Żarna”), czy po prostu dobrze zaśpiewane piosenki („Maliny”, „Nad brzegiem rzeki”).

Historie opowiedziane w DYM-ie tworzą razem spójną całość. Dotyczą ludzkiej natury zatopionej w przyrodzie, tęsknoty, poświęceń, chęci zaklinania przyszłości oraz po prostu - miłości. Słuchając całości, odnosi się wrażenie, że jest to płyta w pewien sposób osobista.

Wojciech Ossowski

DYM

DYM

United Records 2019

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Zobacz więcej na temat: folk recenzja

Czytaj także

Miłość w wydaniu Otava Yo

Ostatnia aktualizacja: 10.12.2019 14:53
Autorski pomysł Bielkina, który jako Reelroad wystartował z propozycją frapującą. Wprawdzie znana była i popularna w swym czasie Żanna Biczewska, ale niewiele więcej o rosyjskim folku lat ubiegłych powiedzieć da się.
rozwiń zwiń