Wielka Brytania zorganizuje międzynarodowy szczyt poświęcony zapewnieniu swobody żeglugi przez strategiczną cieśninę Ormuz – mówił w środę premier Keir Starmer. W wydarzeniu wstępnie miało wziąć udział 35 państw, które wcześniej udzieliły poparcia dla brytyjskiej deklaracji dotyczącej wspólnych działań na rzecz bezpieczeństwa morskiego w regionie Zatoki Perskiej. To m.in. Francja, Niemcy, Włochy, Japonia i Australia, ale także kraje naszego regionu: Czechy, Słowenia, Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Rumunia i Mołdawia.
Oczekuje się, że na szczycie zostaną omówione kroki dyplomatyczne i polityczne, które można podjąć w celu ponownego otwarcia cieśniny.
Początkowo Polska nie była zainteresowana udziałem w tym formacie. Premier Donald Tusk deklarował, że Polska nie wyśle swoich wojsk w rejon Iranu. — Dotyczy to zarówno naszych sił lądowych, powietrznych, jak i morskich. To, co mamy w dyspozycji, jeśli chodzi o morze, musi służyć bezpieczeństwu Bałtyku — mówił.
Jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało Onetowi, że ostatecznie Polska została doproszona na to spotkanie, które w formie wideokonferencji odbędzie się w czwartek o godz. 13. Weźmie w nim udział wicepremier Radosław Sikorski. Spotkaniu będzie przewodniczyć brytyjska szefowa dyplomacji Yvette Cooper.
Wiadomo, że po rozmowach dyplomatycznych odbędzie się narada planistów wojskowych. Jej celem będzie ocena, w jaki sposób państwa zaangażowane w inicjatywę mogłyby skoordynować swoje siły w celu wsparcia bezpieczeństwa na morzu.
Cieśnina została praktycznie zamknięta przez Iran w odpowiedzi na rozpoczętą 28 lutego operację militarną USA i Izraela. Zablokowanie szlaku, którym zazwyczaj transportowana jest jedna piąta światowej ropy, przyczyniło się do znaczącego wzrostu cen tego surowca.
W marcu Trump zażądał od marynarek wojennych krajów NATO pomocy w ponownym otwarciu Ormuzu, ale państwa europejskie mu odmówiły, wyjaśniając, że to niemożliwe w trakcie trwania konfliktu, a kilka z nich wskazało również, że "to nie jest nasza wojna".
Trzech urzędników zaznajomionych z przebiegiem rozmów, na których powołuje się brytyjski dziennik "Financial Times", poinformowało, że Trump zareagował groźbą wstrzymania dostaw do PURL — inicjatywy NATO, która polega na zakupach przez kraje europejskie broni dla Ukrainy z amerykańskich zapasów.
Onet/pż