Sojusz jest zjednoczony i gotowy bronić każdego centymetra naszego terytorium. Tu, w Ankarze, sojusznicy potwierdzili swoje niezłomne zobowiązanie do zbiorowej obrony na podstawie artykułu 5. Atak na jednego jest atakiem na wszystkich i będziemy stać razem. Nasza jedność, solidarność i zbiorowa siła pozostają fundamentem pokoju, bezpieczeństwa i dobrobytu - powiedział Rutte.
Jak ocenił, szczyt przyniósł „ogromne poczucie jedności” — jego zdaniem Sojusz był „bardziej zjednoczony niż kiedykolwiek”.
Ta sama zasada znalazła się w przyjętej w środę deklaracji końcowej szczytu. „My, szefowie państw i rządów Sojuszu Północnoatlantyckiego, zebraliśmy się w Ankarze, by ponownie potwierdzić nasze niezachwiane zaangażowanie na rzecz naszej zbiorowej obrony zgodnie z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego oraz na rzecz więzi transatlantyckiej. Atak na jednego z nas jest atakiem na wszystkich” - napisano w pierwszym z sześciu punktów dokumentu.
Podkreślono w nim, że sojusznicy realizują ustalenia przyjęte przed rokiem w Hadze, mające przeciwdziałać „długoterminowemu zagrożeniu, jakie Rosja stanowi dla bezpieczeństwa i stabilności euroatlantyckiej, oraz uporczywemu zagrożeniu terroryzmem”. W ramach tych działań europejscy sojusznicy i Kanada zwiększyli w zeszłym roku wydatki na obronność o 139 mld dolarów. W deklaracji zapisano też nowe zamówienia obronne uzgodnione podczas szczytu, warte ponad 50 mld dolarów, oraz zobowiązanie do rozszerzenia zbiorowych zdolności produkcyjnych i współpracy z przemysłem w celu przyspieszenia innowacji. Przywódcy zapowiedzieli działania na rzecz eliminacji barier handlowych między sojusznikami w dziedzinie obronności oraz wykorzystania partnerstw NATO do maksymalizacji potencjału przemysłu obronnego.
Rutte poinformował ponadto o „historycznym kroku” w celu wzmocnienia łańcucha dostaw paliw NATO, mającym zapewnić siłom zbrojnym dostawy energii niezbędne do utrzymania gotowości bojowej.
Podczas gdy sojusznicy wciąż dopracowują szczegóły, wiemy, że ta inwestycja w wysokości 27 mld euro zmodernizuje naszą istniejącą infrastrukturę magazynowania i dystrybucji paliw, a także wesprze nowe obiekty, w tym rurociągi prowadzące do wschodniej części Sojuszu - powiedział szef NATO.
Zarówno Rutte, jak i deklaracja końcowa potwierdzili, że europejscy członkowie Sojuszu i Kanada przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu. „Budujemy przyszłość: silniejszą Europę w ramach silniejszego NATO – zmodernizowanego Sojuszu. Europejscy sojusznicy oraz Kanada, we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, przejmują większą odpowiedzialność za obronę Sojuszu” - napisano w dokumencie. Podkreślono w nim, że odstraszanie i obrona NATO opierają się na odpowiednim miksie zdolności jądrowych, konwencjonalnych i przeciwrakietowych, uzupełnionych o zasoby kosmiczne i cybernetyczne, a kraje członkowskie zobowiązują się inwestować w zdolności bojowe, by utrzymać przewagę.
Oznacza to silniejszą Europę i silniejsze NATO. Dzięki europejskim sojusznikom i Kanadzie, współpracującym ze Stanami Zjednoczonymi, Sojusz bierze na siebie większą odpowiedzialność za obronę - oznajmił Rutte.
Rutte zaznaczył też, że sojusznicy potwierdzili niezachwiane wsparcie NATO dla Ukrainy. - W miarę jak Rosja kontynuuje swoje działania, będziemy nadal zapewniać Ukrainie to, czego potrzebuje. Sojusznicy zobowiązali się do zapewnienia Ukrainie co najmniej 70 mld euro na sprzęt wojskowy, pomoc i szkolenia w tym i przyszłym roku (...) Wraz ze zmianą dynamiki na polu walki na Ukrainie nasze wsparcie musi być kontynuowane. Ten szczyt pokazał, że Sojusz jest silniejszy niż kiedykolwiek - zapewnił.
Podobnie w deklaracji końcowej podkreślono, że Ukraina przyczynia się do bezpieczeństwa transatlantyckiego, a sojusznicy są zjednoczeni w niezachwianym poparciu dla niej w obronie jej wolności, suwerenności i integralności terytorialnej. Wskazano, że europejscy sojusznicy oraz Kanada finansują obecnie zdecydowaną większość pomocy w zakresie bezpieczeństwa dla Ukrainy w ramach współpracy dwustronnej i wielostronnej, a NATO przekaże temu krajowi w tym roku pomoc w wysokości 70 mld euro na sprzęt wojskowy, pomoc i szkolenia oraz co najmniej taką samą kwotę w 2027 roku.
W deklaracji napisano również, że „Sojusz nieustannie reaguje i dostosowuje się do strategicznej rywalizacji, szerzącej się niestabilności, zagrożeń hybrydowych oraz powtarzających się wstrząsów, które charakteryzują nasze szeroko pojęte otoczenie bezpieczeństwa”. Przywódcy państw NATO ponownie podkreślili, że Iran nigdy nie może wejść w posiadanie broni jądrowej, i wezwali ten kraj do pełnego poszanowania swobody żeglugi w cieśninie Ormuz.
Konkretną ofertę wzmocnienia zdolności Sojuszu złożyły podczas szczytu Niemcy. Berlin zaproponował NATO okręty, samoloty bojowe oraz bezzałogowe systemy uzbrojenia jako uzupełnienie zdolności, które dotąd w Europie gwarantowały głównie Stany Zjednoczone — poinformowała niemiecka agencja dpa. Chodzi o wsparcie dla dwóch stref: północno-zachodniej (JOA NW, dowodzonej z Norfolk w Wirginii) i południowo-wschodniej (JOA SE, z dowództwem w Neapolu). Dla obu obszarów Niemcy zgłoszą fregaty typu F125, z czego egzemplarz na południowy wschód ma być wyposażony w system obrony powietrznej IRIS-T.
Dla strefy południowo-wschodniej przewidziano też dwa samoloty patrolowe P-8 Poseidon, zdolne do zwalczania okrętów podwodnych, a dla północnego zachodu — osiem dodatkowych Eurofighterów. Oferta obejmuje ponadto korwety rakietowe typu 130, pięć dronów Heron TP oraz dwa amerykańskie drony bojowe; pierwsze systemy bezzałogowe niemiecka marynarka ma otrzymać od 2028 roku. Jednocześnie Stany Zjednoczone zdecydowały o utrzymywaniu w gotowości mniejszej liczby własnych zdolności wojskowych pod dowództwem NATO, zapowiedziały wycofanie kilku tysięcy żołnierzy z Niemiec i odwołały wcześniej uzgodnione rozmieszczenie broni średniego zasięgu.
Rutte poinformował także, że kolejny szczyt NATO, w 2027 r., odbędzie się w Albanii - decyzję o tym podjęto na ubiegłorocznym szczycie w Hadze.
Na marginesie spotkania w Ankarze prezydent USA Donald Trump zapowiedział w środę, że jeszcze tego samego dnia wieczorem amerykańskie wojsko przeprowadzi kolejne ataki na Iran. Ocenił też, że wstępne porozumienie pokojowe z Iranem przestało jego zdaniem obowiązywać, nazywając irańskie władze „chorymi ludźmi”, z którymi rozmowy uważa za stratę czasu.
Do pierwszych amerykańskich uderzeń na Iran doszło w nocy z wtorku na środę — CENTCOM podało, że były one odpowiedzią na irańskie ataki na statki handlowe. Tymczasowe zawieszenie broni między USA a Iranem, zawarte w połowie czerwca przy mediacji Pakistanu, miało dać 60 dni na wypracowanie trwałego porozumienia, jednak pośrednie rozmowy w Katarze zakończyły się w zeszłym tygodniu bez postępu.
PAP/IAR/pż