Stanisław Lem, urodzony 12 września 1921 roku we Lwowie, należał do pisarzy, których wyobraźnia przyciągała filmowców. Przeniesienie jej na ekran rzadko jednak spotykało się z jego aprobatą. Nawet adaptacje cenione przez krytyków nie przekonywały autora „Solaris”.
Jednym z najgłośniejszych sporów był konflikt z Andriejem Tarkowskim, reżyserem „Solaris” z 1972 roku. Lem uważał, że film odsunął na dalszy plan pytania o spotkanie z nieznaną inteligencją. Zamiast nich wyeksponował ludzkie wspomnienia i tęsknotę za Ziemią.
Podobny problem dostrzegał w amerykańskiej adaptacji Stevena Soderbergha z 2002 roku. Doceniał jej ambicje i atmosferę, ale nie odpowiadało mu skupienie na wątku miłosnym. W rozmowie z Agnieszką Kozik porównywał powieść do bukietu, z którego filmowcy wybrali aromaty inne niż te najważniejsze dla niego.
Nie oznaczało to, że odrzucał każdą próbę przeniesienia swoich pomysłów na ekran. Cenił „Przekładańca” Andrzeja Wajdy z 1968 roku. Spodobał mu się także telewizyjny spektakl „Wyprawa profesora Tarantogi” w reżyserii Macieja Wojtyszki, w którym odnalazł bliskie sobie spojrzenie na satyrę i groteskę.
Wiele planowanych ekranizacji w ogóle nie powstało. Finansowanie zatrzymało między innymi projekty związane z „Kongresem futurologicznym” i „Powrotem z gwiazd”. Nie zrealizowano również hollywoodzkich planów przeniesienia na ekran „Niezwyciężonego”, choć Lem dostrzegał widowiskowy potencjał tej powieści.
Źródłem konfliktu było jednak nie tylko rozczarowanie efektami. Krytyk Maciej Parowski wskazywał na różnicę między oczekiwaniami pisarza a sposobem pracy reżyserów. Lem chciał zachowania sensów, przesłań i puent swojej prozy. Filmowcy traktowali adaptację jako nowe dzieło, wymagające własnego języka i wyborów.
Sam pisarz dostrzegał przy tym trudność zadania. Przyznawał, że wierne i kompletne przeniesienie jego książki na ekran mogłoby okazać się zrozumiałe jedynie dla wąskiego grona odbiorców. Nie rezygnował jednak z oczekiwania, że kino podejmie także intelektualne wyzwania obecne w jego twórczości.
Lem zmarł 27 marca 2006 roku w Krakowie. Nie zobaczył „Kongresu” Ariego Folmana z 2013 roku, luźno nawiązującego do „Kongresu futurologicznego”. Pozostało po nim pytanie aktualne przy kolejnych adaptacjach: jak pokazać na ekranie nie tylko niezwykły świat, lecz także idee, dla których został wymyślony?
PAP/Polskie Radio, bs