X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Muzyka

Hilary Hahn i jej 27 smaków świata

Ostatnia aktualizacja: 07.06.2014 14:05
“In 27 Pieces: The Hilary Hahn Encores” (wyd. Deutsche Grammophon) to kolejny „dziwny” projekt młodej, a już uważanej za ponad przeciętną angielskiej skrzypaczki. Będąc nierównaną interpretatorką Bacha i muzyki współczesnej, ambitna Hilary Hahn nie nudzi na swoim najnowszym dwupłytowym albumie słuchaczy.
Hilary Hahn i jej 27 smaków świata
Foto: materiały prasowe

Na pierwszy rzut oka już samo „encores” w tytule wiele mówi o tym, co zawierają srebrne dyski. A tu zaskoczenie. Hilay Hahn bynajmniej nie idzie śladem innych skrzypków i nie gra ulubionych, ale już ogranych krótki utworów i aranżacji Kreislera, de Falli, Sarasate itd. – w końcu w płytotece melomanów jest zapewne takich płyt przynajmniej kilka. Artystka wpadła na doskonały pomysł i wykorzystała swoje dobre kontakty z wieloma współczesnymi kompozytorami, by napisali specjalnie dla niej kompozycje pasujące do idei albumu. 27 krótkich dzieł na skrzypce i fortepian, za którym zasiadł Cory Smythe, to niesamowita wycieczka po różnych stylach, fascynacjach, sposobach patrzenia nie tylko na muzykę, ale i na świat i na człowieka. Ten galimatias spina sama artystka – swoją niezrównaną techniką, umiejętnością przeżywania muzyki, szerokimi horyzontami i wybujałą wyobraźnią. Myślałem, że Hahn po wydaniu przed dwoma laty jakże egzotycznego krążka „Silfra” nie tak szybko ponownie mnie zaskoczy. A jednak…

W jednym z wywiadów Eckart Runge, wiolonczelista Artemis Quartet powiedział, że Mendelsohn jest wciąż kompozytorem niezrozumianym i niedocenianym. Sposób w jaki zespół ten interpretuje  jego muzykę jest na wskroś modernistyczny: pełen pasji i intensywności, silnie słyszalne jest to w kwartecie op. 80. Nie brak tam jednak ciepła i głębi, szczególnie w częściach wolniejszych, świadczących o jednoczesnym mocnym zakorzenieniu w tradycji. Na płycie, oprócz wspomnianego kwartetu op. 80 -  szóstego w kolejności, będącego jednocześnie ostatnim dziełem skomponowanym przez artystę, znajduje się również kwartet nr 2 – z jego młodzieńczego okresu, oraz nr 3 – stworzony w najbardziej płodnym i najszczęśliwszym dla Menelssohna czasie – gdy znajdował się u szczytu popularności. "Mendelssohn: String Quartet 2, 3 & 6" (wyd. Erato) jest więc pewnego rodzaju przekrojowym spojrzeniem na tę formę twórczości w dorobku kompozytora – i zachęca do głębszego przyjrzenia się innym jego kameralnym dziełom, z których część, jak choćby wczesne kwintety fortepianowe, wciąż czeka na wypromowanie.

Dla każdego twórcy romantycznego, szczególnie po cyklu kwartetów smyczkowych  Beethovena, ten właśnie rodzaj kompozycji, najbardziej wysublimowany i uważany za najczystszą z form wyrazu, stanowił centralną część twórczości i swego rodzaju świadectwo kunsztu kompozytorskiego.  To świadectwo, za sprawą interpretacji Artemis Quartet, ukazuje Mendelssohna jako artystę o niezwykłej inteligencji, wyobraźni i uczuciu.

Alisa Weilerstein, uważana za jedną z najlepszych wiolonczelistek swojej generacji powraca, po niezwykle ciepło przyjętym debiutanckim albumie zawierającym koncerty wiolonczelowe Elgara i Cartera (nagranymi pod batutą Barenboima), z kolejnym wielkim dziełem i swego rodzaju sprawdzianem umiejętności dla każdego wiolonczelisty

Koncert wiolonczelowy Antonina Dvoraka, gdyż o nim mowa, to utwór niezwykle melodyjny, pełny pięknych pasaży, jednocześnie niezwykle skomplikowany, wymagający od artysty brawurowego i wirtuozerskiego  podejścia, w swojej konstrukcji bardzo modernistyczny i zaskakujący pod wieloma rozwiązaniami formalnymi. Alisie Weilerrstain udało się z tego swoistego testu wyjść obronną ręką: jej wykonanie, nienaganne pod względem techniki,  pełne jest nieodłącznej dla tego okresu romantyzmu, pasji i liryczności, ale również  melodyjności i śpiewności - nierozerwalnie  związanej z twórczością czeskiego kompozytora.

Oprócz koncertu wiolonczelowego zagranego wspólnie z Czeskimi Filharmonikami pod batutą Jiriego Belohlavka, stanowiącego oczywiście główny punkt programu”, na płycie znajdują się również kompozycje na wiolonczelę i fortepian, zagrane wspólnie z pianistką Anną Polonsky – ciekawy dodatek, ukazujący kolejne oblicze czeskiego kompozytora. Interpretacje młodej amerykańskiej wiolonczelistki nie są może przełomowa i wciąż daleko im do kunsztu Rostropowicza, Maiskiego, czy Casalsa – jednakże pewien liryzm, wysublimowanie, umiejętność podkreślenia drobnych szczegółów sprawiają, że z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych nagrań sygnowanych jej nazwiskiem.

Ile on ma lat? Jeszcze nie zaczął czterdziestu, a już dziś jest uważany za jednego z najbardziej liczących się dyrygentów. Mało kto zrobił tak szybko tak olśniewającą karierę jak Yannick Nézet-Séguin, tym bardziej, że w wieku dwudziestukilku lat miał już za sobą nie tylko prowadzenie najważniejszych orkiestr w swojej rodzimej Kanadzie, ale w zawrotnym tempie rozwijał  międzynarodową karierę szefując m.in.: London Philharmonic Orchestra, Scottish Chamber Orchestra, Dresden Staatskapelle, French National Orchestra a ostatnio Philadelphia Orchestra. W zeszłym roku pojawiły się jego nagrania z symfoniami Czajkowskiego i Brucknera, a przy okazji „Così fan tutte” Mozarta i” The Rite of Spring” Strawińskiego. Ta różnorodność w doborze repertuaru pokazuje, że ciężko będzie kanadyjskiego dyrygenta zaszufladkować. Tym bardziej, że właśnie ukazał się jego pełny cykl czterech symfonii Schumanna, który zarejestrował wraz z Chamber Orchestra of Europe (wyd. Deutsche Grammophon). Nagranie to doczekało się już wielu pozytywnych recenzji, w których zwracano przede wszystkim uwagę na zwiewną grę zespołu i udane eksplorowanie wielobarwności tej muzyki. Ci, którzy nie lubią nagrań live, ze względu na szmery itd. będą ukontentowani – producenci zadbali o jak najwyższą jakość dźwięku. Dzięki temu cykl ten stanowi wyzwanie dla tych, którzy uważają, że w symfoniach Schumanna wszystko już zostało dawno powiedziane. Yannick Nézet-Séguin dopowiada swoje.

Mieczysław Burski

Czytaj także

Kantaty rodziny Bachów tryumfują

Ostatnia aktualizacja: 02.05.2014 15:00
Tym razem w konkursie "Koncert za SMS" wybrali Państwo wrocławski występ The Monteverdi Choir i The English Baroque Soloists pod dyrekcją Johna Eliota Gardinera z 2007 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

II Symfonia Schumanna na płytach. Im nowsza, tym lepsza?

Ostatnia aktualizacja: 18.05.2014 12:00
W ostatniej audycji "Kto słucha, nie błądzi" słuchaliśmy II Symfonii C-dur op. 61 Roberta Schumanna. Najlepszą interpretacją okazało się nagranie Chamber Orchestra of Europe pod dyrekcją Yannick Nézet-Séguin, zrealizowane 2 lata temu na żywyo, a opublikowane w tym roku przez Deutsche Grammophon.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Do czego potrzebny nam dyrygent?

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2014 09:00
Dyrygent – wdzięczny i lekki to zawód czy, przeciwnie, pełen niedogodności i odpowiedzialności, nieporównanej z żadną inną muzyczną profesją? Dyrygent – niezbędny zwornik skomplikowanego organizmu, jakim jest orkiestra symfoniczna, czy może (już) przeżytek kończącej się epoki?
rozwiń zwiń