Muzyka

Konstanty Kulka i odkrywanie dzieł wileńskiego meastro

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2014 14:46
Cóż można rzec? Nareszcie! Wydanie przez Polskie Radio podwójnego albumu z koncertami zapomnianego dziś wileńskiego kompozytora prof. Aleksandra Kulikowskiego to wydarzenie niezwykle ważne dla naszej kultury.
Aleksander Kulikowski - Koncerty
Aleksander Kulikowski - Koncerty Foto: materiały promocyjne

Muzyką, która powinna rozbrzmiewać przynajmniej w polskich salach koncertowych, a jeszcze lepiej gdyby była promowana za granicą. Ale że sami nie doceniamy naszych twórców, nie ma się więc co dziwić, że z taką trudnością i tam późno dociera ona do melomanów. Ich wzrok zapewne przykują też wykonawcy, z których największe brawa za interpretację – w tym wypadku koncertu skrzypcowego – należą się wspaniałemu Konstantemu Andrzejowi Kulce. Niech młodsze pokolenie skrzyków nie zazdrości wspaniałych umiejętności technicznych i wrażliwości artystycznej temu legendarnemu za życia artyście, tylko udowodni sobie i innym, że potrafi przynajmniej równie dobrze potraktować to wyśmienite dzieło. Na podobnym, wysokim poziomie, są też dwa pozostałe koncerty: wiolonczelowy w wykonaniu Anny Wróbel i fortepianowy Piotra Banasika. Trójce wykonawców towarzyszy trzech doświadczonych i utalentowanych dyrygentów: Paweł Przytocki, Łukasz Borowicz i Marcin Nałęcz-Niesiołowski. Dzieła te uzupełnia nasycony głębią i tajemniczością poemat symfoniczny „Na jeziorze Genezaret” odwołujący się do Nowego Testamentu. Całość jest ładnie wydana, z dbałością o szczegóły – pozycja więcej niż wartościowa.

/

Prawie dwudziestominutowa „Epifora na fortepian i taśmę”, która napisana została na zamówienie Polskiego Radia i zajęła I miejsce w kategorii utworów kompozytorów młodych na IV Międzynarodowej Trybunie Muzyki Elektroakustycznej UNESCO w Amsterdamie oraz znalazła się w grupie kompozycji rekomendowanych w kategorii ogólnej, następnie „Cztery preludia na fortepian” i kompletna zmiana, oddanie przez Annę Stempin-Jasnowską pola Agacie Zubel, która interpretuje „Sonety Szekspira na sopran męski i fortepian”. Na zakończenie najważniejsze z dzieł – „Koncert na fortepian i orkiestrę”, w którym pianistce towarzyszy Polska Orkiestra Radiowa pod batutą Szymona Bywalca. Miłośnicy muzyki Pawła Mykietyna – od lat tworzącego ważne dzieła, acz pozostającego w cieniu Krzysztofa Pendereckiego, Witolda Lutosławskiego, Wojciecha Kilara i Henryka Góreckiego – na pewno zauważyli, że pierwsze i ostatnie dzieło, to światowe premierowe nagrania. To zaskakujące, gdyż mija właśnie ósmy rok od ich powstania! Ten czas to w twórczości Mykietyna ogromna przestrzeń zmian, nowych spostrzeżeń, innego patrzenia na muzykę i swoje miejsce kompozytora. Zarejestrowany okres przypada na czas fascynacji twórczością Pawła Szymańskiego, nie trudno też znaleźć łączność z jego działalnością teatralną. Dzieła te znamionują okres wielkiej erupcji talentu Mykietyna, po którym nastąpił wysyp nagród i splendor. W 2008 został on laureatem Nagrody Mediów Publicznych Opus za II Symfonię, trzy lata później został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, by w kolejnym  otrzymać prestiżową nagrodą Prix France Musique Sacem za muzykę do filmu „Essential Kiling” Jerzego Skolimowskiego. „Piano” (wyd. CD Accord) to rejestracja milowego kroku naszego jednego z najważszniejszych polskich kompoztorów.

/

Tej płyty by nie było, gdyby nie dwie osoby, o których można powiedzieć, że są wielkimi promotorami polskiej muzyki poważnej. Pianistka Joanna Ławrynowicz i szef wydawnictwa Acte Prealable Jan A. Jarnicki od lat przywracają polskiej kulturze zapomniane dzieła naszych marginalizowanych kompozytorów. W efekcie, już dziś nie trzeba ograniczać się jedynie do Chopina i Szymanowskiego, gdyż dla trochę bardziej ciekawych polskiej twórczości na fortepian czekają Noskowski, Żelenski, Tansman, Różycki, Józef Wieniawski. Dużą część z repertuaru pianistycznego i kameralistycznego prezentowanego przez lata przez wydawnictwo, to właśnie stojące na niezwykle wysokim poziomie interpretacje dzieł części z tych twórców Ławrynowicz. Dlatego z tym większym zainteresowaniem sięgnąłem po płytę, będącą dla mnie nie małym zaskoczeniem – pianistykę Oskara Kolberga! Ktoś może spytać, jak to, czy ten genialny etnolog, wielki znawca, badacz i promotor polskiego folkloru był też kompzoytorem muzyki poważnej?! Był, i nie tylko kompozytorem, ale też dobrym pianistą. Oskar, starszy o cztery lata od Fryderyka, napisał ok. 110 utworów na fortepian, z czego Ławrynowicz i Jarnicki wybrali 13 dzieł – w zamyśle reprezentatywny, 70 minutowy przegląd jego twórczości na ten instrument. A Kolberga da się lubić. W szczególności, że jest to w większości muzyka zrozumiała, przystępna i atrakcyjna także dla tych, którzy na co dzień stronią od klasyki. Polonezy i kujawiaki – taneczne, wesołe, żywiołowe, naznaczone zarówno polskim folklorem, jak i stylem salonowym, brilliant – w ujęciu Ławrynowicz ta muzyka skrzy, mieni się pięknem, zmysłowością i jest przepełniona niepowstrzymaną energią. Centralną pozycję na krażku stanowi prawie półgodzinna potężna Wielka Sonata op.3 – przepełniona duchem wczesnobeethovenowskim, rozbudowana, odwołująca się do emocjonalności. W efekcie otrzymujemy album, który miejmy nadzieję będzie pierwszym tomem cyklu wszystkich dzieł Kolberga na fortepian.

/

To, jak istotną rolę pełni jako śpiewaczka i kompozytorka Agata Zubel dla rozwoju polskiej kultury, można porównać do spuścizny, jaką pozostawiła po sobie skrzypaczka i również znakomita kompozytorka Grażyna Bacewicz. Obie artystki udowadniają, że talent i ciężka praca wystarczą, by w zdominowanym przez mężcznyzn świecie kompozycji muzyki poważne, kobieta mogła tworzyć, być doceniania i oddziaływać na innych artystów. Wydany przez KAIROS Music Production album „Not I” - to zapis czterech kopozycji Zubel w wykonaniu jej samej i Klangforum Wien, pod kierownictwem Clementa Powera. Na krążku znajdziemy przede wszystkim wspaniałą poezję – niebagatelne teksty – interpretowane w nietypowy, jedyny w swoim rodzaju sposób przez śpiewaczkę. Kompozycje powstały na podstawie dzieł Wisławy Szymborskiej (''Labirynt''), Czesława Miłosza (''Aforyzmy na Miłosza''), Samuela Becketta (''NOT I''), a jeden prezentowany utwór jest instrumentalny (''Shades on Ice''). Co łączy wszystkie te dzieła? Po pierwszym przesłuchaniu można powiedzieć jedno: to przede wszystkim zwycięstwo wyobraźni nad wszelkimi ograniczeniami głosowymi i instrumentalnymi. Szczególnie ciekawe jest bowiem, na jak „dziwne” zespoły tworzy Zubel.  ''Labirynt'' na głos sopranowy (lub mezzosopranowy), flet basowy, trąbkę, saksofon tenorowy (lub klarnet basowy) i kontrabas do słów Wisławy Szymborskiej, w ''Aforyzmach na Miłosza''  usłyszymy sopran solo, kwintet smyczkowy, perkusję, flet, klarnet, klarnet basowy, trąbkę i akordeon, „Shades of Ice'' został napisany na klarnet amplifikowany, wiolonczelę i elektronikę, ''NOT I'' zaś, na głos, zespół instrumentalny i elektronikę. Krążkiem tym artystka pokazuje, że należy się z nią liczyć i że wciąż w jej głowie znajdują się pomysły, które tylko czekają na realizację i zafascynowanie odbiorców.

/

Słyszysz Wieniawski – i jeśli jesteś miłośnikiem muzyki poważnej od razu Twoje myśli kierują się ku znakomitemu skrzypkowi Henrykowi, który za swojego życia zadziwiał Europę zarówno swoją nieziemską grą jak i znakomitymi kompozycjami. Dziś jego utwory na skrzypce i fortepian, a także dwa koncerty na ten instrument znajdują się w repertuarze każdego szanującego się skrzypka, a on stawiany jest w gronie najwybitniejszych muzyków – kompozytorów. Jego sława, wielkość i docenienie także po latach nie tłumaczą jednak, czemu jego brat – Józef, należy do grona twórców, których dzieła właściwie dziś się nie gra i nie nagrywa. A szkoda! Niedawno Acte Prealabne wydało album z jego utworami na dwie ręce, a trochę wcześniej z wyborem jego dzieł na fortepian solo. Teraz wydawnictwo poszło jeszcze dalej i wydało dwa dzieła symfoniczne Józefa Wieniawskiego – a raczej przywróciło je dla potomnych, gdyż założę się, że nawet część osób zawodowo zajmujących się historią muzyki nie wiedziało, że tworzył on takie utwory. Okazuje się, że choć w pierwszym rzędzie był znakomitym pianistą, to także i na tym polu wykazywał niebagatelny talent. Możemy go docenić przede wszystkim w Symfonii D-dur op 49 – potężnym romantycznym, arcypolskim dziele, pełnym pasji, ognia, a także, miejscami, melancholii i zadumy. To ważna pozycja – poddana interpretacji Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej im. A. Malawskiego, pod batutą Piotra Wajraka – uzupełniona została przez krótszy, efektowny, poemat „Wilhelm Milczek” op. 43 poświęcony pamięci króla Wilkelma I Oranskiego, który nosił przydomek Milczek i żyjąc w XVI w. był przywódcą zwycięskiego buntu Niderlandów przecowko królowi Hiszpanii. To właśnie jego przenikliwe spojrzenie wita nas na okładce płyty – spojrzenie, które porusza, tak jak muzyka zawarta na tym znakomitym i niezwykle ważnym dla kultury polskiej albumie.

Mieczysław Burski
 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Hilary Hahn i jej 27 smaków świata

Ostatnia aktualizacja: 07.06.2014 14:05
“In 27 Pieces: The Hilary Hahn Encores” (wyd. Deutsche Grammophon) to kolejny „dziwny” projekt młodej, a już uważanej za ponad przeciętną angielskiej skrzypaczki. Będąc nierównaną interpretatorką Bacha i muzyki współczesnej, ambitna Hilary Hahn nie nudzi na swoim najnowszym dwupłytowym albumie słuchaczy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kaja Danczowska i jej muzyczny pamiętnik

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2014 17:34
Wydanie nagrań Kai Danczowskiej to wspaniały dowód na to, jak znakomitych mamy w naszym kraju artystów i jak warto promować ich twórczość artystyczną.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Odrzucić rękawicę Paganiniemu

Ostatnia aktualizacja: 23.10.2014 15:48
Niewielka liczba dzieł na altówkę powoduje, że muzycy grający na tym instrumencie zmuszeni są często albo do korzystania z transkrypcji albo do wyszukiwania dzieł współczesnych kompozytorów, którzy zwracają na nią szczególną uwagę. Jednym z nich, o którym śmiało można powiedzieć, że ją ukochał, jest urodzony w 1945 roku amerykański altowiolonista i kompozytor Michael Kimber.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Świat Lutosławskiego? Przestrzeń pełna cudów

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2014 17:34
W końcu nadszedł ten czas, że możemy przebierać w znakomitych nagraniach muzyki Witolda Lutosławskiego. Trzy płyty z udziałem NFM Orkiestry Filharmonii Wrocławskiej należą do grona absolutnych rewelacji.
rozwiń zwiń