Przemysław Piniak (1986-2025), a właśc. Przemysław Piński z wykształcenia był malarzem. W swojej twórczości wykorzystywał także inne media: rzeźbę, performans, rysunek, kolaż i instalacje. Zajmował się też projektowaniem butów i kostiumów. Przetwarzał produkty codziennego użytku, takie jak butelki i kapsle, tworząc z nich integralne rzeźby. Również malarstwo łączył z elementami stworzonymi z różnych materiałów. Był twórcą u progu rozwoju artystycznego i swojej kariery.
Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>
"Piniak Przemysław. Poszło w pięty"
Wystawa "Piniak Przemysław. Poszło w pięty" nie jest retrospektywą, a próbą spojrzenia na wspólny mianownik prac artysty oraz zmierzenia się z archiwum, które po nim pozostało. Wystawa ma służyć jako baza dla badaczy, którzy w przyszłości będą chcieli przeprowadzić głębsze studia nad twórczością Piniaka. - Specyfika wizualna artysty jest unikatowa na tle innych osób z jego pokolenia, wyróżnia go zjawisko street-artystyczne, które nas fascynuje - zanaczają kuratorzy.
Fascynacja późnokapitalistyczną rzeczywistością
- Piniak mierzył się z chorobami i byciem osobą nieheteronormatywną, która z różnych stron doświadcza napięć i próbuje o nich opowiadać poprzez swoją sztukę - wyjaśniła kuratorka Gabriela Skrzypczak. - Chcieliśmy skupić się na ukazaniu klucza czytania twórczości Piniaka, który zdążył wypracować swój oryginalny styl - dodała.
Na wystawie znajdzie się m.in. instalacja "Wróbloki", której jednym z elementów są czapki prezentujących subkulturę "wróbloków", czyli jak tłumaczyła kuratorka, poznańskich, ulicznych tancerzy, ich hybryd z wróblami, które poprzez taniec wyrażają dychotomię między ultramęskim dresiarzem a queerową, niesprostowaną postacią.
Czytaj także:
Ekspozycja przeplatających się wątków
Na wystawie przeplatają się dwa główne wątki tematyczne. Pierwszym z nich jest ulica, będąca miejscem, w którym każdy narażony jest na ocenę innych osób. Jak zwróciła uwagę Gabriela Skrzypczak, Piniaka fascynowały także porzucone przestrzenie, takie jak np. magazyny. Widać to m.in. w pracy "Święty Marcin" przedstawiającej postaci inspirowane miejskimi przestrzeniami (np. budkami z kebabem, pełnymi przesytu, reklam i często niepasującymi do otoczenia).
Drugi odnosi się do przestrzeni domowej i obiektów, które można w niej znaleźć. Dzieła artysty prezentowane w tej części zwracają uwagę na sytuację, w której w dobie kapitalizmu i postartystycznych teorii codziennym przedmiotom nadaje się różne znaczenia. W prezentowanych pracach obnaża absurd takich działań.
Choroby, które zdefiniowały twórczość
Ważna część ekspozycji dotyczy także choroby, ponieważ przez część życia towarzyszyła artyście afektywna choroba dwubiegunowa. Zmagał się także z HIV. - Choroba definiowała jego ostatni rok twórczości, kiedy między wizytami w szpitalu, a następnie już w samym szpitalu tworzył swoją sztukę - tłumaczyła Gabriela Skrzypczak. Dodała, że jego prace dają świadectwo osób żyjących w Polsce z HIV.
Wystawę "Piniak Przemysław. Poszło w pięty" można oglądać od 25 kwietnia do 23 sierpnia 2026 roku w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
***
Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę
Prowadzenie: Jakub Kukla
Gość: Gabriela Skrzypczak (kuratorka wystawy)
Data emisji: 24.04.2026
Godz. emisji: 16.30
PAP/zch