Argentyńskie opowieści z mrocznej strony świata

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2026 23:00
W "Czytelni" Iwona Rusek i Piotr Kofta zrecenzowali dwie powieści pióra argentyńskich pisarek. To "Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi" Mariany Enriquez oraz "Cesarstwo, które nigdy nie istniało" Angeliki Gorodisher. To dwie odrębne literackie propozycje, które łączy fascynacja tym, co nieoczywiste, niepokojące i wymykające się prostym interpretacjom.
W Czytelni Iwona Rusek i Piotr Kofta zrecenzowali Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi Mariany Enriquez oraz Cesarstwo, które nigdy nie istniało Angeliki Gorodisher
W "Czytelni" Iwona Rusek i Piotr Kofta zrecenzowali "Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi" Mariany Enriquez oraz "Cesarstwo, które nigdy nie istniało" Angeliki GorodisherFoto: mat. pras.

Mariana Enriquez "Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi" (tłumaczenie Katarzyna Okrasko)

W wielkich miastach i na prowincji, w opuszczonych domach i na zatłoczonych ulicach, rzeczywistość niepostrzeżenie pęka, odsłaniając to, co ukryte. Bohaterowie opowiadań Enriquez zebranych w tomie "Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi" spotykają duchy, których nie da się odpędzić, trafiają do miejsc, gdzie czas się zatrzymał, i zbliżają się niebezpiecznie do tego, czego nie powinno się spotykać. Zło nie przychodzi tu z zewnątrz – jest obecne, ciche, wpisane w codzienność.

W jednym z opowiadań bohaterka spotyka duchy nawiedzające peryferyjną dzielnicę Buenos Aires, między innymi ducha własnej matki zmarłej po długich cierpieniach, nastolatek zabitych na ulicy i złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku. W innym para wynajmuje dom, by spędzić krótkie wakacje w miejscowości, z której wielu mieszkańców wyprowadziło się po tym, jak przestał tam dojeżdżać pociąg. W galerii na opuszczonej stacji kolejowej zwiedzają wystawę niepokojących płócien lokalnego artysty, ale naprawdę przerażającym doświadczeniem okazuje się dopiero poznanie ich autora. Bohaterka kolejnego opowiadania – dziennikarka pisząca o historii dziewczyny widzianej po raz ostatni na nagraniu z kamer monitoringu w podrzędnym hotelu w Los Angeles – staje oko w oko z legendą tego miasta…

Angelica Gorodisher "Cesarstwo, które nigdy nie istniało" (tłumaczenie Tomasz Pindel)

Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie, a nawet czy w ogóle istniało Cesarstwo, którego granic także nie sposób wytyczyć. Przez setki, a może tysiące lat państwem tym władali najróżniejsi władcy i władczynie: mądrzy i podli, odpowiedzialni i tchórzliwi, wielbieni i nienawidzeni. O niektórych z nich, ale także o bitwach, o zdradach, o zakładaniu miast i o wyprawach przez pustynie opowiadają zebrane w tym tomie historie, snute przez zawodowych gawędziarzy.

Słuchajcie zatem opowieści: o młodym następcy tronu, którego nauczono nienawidzić ojca, ale czas pozwolił mu poznać prawdę i smak zemsty; o mądrej cesarzowej, która wywodziła się ze społecznych nizin, i sprytem dotarła na sam szczyt, z korzyścią dla korony i poddanych; o walecznym i głupim generale; o przebiegłym kupcu, który wiedział, jak niebezpieczny może być taniec; o mordercy, który stanął na czele rewolty; i jeszcze innych słuchajcie!

Powyższe opisy pochodzą od wydawców

***

Tytuł audycji: Czytelnia

Prowadzenie: Małgorzata Szymankiewicz

Data emisji: 13.06.2026

Godz. emisji: 22.30

Czytaj także

Austria pełna pęknięć. O nowych książkach Julii Jost i Wolfa Haasa

Ostatnia aktualizacja: 23.05.2026 12:30
W "Czytelni" sięgnęliśmy po literaturę austriacką. "Luźny kontakt" Wolfa Haasa to literacka gra z konwencją i naturą samego czytania, natomiast "Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu" Julii Jost prowadzi czytelnika do świata dziecięcej obserwacji, zakazanej miłości i przemocy ukrytej pod powierzchnią prowincjonalnej codzienności.
rozwiń zwiń