Czerwiec, miesiąc pod znakiem larwy owada

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2014 19:00
- Jeszcze w XVII wieku w Polsce używano łacińskich nazw miesięcy, ostatecznie zwyciężyły jednak u nas ślady kultury rolniczej - mówiła Agata Hącia, która wraz z prof. Andrzejem Markowskim przedstawiła w Dwójce genezę słów związanych z kalendarzem.
Audio
  • W królestwie kalendarza. Audycja o pochodzeniu nazw związanych z kalendarzem (Nasz język współczesny/Dwójka)
fragment tablicy przedstawiającej cykl życia czerwca polskiego
fragment tablicy przedstawiającej cykl życia czerwca polskiegoFoto: Wikipedia/domena publiczna

Samo słowo kalendarz wywodzi się z łaciny i początkowo oznaczało rejestr długów. - Ponieważ do każdego dnia dopisywano nowe odsetki, to niebawem nazwa zmieniła odniesienie i wyrazem calendarium zaczęto określać spis, rejestr - wyjaśniała językoznawczyni Agata Hącia.

Inny ślad języka łacińskiego w kalendarzu to nazwy miesięcy, które w wielu europejskich krajach w całości zapożyczone zostały z łaciny. U nas taką genezę mają marzec - wywodzący się od łacińskiej nazwy martius oraz maj, noszący swą nazwę na cześć rzymskiej bogini Mai.

Być może łacińskie echa słychać także w słowie "styczeń", na co zwracał uwagę prof. Andrzej Markowski. - W rzymskim kalendarzu styczeń to januarius. Miesiąc ten nosi swą nazwę na cześć Janusa, boga czasu, wejść i przejść. Być może nasz styczeń też jest od tego, że się stykały "dwa roki", stary i nowy - zauważał gość Małgorzaty Tułowieckiej.

Ciekawą etymologię posiada nazwa szóstego miesiąca w kalendarzu. Czerwcem początkowo nazywano wyłącznie owada, którego larwy wykluwały się właśnie o tej porze roku i były wykorzystywane do tworzenia czerwonego barwnika - koszenili.

Więcej o pochodzeniu nazw innych miesięcy, ale też dni tygodnia, a nawet samego słowa "tydzień" - w nagraniu audycji "Nasz język współczesny".

Audycję przygotowała Małgorzata Tułowiecka.

bch/mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Redundancja - czyli rzecz o potrzebie masła maślanego w języku

Ostatnia aktualizacja: 22.04.2014 19:00
- Redundancja zapewnia precyzję. Dlatego w tekstach urzędowych pojawia się wyrażenie "miasto stołeczne Warszawa" - o urokach "świętej Dundzi", jak językoznawcy nazywają redundancję, rozmawiali Agata Hącia i prof. Radosław Pawelec.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wampir zadowoli się krwią, strzygi są bardziej łakome...

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2014 19:00
- Sama nazwa strzyga odnosi się do człowieka o dwóch duszach, który rodzi się z zębami, a po śmierci zostaje zębatą strzygą, bo ksiądz chrzci tylko jednego ducha, tego dobrego - o genezie wszelkiej maści straszydeł i upiorów rozmawiali w Dwójce językoznawcy Agata Hącia i prof. Radosław Pawelec
rozwiń zwiń

Czytaj także

Co miał Bohun pod hajdawerkami? "Spodnie" i inne wstydliwe wyrazy

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2014 11:05
"Z szablą się temu oto kawalerowi nie nadstawiaj, bo jużeś raz przed nim umykał" - kpił w "Ogniem i mieczem" Zagłoba z Bohuna - "Ledwieś i hajdawerków nie zgubił". Dlaczego słowa o opadających spodniach były w XVII w. tak obraźliwe?
rozwiń zwiń