Kraków ją uwielbiał, Norwegia się wstydziła. 125 lat od bez Dagny Przybyszewskiej

Ostatnia aktualizacja: 05.06.2026 14:10
Dla Wyspiańskiego była natchnieniem, a Boy-Żeleński się w niej podkochiwał. Mija 125 lat od śmierci kobiety, która w Polsce przez dziesięciolecia należała do najbardziej rozpoznawalnych Norweżek. Zwykle pod nazwiskiem męża, jako Dagny Przybyszewska. W Norwegii do dziś nie wszyscy kojarzą jej nazwisko i tylko nieliczni potrafią je poprawnie wymówić. 
Dagny Juel Przybyszewska, pianistka, pisarka, tłumaczka. Jedna z najbardziej intrygujących postaci europejskiej bohemy przełomu XIX i XX wieku.
Dagny Juel Przybyszewska, pianistka, pisarka, tłumaczka. Jedna z najbardziej intrygujących postaci europejskiej bohemy przełomu XIX i XX wieku.Foto: POLONA

W Norwegii jej nazwisko pozostaje dziś znacznie mniej rozpoznawalne niż w Polsce. Dagny Juel Przybyszewska, pianistka, pisarka, tłumaczka i jedna z najbardziej intrygujących postaci europejskiej bohemy przełomu XIX i XX wieku – w polskiej kulturze zapisała się przede wszystkim jako żona Stanisława Przybyszewskiego i jedna z najważniejszych kobiet krakowskiej moderny. 

Berlin, Przybyszewski i europejska bohema

Urodziła się w 1867 roku w Kongsvinger, norweskim mieście położonym przy granicy ze Szwecją. Pochodziła z rodziny należącej do lokalnej elity. Jej ojciec był lekarzem, matka wywodziła się z rodziny związanej z norweskim życiem publicznym. Dagny odebrała staranne wychowanie, dorastała w domu otwartym na sztukę i rozmowy o kulturze.

Z Kongsvinger wyjechała, by studiować muzykę. Po pobycie w Erfurcie i Kristianii trafiła do Berlina, który pod koniec XIX wieku był jednym z najważniejszych centrów artystycznych Europy. To tam weszła w środowisko skupione wokół kawiarni "Pod Czarnym Prosiakiem", gdzie spotykali się artyści, pisarze i intelektualiści.

To właśnie w Berlinie poznała Stanisława Przybyszewskiego. Ich małżeństwo szybko stało się częścią legendy modernistycznej bohemy. Żyli skromnie, często w trudnych warunkach finansowych. Ich dzieci, Zenon i Iwa, znaczną część dzieciństwa spędzały w Kongsvinger, rodzinnym mieście matki.

Kraków i legenda Młodej Polski

Do Krakowa Dagny przyjechała jesienią 1898 roku. W mieście pojawiła się już jako postać otoczona legendą: Norweżka związana z berlińską bohemą, znajoma Edvarda Muncha, żona Przybyszewskiego, a zarazem kobieta przywożąca ze sobą aurę nowoczesnej Europy.

W Krakowie wyróżniała się wyglądem, strojem i sposobem bycia. Na tle miejscowego środowiska artystycznego była postacią egzotyczną i wyrazistą. Jej obecność szybko zaczęła oddziaływać na modę i wyobraźnię krakowskiej bohemy.

Nie tylko muza

Choć spędziła w Krakowie zaledwie kilka miesięcy, pozostawiła wyraźny ślad. Portretowali ją i rysowali artyści związani z Młodą Polską, między innymi Stanisław Wyspiański i Wojciech Weiss. W jej otoczeniu znaleźli się także Tadeusz Boy-Żeleński i Jan Nalborczyk.

Dagny Juel Przybyszewska bywała opisywana przede wszystkim jako muza artystów. Taki obraz nie oddaje jednak pełni jej aktywności. Pisała, tłumaczyła, utrzymywała kontakty artystyczne i pośredniczyła między środowiskami kultury norweskiej, polskiej i niemieckiej.

Międzynarodowa promocja sztuki

Tłumaczyła twórczość Stanisława Przybyszewskiego na język norweski. Publikowała również teksty przybliżające zachodniej Europie twórczość norweskich artystów. Jej znajomości i kontakty miały znaczenie także dla promocji sztuki Edvarda Muncha poza Norwegią.

To właśnie dzięki sieci relacji, w których uczestniczyła Dagny, możliwe stały się kontakty między Munchem, Feliksem "Mangghą" Jasieńskim i marszandem Aleksandrem Krywultem. W konsekwencji w 1903 roku w Warszawie pokazano pierwszą wystawę grafik Muncha.

Śmierć w Tyflisie

Dagny Juel Przybyszewska zginęła 5 czerwca 1901 roku w Tyflisie, dzisiejszym Tbilisi. Miała 33 lata. Została zastrzelona w pokoju hotelowym przez Władysława Emeryka, który towarzyszył jej i jej sześcioletniemu synowi Zenonowi w podróży na Kaukaz. 

Motywy zbrodni nigdy nie zostały jednoznacznie wyjaśnione. Najczęściej wskazywano na nieodwzajemnione uczucie do Dagny. Po jej śmierci odpowiedzialność za tragedię często próbowano jednak przenosić na samą ofiarę, oceniając jej styl życia i związki ze środowiskiem artystycznym.

*** 

PAP/zch

Czytaj także

Groteska, maskarada i modernistyczna fantazja. "Czarny karnawał. Ensor/Wojtkiewicz"

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2026 10:43
W Muzeum Narodowym w Warszawie trwa jedna z najciekawszych wystaw sezonu. "Czarny karnawał. Ensor/Wojtkiewicz" zaprasza do dołączenia w doświadczenie baśniowo-groteskowe. Ekspozycja łączy dzieła dwóch wyjątkowych artystów przełomu XIX i XX wieku, o czym w Dwójce opowiedziały kuratorki. 
rozwiń zwiń