Wspomnienie o Marku Walczewskim. Wycisnął swój umysł do końca

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2014 10:00
- Taka wrażliwość, to się musiało źle skończyć. Na Alzheimera zazwyczaj zapadają ludzie bardzo inteligentni, pracujący swoją wyobraźnią, dający z siebie wszystko - mówiła aktorka Małgorzata Niemirska, która w Dwójce wspominała swojego męża, Marka Walczewskiego.
Audio
  • Wspomnienie o Marku Walczewskim. Wycisnął swój umysł do końca (Sezon na Dwójkę)
Marek Walczewski w roli kardynała Spadoliniego podczas próby spektaklu Wymazywanie wg Thomasa Bernharda w warszawskim Teatrze Dramatycznym
Marek Walczewski w roli kardynała Spadoliniego podczas próby spektaklu "Wymazywanie" wg Thomasa Bernharda w warszawskim Teatrze DramatycznymFoto: PAP/Andrzej Rybczyński

Choć był aktorem genialnym, wychwalanym przez krytyków i reżyserów teatralnych, to po jego śmierci ukazało się ledwie kilka publikacji poświęconych jego osobie. Historyk teatru Mateusz Żurawski tłumaczył w "Sezonie na Dwójkę" ten brak odpowiedniego upamiętnienia Walczewskiego specyfiką jego gry. - On był aktorem bardzo trudnym, bo nawet kiedy grał w filmie, to był aktorem teatralnym. To była taka sztuczność do granic możliwości, przechodząca w bardzo autentyczne i szczere uczucia. Polska publiczność nie jest przyzwyczajona do tak formalnej gry i to może być powód, dla którego Marek Walczewski nie jest tak pamiętany - wyjaśniał.

Żona aktora, Małgorzata Niemirska wspominała, że teksty granych przez siebie postaci aktor najlepiej przyswajał sobie w godzinach porannych. - To była katorżnicza praca. Kiedy grał Eligiusza Niewiadomskiego (malarz, zabójca pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza - przyp. redakcja) próbował go zrozumieć, rozgrzeszyć i wytłumaczyć. Żeby móc go zagrać, musiał w niego uwierzyć.

Swoje doświadczenia ze wspólnych prób teatralnych z Markiem Walczewskim Małgorzata Niemirska opisuje jako wielką przygodę. - U niego wręcz czekało się na próbę. Zawsze było wiadomo, że coś się wydarzy.

Marek Walczewski zmarł w 2009 roku, po ciężkiej chorobie. Przeczuwał ją. - Szaleństwo to słowo, które towarzyszyło mu zawsze, zarówno jako coś fascynującego, jak i straszne przeznaczenie - podkreślała Niemirska.

W "Sezonie na Dwójkę" Marka Walczewskiego wspominali: Małgorzata Niemirska, Barbara Osterloff, Zbigniew Zamachowski i Mateusz Żurawski. Zachęcamy do wysłuchania nagrania audycji przygotowanej przez Andrzeja Matula i Konrada Szczebiota.

***
Marek Walczewski urodził się w Krakowie. Uczęszczał do szkoły muzycznej do klasy skrzypiec, jednak wybrał sport. Był reprezentantem Polski juniorów w szermierce. Po ukończeniu krakowskiej PWST debiutował w 1960 na deskach Teatru Słowackiego w Krakowie w "Sławnej historii o Troilusie". W latach 1964-1972 grał w Starym Teatrze w Krakowie. Rok później przeprowadził się do Warszawy. Pracował w Teatrze Studio. Przez prawie 30 lat występował w Teatrze Dramatycznym.

Debiut filmowy aktora to występ w "Pasażerce" reżyserii Andrzeja Munka. Zagrał m.in. w ekranizacjach "Wesela" i "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy oraz "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka, a także "Blaszanym bębenku" Volkera Schloendorfa.

bch, pg

Zobacz więcej na temat: aktorzy FILM TEATR telewizja
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Co Wyspiański mówi o współczesnej Polsce?

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2014 23:00
- Po premierze "Wesela" mieliśmy aferę związaną z kwestią Stańczyka mówiącego o "naszych tęczowych mostach nad pustką rozpiętych" - opowiadał w Dwójce Paweł Łysak, dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy. - Pytano: po co dodawać coś do Wyspiańskiego. Tyle, że "tęczowe mosty" są w oryginale...
rozwiń zwiń

Czytaj także

Lalka może zagrać wszystko

Ostatnia aktualizacja: 23.04.2014 21:00
– Animowaną, czyli ożywianą formą w teatrze lalek może być zarówno kukiełka, jak i cień lub przedmiot codziennego użytku. Tak pojęte ożywienie likwiduje wszelkie ograniczenia repertuaru – mówiła w Dwójce dr Halina Waszkiel, autorka książki "Dramaturgia polskiego teatru lalek".
rozwiń zwiń