Maisons-Laffitte i Belgrad. Mało znany rozdział w biografii Jerzego Giedroycia

Ostatnia aktualizacja: 20.08.2026 10:51
W naszym cyklu poświęconym Jerzemu Giedroyciowi zajęliśmy się tematem kompletnie nieznanym. Przyczynkiem do spotkania była publikacja "Belgrad–Maisons-Laffitte. Połączenie sezonowe. Jerzy Giedroyc wobec Jugosławii 1947–2000". Jej autor, Jan Nowinowski, odwiedził Wacława Holewińskiego w Dwójce.
Jerzy Giedroyc na fotografii z 1997 roku
Jerzy Giedroyc na fotografii z 1997 rokuFoto: Jerzy Ruciński/PAP

Wysłuchaj audycji "Życie dla Polski i kultury - rok Jerzego Giedroycia"<<<

Jerzy Giedroyc nigdy nie był w powojennej Jugosławii. Odwiedził ten kraj jeszcze przed II wojną światową, kiedy nazywał się Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców.

Jedyna podróż Giedroycia do Jugosławii

- Był wtedy działaczem jednej z organizacji studenckich i – jak wynika z autobiografii napisanej wspólnie z Krzysztofem Pomianem – otrzymał zaproszenie od rosyjskiej białej emigracji, dla której Belgrad był jednym z najważniejszych ośrodków. Giedroyc wspomina nawet, że zaproszenie pochodziło od samego barona Piotra Wrangla - mówił gość Dwójki.

- O tej podróży wiemy bardzo niewiele. Na pewno odbyła się w latach dwudziestych. Wiemy też, że Giedroyc był w Dubrowniku, który po latach bardzo ciepło wspominał i kilkakrotnie planował tam wrócić już wyłącznie prywatnie, na urlop. Po II wojnie światowej taki wyjazd już się nie wydarzył - dodał Jan Nowinowski.

Tito przeciw Stalinowi. Początek jugosłowiańskiej fascynacji Giedroycia

Kluczowy dla zainteresowania Giedroycia był rok 1948 i konflikt między Titą a Stalinem, zakończony wyrzuceniem jugosłowiańskich komunistów z Kominformu. To był moment, w którym Giedroyc dostrzegł pierwsze pęknięcie w świecie komunistycznym.

Na tyle, na ile pozwalały realia wojny, Józef Czapski i Giedroyc śledzili wydarzenia w Jugosławii. Wiedzieli, że rosną w siłę komunistyczni partyzanci Tity, a wierni królowi czetnicy stopniowo tracą znaczenie. W korespondencji z tego okresu pojawia się pytanie: po czyjej stronie powinni opowiedzieć się Polacy? Czy wspierać komunistycznych partyzantów Tity, czy pozostać wiernym przedwojennej Jugosławii i emigracyjnemu rządowi królewskiemu? - zauważył nasz rozmówca.

Czytaj także:


Marzenie o radiu z Belgradu

W 1950 roku Giedroyc i Czapski uczestniczyli w Kongresie Wolności Kultury w Berlinie. Tam poznali wielu lewicowych, ale antykomunistycznych intelektualistów i pojawiła się idea wykorzystania ich kontaktów oraz ewentualnego wsparcia finansowego do stworzenia rozgłośni w Belgradzie.

- Nie miało to być radio antykomunistyczne. Wręcz przeciwnie – miało prezentować lewicowy, ale niestalinowski punkt widzenia. Chodziło o wykorzystanie jednej z komórek Radia Jugosłowiańskiego i nadawanie audycji skierowanych do Polski, w pierwszej kolejności do polskich komunistów. Giedroyc zakładał, że skoro w Polsce nie ma szans na demokrację, należy walczyć o możliwie najbardziej niezależny od Moskwy model komunizmu. Innymi słowy: skoro nie może być demokracji, niech przynajmniej będzie Jugosławia. Chodziło o to, by polscy komuniści byli bardziej niezależni od Kremla - zaznaczył Jan Nowinowski.

***

Tytuł audycji: Życie dla Polski i kultury – rok Jerzego Giedroycia

Prowadzi: Wacław Holewiński

Gość: Jan Nowinowski (analityk Ośrodka Studiów Wschodnich)

Data emisji: 19.08.2026

Godz. emisji: 22.00

Czytaj także

Orwell i jego wstręt do polityki

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2022 18:15
- George Orwell brzydził się polityką. Uważał, że polityka to jest bagno. Wszelkiego rodzaju kampanie polityczne, reklamiarstwo polityczne, porównał kiedyś do walenia kijem w koryto pełne pokarmu dla świń, żeby one do tego koryta przybiegały i wkładały tam ryje - mówił Bartłomiej Zborski, tłumacz eseju Simona Leysa "Orwell, czyli wstręt do polityki".
rozwiń zwiń