Pieśni Józefa Sinderewicza i pożegnanie Jacka Mielcarka

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2026 13:00
W audycji żegnamy zmarłego 4 lutego jazzmana i kompozytora Jacka Mielcarka. Ponadto Kuba Borysiak zaprasza do wysłuchania opowieści o suwalskim śpiewaku Józefie Sinderewiczu.
Józef Sinderewicz z córka i psem
Józef Sinderewicz z córka i psemFoto: Dzięki uprzejmości córki śpiewaka

>>> Posłuchaj audycji Źródła

W dzisiejszej audycji pożegnaliśmy Jacka Mielcarka.

Muzyk, radiowiec, uważny słuchacz świata. Człowiek, który potrafił łączyć jazz z muzyką źródeł, improwizację z ciszą, scenę z radiowym mikrofonem. W Jacek Mielcarek Trio tworzył przestrzeń spotkania – z Kubą Mielcarkiem i Noamem Davidem budował muzykę otwartą, głęboką, wymykającą się gatunkom.
Blisko mu było do muzyki ludowej i ludzi, którzy ją niosą: współpracował m.in. z Witkiem i Anią Brodą, Katarzyną Szurman, Kapelą Niwińskich, Januszem Prusinowskim – zawsze z ogromnym szacunkiem dla tradycji i jej żywego pulsu. Poza Katowicką Akademią Muzyczną (wydz. jazzu), skończył także etnomuzykologię na Uniwersytecie Warszawskim.
Przez lata pracy dziennikarskiej w Radiu Opole opowiadał z pasją o muzyce jazzowej i – wraz z żoną Marzeną Mielcarek – folkowej.

Jacek Mielcarek; fot. Paweł Stauffer Jacek Mielcarek; fot. Paweł Stauffer


O pieśniach pogranicza polsko-litewskiego z repertuaru Józefa Sinderewicza – śpiewaka wywodzącego się z północnej Suwalszczyzny (zamieszkałego od 1945 na terenie Wschodnich Mazur w gminie Kowale Oleckie) opowiadają jego dzieci: córka Joanna Sinderewicz oraz syn Andrzej Sinderewicz, którzy reprezentują zespół „Na Przyboś”.

- Pieśni naszego taty pochodzą z Suwalszczyzny, gdzie się urodził. Od dziecka śpiewał je z mamą, babcią, uczył się też od sąsiadek. Dopiero po wojnie, gdy był już na emeryturze, zaczął te piesni odtwarzać. Współpracował z GCK, pieśniami zaczęli interesować się badacze.

Jeszcze jako młody chłopak Józef Sinderewicz śpiewał pieśni pogrzebowe ze swoim ojcem i babcią, rodzina do tej pory posiada kantyczkę (wyd. 1817, w Wilnie), z której śpiewał piesni nabożne. 

- Po wojnie rodzina taty przeniosła się na Mazury. Prowadził tam zespół pogrzebowy, bardzo znany w okolicach – wspominała Joanna Sinderewicz. – Wiele z tych pieśni taty staraliśmy się nagrać. Wiedzieliśmy, że to bardzo cenny materiał.

Śpiewak Józef Sinderewicz miał w sobie ciepło, które przelewał na rozmówców, niezależnie od tematu rozmowy czy powodu spotkania. Był łagodny i skupiony. Jak było na co dzień, w zwykłym, życiowym kontakcie wiedzą tylko jego bliscy, ale mam przeczucie, że ta szczególna uważność i otwartość na innych były w nim głęboko zakorzenione. Kiedyś jego córka Joanna opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie Józefa z żoną: siedzą na ławce, jest letni dzień. To serdeczne „coś” widać w jego twarzy od razu. Pisała o śpiewaku Ewa Grochowska. PRZECZYTAJ

Zobacz też:



***

Tytuł audycji: Źródła 

Poprowadzi: Kuba Borysiak

Data emisji: 4.02.2026

Godzina emisji: 12.00


mg

Czytaj także

Suwalszczyzna z serca i duszy. Spotkanie z Biele

Ostatnia aktualizacja: 05.02.2024 18:00
Założyciele grupy Biele pochodzą z Suwalszczyzny i Podlasia. Od lat zgłębiają muzyczne tradycje regionów, z których pochodzą. Muzyka pogranicza polsko-litewsko-białoruskiego jest dla nich punktem wyjścia do własnej ekspresji.
rozwiń zwiń