WP #278. Jimi Hendrix i King's X

Ostatnia aktualizacja: 08.05.2022 14:50
Płyta jednego z najważniejszych gitarzystów w historii rocka oraz album prekursorów grunge'u - tak wyglądały plany na kolejne spotkanie podczas "Wieczoru płytowego". 
Okładki płyt The Jimi Hendrix Experience i Kings X
Okładki płyt The Jimi Hendrix Experience i King's XFoto: materiały promocyjne

W każdą niedzielę słuchamy – razem z Państwem – najważniejszych płyt. Z namaszczeniem i pietyzmem, od początku do końca, strona A, strona B. A dopiero potem bonusy, konteksty, porównania, komentarze zaproszonych gości. Klasyka, jazz, rock, awangarda, elektronika.

Tym razem były to albumy:

  • The Jimi Hendrix Experience - Axis: Bold as Love - 1967 Track/Reprise
  • King's X - Dogman - 1994 Atlantic

"Axis: Bold as Love" to drugi album studyjny zespołu The Jimi Hendrix Experience, wydany 1 grudnia 1967 roku w Wielkiej Brytanii, a w USA 15 stycznia 1968. Album był dopełnieniem kontraktu z wytwórnią, dla której zespół miał nagrać dwa albumy w 1967 roku. Tuż przed ukończeniem pracy nad płytą Hendrix przez przypadek zostawił w taksówce taśmy z ukończonymi utworami strony A, przez co musiał je na nowo szybko zmiksować. Zagubionych taśm nigdy nie odnaleziono.

W 2003 roku płyta została sklasyfikowana na 82. miejscu listy 500 albumów wszech czasów magazynu "Rolling Stone".

King's X to amerykański zespół rockowy, który łączy elementy metalu progresywnego, funku oraz soulu. Aranżacja wokalna pozostaje pod silnym wpływem gospelu i bluesa. Teksty utworów w dużej mierze oparte są na refleksyjnych przemyśleniach artystów i ze względu na duchowy charakter utworów muzyka często bywa klasyfikowana jako rock chrześcijański, lecz oni sami unikają jednoznacznej klasyfikacji. Mimo umiarkowanego rozgłosu King’s X położyli podwaliny pod rozwój metalu progresywnego oraz grunge'u.


Posłuchaj
177:02 2022_05_08 22_00_03_PR2_Wieczor_plytowy.mp3 WP #278. Jimi Hendrix i King's X (Wieczór Płytowy/Dwójka)

 

Komentarze słuchaczy

O Hendrixie napisano już tyle, że nie będę już dokładać od siebie. Mam natomiast kilka refleksji na temat Axis.
Podobnie jak na Are You Experience mamy tutaj same trzyminutówki, ale nie jest to zlepek singlowych utworów jak na pierwszej płycie. W zasadzie uważam, że jest to pierwsza płyta koncepcyjna Hendrixa, chociaż nie wiem czy było to zamierzone. Proszę poeksperymentować z inną kolejnością utworów i nie brzmi to już ciekawie.
Zaskakujące jest to, że praktycznie poza Spanish Castle Magic nie ma tutaj utworów przebojowych jak na jedynce, czy też Electric Ladyland. Oczywiście jest też tutaj Little Wind, ale w zasadzie ten utwór stał się wielkim przebojem dopiero w wykonaniu Stinga w latach 80-tych.

Z przesłuchanych przeze mnie całej masy płyt koncertowych Hendrixa poza Spanish niewiele utworów na koncertach pojawiało się z Axis.

Na tej płycie też Hendrix tak naprawdę zaczął bawić się stereofonią i różnymi innymi efektami. Pamiętajmy, że jest to to początek stereofonii. Nie ukrywam, że lubię w wykonaniu Hendrixa dźwięk gitary latający między głośnikami.
Okładka też jest ciekawa, w stylu hinduskim. Nie wiem, czy było to zamierzone, ale Axis jest jednym z nielicznych płyt w którym winyl wyciąga się z góry, a nie z boku.

Po latach uważam, że cały czas płyta brzmi świeżo. Bardzo ją lubię.

Andrzej

PS Potwierdzam znakomitą jakość reedycji płyt Hendrixa w wykonaniu jego rodziny. Dotyczy to CD, winyli DVD – zarówno jakościowo jak i merytorycznie.

Sprzedałem kiedyś Dogmana zielonego, po iluś latach kupiłem żółtego, którego również się pozbyłem. Mam zamiar kupić znowu kiedyś. A wśród wielu kolorów chyba i różowy jest…

Sebastian

Panowie, dzisiaj kolejny Wieczór, w którym gracie albumy jakich nie znam. Z muzyką Jimmy’ego, owszem jestem zaznajomiony, ale w całości dzisiejszej płyty nie słyszałem. Znam dobrze tylko Little Wings i tutaj przyznaję, że osobiście uznaję bardzo mocno wykonanie grupy Derek and Dominos z Ericem Claptonem, wywołanym przez Redaktora Metza. Drugiej grupy King's X nie znam w ogóle.

Korzystając z okazji wspomnienia Hendrixa chciałbym również przypomnieć inne nazwisko i inne trio.
Jakiś czas temu odsłuchując nagranie Rory’ego Gallaghera na popularnym serwisie streamingowym przeczytałem komentarz, gdzie podobno Jimmy zapytany w wywiadzie, jak to jest być najlepszym gitarzystą na świecie ten odparł, że nie wie i trzebaby zapytać o to Rory’ego Gallaghera. Nie wiem, czy faktycznie tak było, ale sugeruję konieczną prezentację dokonań tego artysty w Wieczorze Płytowym i dyskusję.

Przemek

Jedna z postaci w filmie Blade Runner wypowiada taką kwestię "Żarówka, która świeci dwa razy mocniej, świeci dwa razy krócej". Taki był Jimi.

Nie sposób przewidzieć, w którą stronę artystyczną podążyłby i niech tak pozostanie…

Tomasz

PS A o jego niezwykłych zdolnościach improwizacyjnych świadczy przeciekawe wydawnictwo z 2019 r., gdzie mamy prawie cały zapis czterech koncertów słynnego Band of Gypsys. Właśnie dopiero przed dwoma tygodniami oniemiały zauważyłem jaką treść zawiera to wydawnictwo – trzy inne wersje Machine Gun :)

Dzięki za kolejny wspaniały wieczór! Z całym szacunkiem ale Jimi Hendrix to dla mnie absolutnie i wyłącznie KONCERTY! Isle of Wight, Woodstock, Monterey, Band of Gypsies!

Jacek

Myślę, że gdybanie o Hendrixie ma sens tylko, jeżeli zrobimy to z lekkim przymrużeniem oka. Zaczynając od rzeczy (jednak) prawdopodobnych przewidzielibyśmy, że doszłoby do jakiejś współpracy z Milesem Davisem, ale na sto procent nie na długo! No i potem chyba to, co się zdarzyło Billowi Brufordowi - konwencja stricte rockowa okazałaby się zbyt ciasna, i zacząłby się rozglądać za czymś innym… Po usłyszeniu McLaughlina w Mahavishnu Orchestra mógłby rzucić to granie na jakiś czas, może nauczył grać na gitarze akustycznej? Bo jeżeli nie, to młodszy o jakieś 4 lata Allan Holdsworth – w latach, powiedzmy – osiemdziesiątych mógłby znów przyprawić go o kompleksy… :-) Również Eddie Van Halen… Ale mógłby się sprawdzić, i to już serio – jako producent, manager czy jakiś inny animator muzyczny i tu widziałbym dla niego rolę…

Bogdan

Adrian Belew gra i nagrywa jednocześnie to, co gra, po chwili improwizuje wokół tego nagrania, to też jest nagrywane, po chwili mamy kolejną improwizację wokół dopiero nagranego materiału – i tak jeszcze kilkakrotnie – wszystko na żywo, w warunkach koncertu, możliwe dzięki rozmaitym przetwornikom i przystawkom (nie znam się na tym). Efekt znakomity. Pamiętam, że pomyślałem wtedy (koncert w Progresji kilka lat temu) – gdyby Hendrix żył, prawdopodobnie robiłby podobne rzeczy.

I druga odsłona - film, na którym widzę Hendrixa grającego z big-bandem. To było niesamowite – doprawdy trudno powiedzieć, gdzie mógłby zawędrować, gdzieś gdzie Miles Davis? Czy jeszcze gdzieś?

Andrzej

***

Tytuł audycji: Wieczór płytowy

Prowadzili: Piotr Metz i Przemysław Psikuta

Data emisji: 8.05.2022

Godzina emisji: 22.00

Czytaj także

WP #276. Charles Mingus i Toots Thielemans na setne urodziny

Ostatnia aktualizacja: 25.04.2022 00:55
W tym wydaniu audycji Tomasz Szachowski i Przemysław Psikuta przedstawili albumy dwóch wybitnych postaci światowego jazzu. Były to płyty zespołów kontrabasisty Charlesa Mingusa oraz grającego na harmonijce ustnej Tootsa Thielemansa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

WP #277. Barbra Streisand i musical "Hair"

Ostatnia aktualizacja: 02.05.2022 07:30
W tym wydaniu "Wieczoru płytowego" Tomasz Szachowski i Piotr Metz przedstawili dwa albumy. Wśród nich znalazła się płyta jednej z najwybitniejszych wokalistek w historii muzyki popularnej oraz ścieżka dźwiękowa jednego z najbardziej znanych musicali.
rozwiń zwiń