Jennifer Croft biegle posługuje się kilkoma językami i uważana jest za jedną z najważniejszych tłumaczek literackich swojego pokolenia, cenioną za precyzję, wrażliwość językową oraz umiejętność oddawania stylu autorów. W 2018 roku Międzynarodowa Nagroda Bookera przyznana została wspólnie obu paniom, autorce i tłumaczce, właśnie za "Biegunów".
"Wymieranie Ireny Rey" – to debiutancka powieść także o… tłumaczach i to aż ośmiu, którzy przyjeżdżają z różnych stron świata do słynnej pisarki, by pracować nad przekładem jej najnowszej książki. Uwielbiana autorka mieszka w Puszczy Białowieskiej, doskonale zna przepastne lasy, florę i faunę, a nawet historię drzew i grzybów. Mówi o magii puszczy, próbuje ją zgłębiać i pięknie o niej opowiada, mieszając style i narracje…
Białowieskie warsztaty translatorskie przerywa nagle… zniknięcie samej gospodyni. Ale to tylko pierwsza zagadka.
Powieść Jennifer Croft "Wymieranie Ireny Rey" to szaleństwo fabuły i języka, wspaniała proza, której efektem są bachanalia - a zatem rzecz zupełnie przeciwna do wymierania. Oto ironia sztuki - pisze The Wall Street Journal.
Croft zaskakuje czytelników, mieszając czarny humor z bardzo pomysłową narracją badającą kult sławy oraz istotę przekładu - to The Washington Post.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa PAUZA, a przetłumaczona została z języka angielskiego przez Kaję Gucio. Jak do tego doszło? To też zagadka. Wyjaśni ją we wstępie sama tłumaczka.
Wybrane fragmenty w Dwójce czyta Lidia Sadowa.
***
"To się czyta" od poniedziałku do piątku (2-6.02) o godz. 9.30.