Piotr Kostrzewa: jazz był ze mną od zawsze

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2020 12:30
- Mam dwie twarze, a jedną z nich jest jazz. Słuchałem go miliony godzin. Kiedyś zeszyt do matmy miałem na górze, a pod spodem były nuty big bandu i jak wchodzili rodzice, to widzieli matmę. Przepisywałem też nuty, bo nie było ksero, ale do dzisiaj mam te naskrobane ołówkiem partytury - opowiadał w Dwójce kierownik artystyczny Chopin University Big Band.
Piotr Kostrzewa
Piotr KostrzewaFoto: PR2

kostrzewa 1200.jpg
Piotr Kostrzewa gospodarzem audycji "Znacie, to posłuchajcie"

Posłuchaj
100:11 2020_08_16_10_00_00_PR2_Cafe_muza.mp3 Piotr Kostrzewa o muzyce jazzowej, big-bandach i współpracy z Yehudim Menuhinem (Cafe "Muza"/Dwójka)

Piotr Kostrzewa jest bandleaderem Big Bandu Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie i kotlistą-solistą w Orkiestrze Sinfonia Varsovia. Jest również adiunktem w UMFC. - Studia to dla artysty fantastyczny okres, kiedy się określa, formułuje i wchodzi na stopień profesjonalny. Mam takie wrażenie, że miałem wpływ na kilka osób, które studiując klasykę, przeszło przez big-band - mówił gość audycji.

Jak podkreślił, "big band to wiele kolorów", jednak kiedyś ta muzyka była bardzo napiętnowana. - Nie raz wspominałem, że jestem ofiarą reżimu. Zagrałem sobie na przerwie w szkole boogie-woogie, dosłownie parę dźwięków i wicedyrektor wyciągnął mnie za ucho mówiąc, że dewastuję instrument. No i wielka komisja, złożona ze wszystkich dyrektorów, skazała mnie na egzamin z gam i etiud. Dostałem dwa miesiące, a prof. Luiza Walewska bardzo się ucieszyła, mówiła "bardzo dobrze, poćwiczysz sobie gamki i pasaże". A później w tej samej szkole powstał big-band i dyrekcja przychodziła do mnie i zapraszała do udziału w koncertach. I mówiłem "widzi pani dyrektor, jak to życie kołem się toczy". To był podły czas, na szczęście słusznie miniony i dzisiaj ten jazz możemy sobie wykonywać - opowiadał Piotr Kostrzewa.

Czytaj też:

Perkusista opowiadał również, w jaki sposób znalazł się na płycie razem z amerykańskim wirtuozem skrzypiec Yehudim Menuhinem i pianistą René Duchablem. - To była ostatnia płyta, którą Menuhin nagrał w życiu, a nagrał ją właśnie z nami  Orkiestrą Sinfonia Varsovia. Firma EMI wtedy przyjechała do nas z Duchablem, który przywiózł Koncert D-dur Beethovena, ale w wersji fortepianowej. Pewien skrzypek też przywoził nam na koncerty kadencję z kotłami i okazało się, że Duchabl przywiózł tę samą, więc ją pamiętałem. Orkiestra się rozeszła, a ja z nimi to nagrałem. Wtedy ci dyrektorzy EMI powiedzieli mi "słuchaj, to jest tak ważny moment, że umieścimy twoje nazwisko na płycie". Chwalić się nie lubię, ale jak jest ta płyta EMI Menuhin i Duchable, to jak się odwróci okładkę, jest i Kostrzewa - wspominał.

- Niesamowitym przeżyciem było przebywanie z Yehudim Menuhinem. Był naszym wielkim mentorem. On nie był dyrygentem, ale wskazówki, których udzielał, wiele nam dawały. Jego ostatnie tournée z nami po największych niemieckich salach, było niezwykłe - opowiadał Piotr Kostrzewa o ostatnich koncertach skrzypka z Sinfonią Varsovią. - Rozstaliśmy się w Düsseldorfie i było widać, że był zmęczony. A był niesamowicie silnym człowiekiem – na dwa lata zamknął się z mnichem buddyjskim i opanował Parkinsona. A kiedy zmarł na zapalenie płuc, to było coś takiego, jakby ktoś nam zasunął kurtynę.

Zobacz też: Piotr Kostrzewa: realizujemy projekty, które czekały na swój czas >>>>

Gość audycji mówił również o tym, jak młodych muzyków uczy grania w big-bandzie, a także jaki wpływ na niego miała muzyka m.in. Bronisława Kapera. Opowiadał także o swoich spotkaniach z Gordonem Goodwinem oraz udziale Chopin University Big Band na amerykańskim festiwalu La Folle Journée.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadził: Andrzej Sułek

Gość: Piotr Kostrzewa (bandleader Big Bandu Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, adiunkt w UMFC i kotlista-solista w Orkiestrze Sinfonia Varsovia)

Data emisji: 16.08.2020

Godzina emisji: 10.00

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak