Kaja Danczowska zaczęła swoją przygodę ze skrzypcami w wieku siedmiu lat, pod okiem Jana Sasicy, a później Eugenii Umińskiej. Szlifowała swoje mistrzowskie umiejętności na kursach w Moskwie u Dawida Ojstracha oraz u Ruggiero Ricciego.
W jednym z wywiadów przyznała, że początkowo miała grać na wiolonczeli. Wszystko to za sprawą dziadka Kai - Dezyderiusza Danczowskiego, który był znanym wiolonczelistą. - Moja mama nie wyobrażała sobie, żeby tradycja wiolonczeli nie istniała dalej w rodzinie. No i zapisana byłam na wiolonczelę, ale byłam bardzo drobna i mała. I tak tymczasowo dali mi skrzypce pod brodę, ponieważ nie było takiej małej wiolonczeli. I tak tymczasowo gram do dzisiaj - wspominała artystka.
Jej talent został wielokrotnie doceniony na międzynarodowych konkursach, od prestiżowego V Konkursu im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, przez rywalizacje w Neapolu, Genewie i Monachium, po Konkurs Królowej Elżbiety w Brukseli.
W 2014 roku, w hołdzie półwieczu estradowej kariery, ukazał się 7-płytowy album z archiwalnymi nagraniami artystki. Rok później wydawnictwo zdobyło Fryderyka w kategorii Album roku – recital solowy, przypominając słuchaczom, jak wybitną jest interpretatorką klasyki.
***
Na audycję Cafe "Muza" w niedzielę (28.12) o godz. 10.00 zaprosił Andrzej Sułek.