Miłość do szycia przekłada się w przypadku Angeliki Miszalskiej-Kamińskiej na dbałość o materiały i ubrania. - Jestem człowiekiem, który potrafi się ubrudzić nawet jedząc zwykłą suchą bułkę. Mam więc doświadczenie w plamieniu i usuwaniu plam. Mam też sporą wiedzę na temat włókien i sprytnie wykorzystuję ją w codziennym, domowym życiu. A po trzecie zawsze lubiłam chemię, a znajomość jej podstawowych zasad to jest klucz do usuwania plam z tekstyliów - wyliczała gościni Czwórki. Jest absolwentką Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru. - Moda zawsze była blisko mnie, więc nauczyłam się ją tworzyć, ale też o nią dbać.
Angelika Miszalska-Kamińska w Czwóce - posłuchaj nagrania całej rozmowy
Plamy z sosów: pomidorowych, śmietanowych, warzywnych to najczęściej pojawiające się problemy, z którymi mierzy się gościni Czwórki. - Każdą z nich usuwa się inaczej, tu właśnie kłania się chemia - tłumaczyła ekspertka. - Większość plam super usuwa wrzątek, ale w wielu jasnych sosach jest sporo białka. Jeśli więc będziemy plamę moczyć w gorącej wodzie, zmieni ona kolor i już zostanie w włóknach. Za to jeśli sos pomidorowy bądź ketchup przelejemy wrzątkiem nad sitkiem, taka plama zniknie. To jednak trzeba zrobić szybko, bezpośrednio po zaplamieniu - opowiadała. Potem dopiero używamy środków czystości: mydła w płynie, płynu do mycia naczyń, sody, czy octu. - Najgorszy scenariusz to biała koszula plus plama z czarnej kawy. - Wrzątek, ewentualnie świetne będzie mydło w płynie, soda oczyszczona. Robimy pastę i nakładamy na plamę, po 20 minutach to miejsce będzie białe.
Właśnie ukazał się jej e-book, w sieci słynie z bardzo życiowych porad dotyczących pielęgnacji ubioru, a prywatnie swoją pasją zaraziła już kilkuletnią córkę. - Do najczęstszych plam należą te z krwi, zwłaszcza, jeśli w domu są dzieci. Na podium jest też błoto, które jest bardzo podchwytliwe, nieoczywiste są też plamy z bananów, które wychodzą po praniu. W pierwszej piątce znajduje się również czekolada, a ranking zamykają wszelkie sosy obiadowe - wyliczała Angelika Miszalska-Kamińska. Jak podkreślała, Polacy na co dzień nie doceniają sody oczyszczonej. - Jest świetna, jeśli nałożymy ją na plamę, prawdopodobnie potem miejsce będzie jaśniejsze niż reszta ubrania.
Sprawdź także:
Moda, szycie, odrestaurowanie ubrań to jej pasje właściwie od dziecka. - Moja babcia szyła na starej maszynie, a ja to podglądałam. Gdy miałam 10 lat dostałam własną maszynę. Nie było wówczas tutoriali w internecie, więc musiałam próbować do skutku i uczyć się sama. Wszyscy bardzo mnie wspierali, ale czasem też się śmiali. Pierwsze spodnie uszyłam dla misia i oczywiście były za małe, potem był płaszcz z firanki. Założyłam go i wyszłam w nim na ulicę. Przerabiałam też odzież, farbowałam ją - wspominała w Czwórce. - Bardzo szybko wiedziałam więc, co chcę w życiu robić. To były lata 90. i początek dwutysięcznych. Chciałam wyglądać jak gwiazdy pop, a takich rzeczy nie było w sklepach. Więc po prostu szyłam je sobie sama. Potem zaczęłam szyć praktyczną odzież na co dzień - podkreślała. Inspiracji szukała m.in. w niemieckiej prasie. - To były gazetki z wykrojami. Można było sobie coś "wykroić", a potem to uszyć.
***
Tytuł audycji: Poranek w Czwórce
Prowadzi: Bartek Czarkowski
Gość: Angelika Miszalska-Kamińska (technolog odzieży, mistrzyni prania)
Data emisji: 26.02.2026
Godzina emisji: 08.35
kd