Choć od czasów opisywanych przez Bolesława Prusa minęło ponad 130 lat, Warszawa wciąż kryje w sobie ślady Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej. Dziewiętnastowieczna metropolia była miastem jaskrawych kontrastów: z jednej strony salonem tętniącym wielkim kapitałem, z drugiej, przestrzenią pełną kurzu, końskich dorożek i skrajnej biedy. O tym, jak wyglądała codzienność bohaterów lektury i które miejsca z powieści możemy odnaleźć na współczesnej mapie stolicy, opowiedział w audycji "Przerwa weekendowa" Adrian Sobieszczański, varsavianista i autor książki "Warszawa śladem Wokulskiego".
Posłuchaj audycji "Przerwa weekendowa" z Adrianem Sobieszczańskim
Potęga gospodarcza, kurz i rynsztoki
W drugiej połowie XIX wieku Warszawa przeżywała bezprecedensowy boom, była trzecim największym miastem Imperium Rosyjskiego (po Moskwie i Petersburgu), a w zaledwie dekadę jej populacja wzrosła o 100 tysięcy mieszkańców. Za fabrycznym sukcesem zakładów Norblina czy Fejsta kryła się jednak trudna codzienność.
- Kiedy patrzymy na dawne ryciny, odczuwamy sentyment, ale ulice były wówczas bardzo uciążliwe do życia. Wszystko opierało się na transporcie konnym: dorożkach, wozach i omnibusach, po mieście kursował tylko jeden tramwaj konny. Damy w powłóczystych sukniach wzbijały tumany kurzu, a po bokach nawet najelegantszych alei płynęły rynsztoki - opowiadał Adrian Sobieszczański.
Co ciekawe, w realistycznym opisie Prusa brakuje jednego kluczowego elementu - wszechobecnego żywiołu rosyjskiego i cyrylicy na szyldach. Pisarz świadomie pominął ten wątek, prawdopodobnie omijając cenzurę lub wierząc, że jego dzieło przetrwa czasy zaborów.
Niebezpieczne Powiśle
Kontrasty społeczne najmocniej widać było w układzie urbanistycznym. Podczas gdy arystokracja i bogate mieszczaństwo spacerowali po Krakowskim Przedmieściu, Powiśle uchodziło za miejsce wykluczone i groźne.
- Kiedy Wokulski schodził na Powiśle w rejon ulicy Dobrej i nazywał je "chorym kątem", w rzeczywistości ryzykował pobiciem lub nawet śmiercią. To była robotnicza, biedna i niebezpieczna dzielnica. Dziś to jedno z najdroższych i najbardziej pożądanych miejsc do życia w Warszawie. Wyraźny podział dotyczył też zieleni: Ogród Saski był przestrzenią typowo mieszczańską, natomiast elity spotykały się w Łazienkach Królewskich, Ogrodzie Botanicznym czy Dolinie Szwajcarskiej - wyjaśnił varsavianista.
Gdzie szukać śladów "Lalki"?
Wojenne zniszczenia bezpowrotnie zmiotły z powierzchni ziemi wiele opisywanych w książce obiektów. Nie ma już Kamienicy Beyera na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Królewskiej, gdzie mieścił się pierwszy sklep Wokulskiego, ani kamienicy Łęckich przy ul. Kruczej 26. Tablica upamiętniająca mieszkanie głównego bohatera na rogu Oboźnej i Krakowskiego Przedmieścia jest z kolei wynikiem przedwojennych dociekań badaczy, a nie bezpośredniego zapisu w tekście. Jest jednak jeden wyjątkowy budynek, który wygląda dokładnie tak samo w czasie akcji powieści, jak i dzisiaj. To Kościół Karmelitów na Krakowskim Przedmieściu. To tam Wokulski wszedł w Wielką Sobotę, by wrzucić hojny datek do puszki trzymanej przez kwestującą Izabelę Łęcką. - Jeśli ktoś szuka stuprocentowego autentyzmu tamtej Warszawy, powinien zacząć spacer właśnie od tego miejsca - dodał Adrian Sobieszczański.
***
Tytuł audycji: Przerwa weekendowa
Prowadzi: Weronika Puszkar
Gość: Varsavianista Adrian Sobieszczański (autor książki "Warszawa" śladem Wokulskiego)
Data emisji: 29.08.2026
Godzina: 10.15
ak