Konflikt między M.I.A. a Kid Cudim przeniósł się na drogę sądową. Brytyjsko-sri-lankijska artystka, znana między innymi z przeboju "Paper Planes", złożyła pozew przeciwko raperowi po tym, jak została usunięta z jego trasy "Rebel Ragers Tour". W dokumentach sądowych domaga się ponad 2,8 mln dolarów odszkodowania, twierdząc, że decyzja była bezpodstawna i naruszała warunki zawartej umowy.
Spór ma swoje źródło w występie M.I.A. podczas koncertu w Dallas 2 maja. Artystka wygłosiła ze sceny polityczne komentarze dotyczące imigracji oraz własnych poglądów, które spotkały się z negatywną reakcją części publiczności. Kilka dni później Kid Cudi poinformował, że nie będzie kontynuował współpracy z M.I.A. w ramach trasy, tłumacząc decyzję licznymi skargami fanów oraz wcześniejszymi ustaleniami dotyczącymi treści prezentowanych podczas koncertów.
Według pozwu M.I.A. sytuacja wyglądała jednak inaczej. Artystka twierdzi, że Kid Cudi doskonale znał jej publiczny wizerunek i polityczne poglądy jeszcze przed zaproszeniem jej na 33 koncerty w ramach tournée. W dokumentach sądowych zarzuca mu celowe doprowadzenie do zerwania umowy z promotorem trasy, firmą Live Nation, oraz działanie w złej wierze.
M.I.A. utrzymuje, że kontrakt gwarantował jej pełną swobodę artystyczną podczas występów oraz wynagrodzenie w wysokości 2,805 mln dolarów. Pozew wskazuje również na dodatkowe straty finansowe związane z utraconą sprzedażą merchu, pakietów VIP oraz odwołaniem innych projektów biznesowych, w tym prywatnego występu wartego blisko 290 tys. dolarów. Artystka twierdzi także, że po nagłośnieniu sprawy ona i jej syn otrzymywali groźby.
Jednym z najmocniejszych oskarżeń zawartych w pozwie jest twierdzenie, że usunięcie jej z trasy miało pomóc w promocji koncertów Kid Cudiego. Według M.I.A. cała sytuacja została wykorzystana do wygenerowania medialnego zainteresowania wokół tournée, które - jak sugeruje pozew - zmagało się ze słabszą sprzedażą biletów.
Kid Cudi jak dotąd podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko. Raper twierdzi, że został zasypany wiadomościami od rozczarowanych fanów i nie chciał, by jego koncerty były miejscem dla wypowiedzi, które mogłyby zostać odebrane jako obraźliwe. Zespół artysty nie odniósł się jeszcze szczegółowo do samego pozwu.
Sprawa może okazać się jednym z najgłośniejszych muzycznych sporów sądowych tego roku. Ostateczny werdykt będzie zależał przede wszystkim od zapisów umowy zawartej między M.I.A., Live Nation i obozem Kid Cudiego oraz od tego, czy sąd uzna, że artystka rzeczywiście miała zagwarantowaną pełną swobodę wypowiedzi podczas koncertów.
***
gV