Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Płacz, słońce! Nowa płyta Oliwii Abravesh

Ostatnia aktualizacja: 15.10.2026 08:00
Nostalgia, melancholia i przepiękne melodie. Oliwia Abravesh i mooryc przedstawiają nam wspaniały, poruszający zestaw mocnych, lirycznych pieśni skąpanych w subtelnych, nowoczesnych elektronicznych brzmieniach. Wspaniały na jesień? Na każdą porę roku!
Oliwia Abravesh podczas Festiwalu Folkowego Polskiego Radia Nowa Tradycja 2026
Oliwia Abravesh podczas Festiwalu Folkowego Polskiego Radia Nowa Tradycja 2026Foto: C. Piwowarski

„Nie chcieliśmy stworzyć kolejnej folkowej płyty. Nasz projekt to próba wsłuchania się w to, co trwa pod powierzchnią czasu bez zamykania tradycji w ramie, lecz pozwalając jej rezonować w intymnym kontakcie z odbiorcą” – pisze o swoim debiutanckim krążku Oliwia Abravesh. Wolno te słowa interpretować jako wyraz twórczej niezależności, dalekiej od nawiązywania do jakichkolwiek nurtów czy trendów, jako deklarację swoistej artystycznej czystości przejawiającej się w twórczości, która jest zbyt osobista, zbyt własna, by szukać zbędnych uzasadnień w muzycznych czy środowiskowych przestrzeniach „zewnętrznych” wobec niej samej. Jak te deklaracje mają się do samej zawartości płyty? Otóż, trudno nie przyznać artystce racji, stworzyła dzieło, które ma cechy nie tylko wartościowej, ale i ważnej opowieści – bezdyskusyjnie mającej swe źródła w przeszłości, w tradycji, ale istotnej, poruszającej tu i teraz, także dzięki zastosowanym muzycznym środkom wyrazu – wokalnym, instrumentalnym, aranżacyjnym.

Tym, co skupia uwagę (a nawet – powiedzmy – narzuca się) od pierwszych chwil, jest fantastyczny wokal artystki: głęboko osadzony w tradycyjnych manierach, a jednocześnie wywołujący słuchacza do natężenia uwagi. Decyduje o tym zarówno jej niezwykła barwa głosu, jak też jakaś szczególna intensywność, banalnie mówiąc: przejmująca wiarygodność śpiewania. Prawdziwą sztuka jest umiejętność takiego dopełnienia albo otulenia tego typu czułego śpiewania, aby nie utonęło w instrumentalnych czy aranżacyjnych lirycznych oczywistościach albo – z drugiej strony – w nazbyt dynamicznym, agresywnym brzmieniowy otoczeniu. Tu mamy przypadek, albo dowód, doskonałego dopełnienia owych wokalnych niezwykłości poprzez bardzo świadome, ze szczególnym wyczuciem przygotowane partie instrumentalne, które wzmacniają i wspomagają przekaz artystyczny. Prawdziwe to szczęście móc posłuchać tak świetnej płyty.

Oliwia Abravesh (wcześniej Wronikowska) powinna być dobrze pamiętana przez – a jednak – folkową publiczność. Trzynaście lat temu (przyznaję: przerażający jest upływ czasu) zdobyła jedną z nagród na najważniejszym i najbardziej prestiżowym konkursie: Nowej Tradycji jako członkini poznańskiego zespołu Vidlunnia. Potem pojawiała się m.in. w składzie formacji Druhny (zdaje się, że na jej płytę też czekamy). Ale jest też pamiętana z tegorocznej Nowej Tradycji, podczas której wystąpiła w składzie świetnego, znów poznańskiego, zespołu Uczta prowadzonego przez Michała Fetlera, zdobywając drugą nagrodę.

Niemniej istotną postacią tej niezwykłej podróży jest, wspomniany już, muzyczny partner wokalistki Maurycy Zimmermann, od lat lepiej znany jako mooryc. Od lat funkcjonuje w kręgu berlińskiej elektroniki, ma na koncie świetne autorskie dokonania, ale też m.in. współpracę z zespołem an_Arche (pod przywództwem nieodżałowanego Rafała Zapały), z Douglasem Greedem, An On Bast, Krzysztofem Dysem, formacją Sza/Za (Szamburski / Zakrocki), jakże świetnym duetem Rebeka, a wreszcie Wacławem Zimplem i Ksawerym Wójcińskim – by wspomnieć tylko niektóre jego aktywności. Powiedziałbym, że tu wręcz cudownie wczuł się w nastroje sugerowane przez wokalistkę i stał się pełnoprawnym współtwórcą tej ważnej płyty.

Są jeszcze na krążku goście – prawda, że nieprzypadkowi, bo to przyjaciele wokalistki ze wspomnianego zespołu Uczta: Malwina Paszek (lira korbowa), Michał Fetler (saksofon altowy) i Adam Jełowicki (sakshorn tenorowy), którzy pojawiają się tu co prawda tylko w pojedynczych utworach, wzmacniając jednak szczególny charakter tej nadzwyczaj ciekawej fonograficznej propozycji.


Okładka płyty Oliwii Abravesh Okładka płyty Oliwii Abravesh

Trudno nie zapytać o repertuar. Autorka splata w programie krążka tradycyjne pieśni z Wielkopolski, Lubelszczyzny, Podlasia, Kurpiów, ale też Ukrainy. Ideą artystki nie jest więc próba stworzenia materiału jednorodnego etnograficznie czy geograficznie. Całość zorganizowana jest wokół zupełnie innej koncepcji. Istotą jest tu bowiem własna wizja, przemyślana autorska opowieść, w której poszczególne utwory są kolejnymi rozdziałami logicznej narracji, której charakter nadają przesłania płynące z poszczególnych tekstów – o smutku, o utracie, boleści, miłości, opuszczeniu. To z nich, swoich ukochanych pieśni (jak twierdzi sama wykonawczyni) układa tę piękną historię. To ich treść i przesłanie stanowią oś narracyjną, dając wrażenie zdumiewającej spójności. Różny jest również charakter poszczególnych tematów – mamy tu pieśni leśne, weselne, wielkopostne, obok nich pieśni ukraińskich stepów. Spaja je ów pomysł, zarówno na poziomie koncepcyjnym, jak i wykonawczym. Osobowości artystów sprawiają bowiem, że nie jest to rzecz depresyjna, a czule, ujmująco, nostalgicznie wprowadzająca słuchacza w ten niezwykły świat „opowiedziany”.

Decydują oczywiście również najpiękniejsze, elementarne emocje. Oliwia Abravesh mówi o zawartości płyty: „To moje własne Eastern Europe’s Greatest Hits”. A jako że elektroniczne, syntezatorowe brzmienia i drony, generowane przez mooryca potrafią być równie natchnione, oniryczne, nienachalne – otrzymujemy płytę prawdziwie znakomitą. Polecam!

Tomasz Janas

Oliwia Abravesh

Płacz, jasne słońce

For Tune 2026

Ocena: 4,5/5 


***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

 


Czytaj także

Ożywcze Tchnienie

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2025 08:00
Trzy i pół roku po zwycięstwie w konkursie Scena Otwarta na Mikołajkach Folkowych i niemal dokładnie trzy lata po zdobyciu nagrody w konkursie podczas Nowej Tradycji członkinie duetu SEKUNDa zaprezentowały nam swą pierwszą płytę. Warto było czekać na tę muzykę pełną wdzięku, delikatności i finezji.
rozwiń zwiń