Amerykańscy urzędnicy mieli argumentować, że niektóre z oświadczeń europejskich liderów są nadmiernie wojownicze, niepotrzebne i nie służą podtrzymywaniu europejskiego bezpieczeństwa. Według jednego ze źródeł Colby wskazał jako przykład sugestie, że Rosja jest „całkowicie osaczona”. Nie podał konkretnego źródła tej wypowiedzi, ale w podobny sposób o Władimirze Putinie mówił we wrześniu premier Estonii Kristen Michal - dodał Reuters.
Nie jest jasne, czy wiadomość została przekazana innym państwom niż kraje bałtyckie - podała agencja, powołując się na cztery źródła. Żadne z nich nie zasugerowało jednak, by stanowisko Pentagonu zostało przedstawione w konfrontacyjny sposób. „Pomagamy wam, Amerykanie tutaj są, (...) tylko nie bądźcie głośni. Nie róbcie hałasu” - miała brzmieć prywatna wiadomość od urzędników amerykańskiego ministerstwa obrony.
Amerykanie apelują o powściągliwość, lecz według niektórych europejskich urzędników ton ich wypowiedzi dotyczących Rosji jest już i tak wstrzemięźliwy - uzupełniła agencja.
Wiadomości z Pentagonu ukazują debatę wewnątrz NATO, dotyczącą tego, jak publicznie reagować na zagrożenia ze strony coraz bardziej pewnej siebie Rosji - skomentował Reuters. Agencja dodała, że według niektórych urzędników podkreślanie zagrożenia za strony Moskwy działa, tak naprawdę, na jej korzyść, ponieważ Kreml chce siać strach i osłabiać w ten sposób poparcie dla Ukrainy. Przeciwnicy takiego stanowiska zaznaczają, że europejskie rządy muszą jasno pokazywać swoim obywatelom skalę zagrożenia, i przypominać, że odstraszanie Rosji wymaga odpowiednich środków i poświęceń.
Według zachodnich agencji wywiadowczych Rosja nasiliła w ostatnim czasie kampanię aktów sabotażu, wymierzonych w różne państwa europejskie. Moskwa nie przyznaje się jednak do tych działań.
Prośba Pentagonu jest zaskakująca, ponieważ wywiady państw bałtyckich w ostatnich miesiącach nie uznawały za bardzo prawdopodobny scenariusza, w którym „Rosja testuje zapisy o postanowieniach NATO dotyczących wzajemnej obrony” - przekazało jedno ze źródeł Reutersa.
Inne służby państw Sojuszu publicznie ostrzegają jednak przed gwałtownym wzrostem intensywności wrogich działań Rosji w najbliższej przyszłości.
Szef MON: nie słyszałem wezwań do złagodzenia tonu wobec Rosji; my nikogo nie prowokujemy
Kosiniak-Kamysz, pytany o tę sprawę podczas briefingu prasowego w 12. Bazie Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu, zaznaczył, że on takiego wezwania od nikogo nie usłyszał. – Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, my nikogo nie prowokujemy – podkreślił i dodał, że wszelkie wysiłki na rzecz obronności mają na celu poczucie bezpieczeństwa, a odstraszanie jest strategią NATO. – Robimy to tylko i wyłącznie po to, żeby nikt nigdy Polski nie zaatakował, więc my nie prowokujemy. My się szkolimy, żeby mieć bezpieczeństwo. W żaden sposób nie mamy zamiarów wywoływać żadnych wojen, to nie o to chodzi - podkreślił.
Zaznaczył przy tym, że to nie „to nie Ukraina zaatakowała Rosję, tylko Rosja zaatakowała Ukrainę”. - Więc gdzie są wrogowie, a gdzie są państwa, które naprawdę chcą pokoju i spokoju, to ten podział jest na świecie bardzo jasny - podkreślił.– Polska prowadzi jasną politykę bezpieczeństwa, odstraszania, a jeżeli by przyszło to obrony, a nie ataku na kogokolwiek – dodał.
PAP/ks