W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie odbędzie się światowa premiera opery „Matki Chersonia” - opowieści o ukraińskich matkach, które wyruszają na niebezpieczną misję, by odzyskać dzieci wywiezione przez Rosjan z okupowanych terenów. „Nie przyzwyczajajcie się do naszego cierpienia” - apelowała w 2024 roku Ołena Zełenska, przypominając światu o trwającej wojnie w Ukrainie. „Matki Chersonia” są odpowiedzią na to wezwanie. Opera powstała w koprodukcji Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie i nowojorskiej Metropolitan Opera. Jedną z pierwszych wspólnych inicjatyw obu instytucji na rzecz Ukrainy było powołanie Ukrainian Freedom Orchestra, prowadzonej przez dyrygentkę Keri-Lynn Wilson.
Libretto do opery napisał amerykański dramaturg George Brant, a muzykę skomponował ukraiński kompozytor Maksym Kołomyjec (Maxim Kolomiiets). Za reżyserię i wideo odpowiada Barbara Wysocka, a orkiestrę prowadzi wspomniana już Keri-Lynn Wilson, kanadyjska dyrygentka ukraińskiego pochodzenia.
Maxim Kolomiiets, kompozytor
Punktem wyjścia dla muzyki stała się kołysanka - zwyczajna ukraińska pieśń, jaką można usłyszeć w domu, gdy matka usypia dziecko. Od niej Maksym Kołomyjec rozpoczął budowanie muzycznego świata opery o kobietach, które ruszają w drogę, by odzyskać córki wywiezione przez Rosjan z okupowanych terenów Ukrainy. Historia opiera się na prawdziwych doświadczeniach matek z Chersonia. Kompozytor szukał języka muzycznego, który pozwoliłby widzom wejść w tę opowieść poprzez doświadczenia zwyczajnych ludzi. Przyznał, że znalezienie pierwszych dźwięków zajęło mu cały miesiąc.
„Uważam, że artysta, kompozytor nie może być oderwany od społeczeństwa ani od świata, w którym żyje. Jest jego integralną częścią i powinien reagować na sytuację, w której się znajduje, współistnieć z nią i wchodzić z nią w dialog. Umiejętność opowiadania o niej w taki sposób, żeby zainteresować odbiorców, pozwolić im przeżyć te historie i skłonić ich do ponownego przemyślenia pewnych spraw - na tym polega funkcja artysty. Jako kompozytor chciałem, żeby było to nie tylko polityczne oświadczenie, lecz także gest czysto muzyczny. Zależało mi na tym, żeby ludzie odbierali tę muzykę przede wszystkim jako muzykę, a nie oddzielali polityki od zwykłej przyjemności estetycznej. Pisałem więc dla wszystkich. To, co każdy z nich zobaczy i usłyszy w tej operze, to już inna sprawa. Chciałem jednak, żeby po jej wysłuchaniu ludzie stali się odrobinę bardziej ludzcy, żeby mieli w sobie trochę więcej miłości do swoich bliskich, do ojczyzny, do rodziny i do wszystkich, których kochają. Żeby uświadomili sobie, jak kruchy jest świat, w którym żyjemy”, - powiedział kompozytor.
Znalezienie tematu, który pozostałby aktualny przez kilka lat pracy nad operą, było jednym z pierwszych wyzwań - mówi librecista George Brant. Kiedy zaczynał zgłębiać historię Ukrainy, rosyjska inwazja na pełną skalę dopiero się rozpoczynała. Musiał poznać historyczny kontekst, a jednocześnie znaleźć opowieść, która poruszyłaby publiczność bez konieczności długiego wprowadzenia.
„Rozważaliśmy kilka różnych pomysłów. Kiedy natrafiłem na artykuły o matkach, którym udało się odzyskać swoje dzieci, zacząłem myśleć, że właśnie w tej historii kryje się potencjał na operę. Uderzyło mnie, że to klasyczna opowieść o bohaterkach wyruszających w podróż - o kobietach podejmujących się niemal niemożliwej misji, by odzyskać własne dzieci. Pomyślałem, że trudno wyobrazić sobie coś bardziej poruszającego. Co mogłoby mieć większe znaczenie? Co mogłoby tak szybko przyciągnąć uwagę publiczności? Zdecydowanie uznałem, że to właśnie ten temat”, - wspomina George Brant.
Przy pracy nad librettem twórcy korzystali z artykułów, nagrań i rozmów z osobami, które doświadczyły podobnych sytuacji. Konsultantka projektu, Sasha Andrusik, rozmawiała w Ukrainie z matkami, babciami i dziećmi. Twórcy spotkali się również z przedstawicielami organizacji Save Ukraine, która pomaga dzieciom wywiezionym przez Rosję.
Akcja opery rozgrywa się podczas rosyjskiej okupacji Chersonia. Dwie matki zgadzają się wysłać córki na letni obóz na Krymie, przedstawiany jako bezpieczne miejsce dla dzieci. Później okazuje się, że dziewczynki nie mogą wrócić do domu. Matki wyruszają więc, by je odnaleźć i sprowadzić z powrotem. Choć Chersoń i Krym leżą stosunkowo blisko siebie, wojna zmusza kobiety do pokonania tysięcy kilometrów okrężną drogą, przez kilka państw i terytoria kontrolowane przez Rosję.
Przygotowania do spektaklu oznaczały dla śpiewaczek sześć tygodni intensywnych prób. Historia, którą przedstawiają na scenie, mocno wpływa na ich emocje.
„Tutaj nie ma dużych wyzwań wokalnych. Myślę, że bardziej emocjonalne. I wykreowanie postaci również wokalnie. Od kołysanki poprzez takie bardziej dramatyczne sceny, aż do tego wzruszającego finału. Pod koniec jest tak emocjonalnie, jest takie nawarstwienie emocji, że praktycznie wszystkie jesteśmy zalane łzami. Także końcówka opery to będzie czysty płacz”, - mówi Izabela Matuła, odtwórczyni roli Kateryny.
W tej opowieści nie ma łatwych rozwiązań. Kobiety muszą podejmować decyzje w sytuacji, w której każda droga wiąże się z ryzykiem, a powrót dziecka do domu pozostaje niepewny. Podkreśla to Małgorzata Walewska, która wciela się w postać Olhy. Każda z bohaterek przeżywa podróż inaczej. Różnią je wiek, sytuacja rodzinna i osobiste doświadczenia, ale łączy jeden cel: odzyskać dzieci.
„Tu akurat mówimy o kobietach ukraińskich, natomiast myślę, że w obliczu takich wydarzeń wszystkie kobiety by się tak zachowały. Przecież pamiętamy, jak germanizowano polskie dzieci. Znaczy pamiętamy… Też nie byłam tego świadkiem, tylko jakby znam z opowiadań. Mam wrażenie, że robimy coś ważnego. Ja jestem tylko trybikiem w tej machinie. A ci, co są za to odpowiedzialni, która jest motorem i siłą napędową tego całego zdarzenia i współpraca Opery Narodowej z Metropolitan Opera, to jest wielka rzecz międzynarodowa, która tak naprawdę łączy Amerykę z Europą. Bardzo cieszę się, że mogę być tym puzlem w układance, który uzupełnia obraz, mam nadzieję, pokoju”, - Małgorzata Walewska.
Małgorzata Walewska, polska śpiewaczka (mezzosopran)
Historia opowiedziana w operze dotyczy zjawiska, którego skutki odczuwają ukraińskie rodziny. W raporcie opublikowanym w marcu 2025 roku Humanitarian Research Lab przy Yale School of Public Health poinformowało o zidentyfikowaniu ponad 19 tysięcy dzieci wywiezionych z Ukrainy do Rosji. Badacze udokumentowali również przypadki odcinania dzieci od bliskich i zmieniania ich danych osobowych, co utrudnia ich odnalezienie i powrót do rodzin. Światowa premiera „Matek Chersonia” odbędzie się w Warszawie 16 października. Kolejne spektakle w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej zaplanowano na 18, 23, 25 i 27 października.Opera w Nowym Jorku. W 2028 roku dzieło ma trafić na scenę Metropolitan Opera w Nowym Jorku.
Z twórcami rozmawiała Krystyna Sribniak