Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Warszawa uczciła pamięć ofiar Rzezi Woli. „Nazwij po imieniu”

06.08.2026 17:00
Mieszkańcy stolicy oddali hołd ofiarom Rzezi Woli – największej jednostkowej zbrodni wojennej II wojny światowej. W 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego uroczystości, z powodu upału pozbawione tradycyjnego Marszu Pamięci, skupiły się przy pomnikach na Woli i na Cmentarzu Powstańców Warszawy.
Audio
  • „To nie była rzeź. To był prawdziwy akt ludobójstwa.” – mówi dr Karol Mazur, Muzeum Powstania Warszawskiego w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj]
Uroczystość na terenie wystawy Zachowajmy ich w pamięci na Cmentarzu Powstańców Warszawy.  Uczestnicy oddali hołd cywilom, którzy zginęli w czasie Powstania Warszawskiego
Uroczystość na terenie wystawy „Zachowajmy ich w pamięci” na Cmentarzu Powstańców Warszawy. Uczestnicy oddali hołd cywilom, którzy zginęli w czasie Powstania Warszawskiegofot. PAP/Radek Pietruszka

Rzeź Woli rozpoczęła się 5 sierpnia 1944 r., gdy w odwecie za wybuch powstania Niemcy przystąpili do systematycznej eksterminacji ludności cywilnej dzielnicy. Według szacunków historyków zamordowano wówczas od 50 do 60 tysięcy warszawiaków – kobiet, dzieci, osób starszych i chorych. To wydarzenie uznawane jest za największą pojedynczą zbrodnię wojenną popełnioną w Europie w czasie II wojny światowej.

Pierwsza część obchodów odbyła się tradycyjnie na skwerze Pamięci u zbiegu ulicy Leszno i alei „Solidarności”, przy Pomniku Pamięci 50 Tysięcy Mieszkańców Woli Zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego. Wzięli w niej udział m.in. powstańcy warszawscy, przedstawiciele władz miasta i dzielnicy oraz mieszkańcy stolicy, którzy złożyli kwiaty i zapalili znicze.

Z powodu wysokich temperatur organizatorzy – Muzeum Powstania Warszawskiego – zdecydowali jednak o odwołaniu wieczornego Marszu Pamięci, który miał poprowadzić uczestników na Cmentarz Powstańców Warszawy. „Z uwagi na wysoką temperaturę i w trosce o zdrowie uczestników Marsz Pamięci zostaje odwołany” – przekazali organizatorzy. Mimo zmiany planu na cmentarzu, przed pomnikiem Polegli Niepokonani, zgromadziła się liczna grupa warszawiaków. Spoczywają tam prochy ponad 100 tysięcy osób poległych w walce i zamordowanych mieszkańców stolicy.

Do zebranych, z nagrania, przemówiła uczestniczka powstania, kustosz Cmentarza Powstańców Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek”. Podkreśliła znaczenie wolności jako podstawy do „samoorganizacji społeczeństwa” oraz zaapelowała o wychowanie młodego pokolenia w duchu miłości do kraju i pamięci o poległych za ojczyznę, przypominając, że pamięć jest jedyną formą wdzięczności, jaką mogą dziś otrzymać.

Uroczystości zakończyło złożenie kwiatów i zapalenie świec przy kolumnach z nazwiskami ofiar – tych samych pylonach, jakie od 12 lat, z inicjatywy Muzeum Powstania Warszawskiego, stają w Parku Powstańców Warszawy i na Cmentarzu Powstańców, upamiętniając cywilnych mieszkańców Woli zamordowanych podczas rzezi.

Wśród osób zapalających znicze przy pylonach z nazwiskami ofiar był Hubert Malczewski, mieszkaniec Woli.

– Przyszedłem, ponieważ mieszkam na Woli, jestem jakby mieszkańcem tej dzielnicy i ta dzielnica bardzo ucierpiała. Szczególnie właśnie cywile, którym poświęcona jest ta uroczystość. To były kobiety, osoby starsze, schorowane dzieci, więc to były takie osoby najbardziej bezbronne, których historie były często tragiczne, straszne, dlatego przyszedłem, żeby po prostu ich upamiętnić – mówił.

PAP/Radek PietruszkaPAP/Radek Pietruszka

Jak wyjaśnił, świeczki zapala się przy nazwiskach osób, które zginęły podczas rzezi: – Tak, to jest świeczka, którą właśnie zapalamy przy nazwiskach osób, które zginęły podczas rzezi Woli, podczas strasznej tragedii, jednej z największych generalnie w Polsce, w Europie. Po prostu tutaj można odnaleźć swoich bliskich, swoich sąsiadów, osoby, które zostały zamordowane w tym miejscu. No i po prostu zapalamy na znak pamięci uczczenia tych osób.

Zapytany, czy szuka na pylonach konkretnego nazwiska, odpowiedział: – Ja nie szukam nikogo konkretnego, po prostu każdego.

Historię i skalę zbrodni przybliżył dr Karol Mazur z Muzeum Powstania Warszawskiego. Zwrócił uwagę, że potoczne określenie „rzeź” może być mylące.

– My oczywiście potocznie mówimy rzeź, ale rzeź to jest coś, co się dzieje spontanicznie. Mamy w historii takie doświadczenia jak rzeź Pragi podczas Powstania Kościuszkowskiego i tam po prostu żołdacy rosyjscy weszli i sytuacja wymknęła się spod kontroli. Tu mamy zupełnie inną sytuację, to nie jest rzeź, to był prawdziwy akt ludobójstwa – podkreślił.

Jak tłumaczył, żołnierze niemieccy, oddziały policyjne i SS działały na wyraźny rozkaz: – To zostało w pełni zaplanowane, żeby od 5 sierpnia do 11 sierpnia chodzić wzdłuż głównych arterii tej dzielnicy i wydobywać ludzi ze wszystkich miejsc, ze wszystkich domów. Robić selekcje i wybierać miejsca, najczęściej to były miejsca, dziedzińce różnych fabryk, bo Wola była przemysłową dzielnicą i tam po prostu dokonywano masowych egzekucji.

Dr Mazur podkreślił wyjątkowość skali zbrodni na tle całej wojny: – Oczywiście wszyscy wiemy o obozach koncentracyjnych, ale nigdy wcześniej ani potem nie wydarzyło się coś takiego, że w ciągu tak krótkiego czasu wymordowano tradycyjnymi metodami aż tyle ludności cywilnej. I to jest największy akt zbrodni wojennej II wojny światowej.

Odniósł się też do stojących za nim pylonów z nazwiskami ofiar, które Muzeum Powstania Warszawskiego ustawia od 70. rocznicy wybuchu powstania. – Zaczęliśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego liczyć ofiary i okazało się, że to nie jest takie proste. Do dzisiaj nie wiemy tak naprawdę ile osób zginęło. Czasami tutaj wyparowały całe rodziny. Nikt nie zostało żadnego śladu – mówił, dodając, że dotąd udało się ustalić personalia około sześciu tysięcy ofiar, choć wiadomo, że zamordowanych było znacznie więcej.

Cytując wiersz Zbigniewa Herberta, dr Mazur podsumował sens upamiętniania: – Nazwij po imieniu i to staramy się robić. To jest ważne przesłanie, żeby nie mówić tylko, że to jest masa, jakaś liczba, ale tu ktoś stracił swego ojca, stracił swoją matkę, stracił swego dziadka, stracił swego wnuka, dziecko i to jest warte upamiętnienia.

PRdZ/um.warszawa.pl/pż

„Intuicja mamy uratowała mi życie”. Andrzej Kowarsz, ocalały z Rzezi Woli, opowiada swoją historię

05.08.2026 15:45
Rzeź Woli była największą pojedynczą masakrą ludności cywilnej podczas II wojny światowej. Między 5 a 7 sierpnia 1944 roku Niemcy i ich pomagierzy zamordowali dziesiątki tysięcy mieszkańców warszawskiej dzielnicy. Siedmioletni wówczas Andrzej Kowarsz przeżył piekło tamtych dni. W rozmowie opowiada o utracie bliskich, egzekucjach, ucieczce z kolumny skazańców i decyzji matki, która uratowała mu życie.