X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Muzyka

Bach, ach ten Bach…

Ostatnia aktualizacja: 16.12.2014 14:24
Ten album, wcześniej czy później, Lisa Batiashvili musiała nagrać. W końcu każdy szanujący się skrzypek, nie mówiąc już o światowej gwieździe, jaką jest utalentowana Gruzinka, musi obowiązkowo wydać choć jeden krążek poświęcony twórczości Jana Sebastiana Bacha.
Bach Lisa Batiashvili
"Bach" Lisa Batiashvili Foto: fragment okładki

Nie zdziwiłem się więc, kiedy skrzypaczka, która dała się poznać jako miłośniczka sztandarowych, „wielkich” koncertów: Beethovena, Sibeliusa, Szostakowicza czy Brahmsa, zaprezentowała krążek o wszystko mówiącym tytule „Bach” (wyd. Deutsche Grammophon). Ale jego zawartość zawiera niejedną niespodziankę, jakich wiele w dyskografii Batiaschvili, która lubi do ogranych dzieł dołączać mniej znane, jak choćby utwory Clary Schumann, Magnusa Lindberga czy kompletnie nieznanego na Zachodzie Sulkhana Tsintsadze, nie mówiąc już o wzięciu w zeszłym roku udziału w projekcie ECM poświęconym dziełom kameralnym współczesnego angielskiego kompozytora Harrisona Birtwistle’a.

Lisa Batiashvili nie poszła i tym razie na łatwiznę i nie nagrała wszystkich koncertów skrzypcowych Bacha lecz starała się z jego bogatej twórczości na ten instrument wybrać najbardziej różnorodne motywy. Dzięki temu te znane i nieziemsko pięknych dzieła potraktowane zostały w osobisty, głęboko intymny sposób, który można wyczuć choćby w nagraniach Hilary Hahn, nie mówiąc już o Glennie Gouldzie. Nie ogranicza się jednak jedynie do Jana Sebastiana – ponownie zaskakuje słuchaczy – prezentując utwór znanego przede wszystkim z twórczości klawesynowej, drugiego syna Jana Sebastiana – Carla Philippa Emmanuela, a konkretnie jego trio na flet, skrzypce i basso continuo. Dzięki temu usłyszymy ją w towarzystwie znakomitego flecisty Emmanuela Pahuda. Gruzince w nagraniu koncertu skrzypcowego BWV 1042 i podwójnym koncercie BWV 1060R towarzyszy Bavarian Radio Chamber Orchestra ze swoim koncertmistrzem i dyrygentem Radosławem Szulcem. Oprócz tego, daje ona pokaz swoich zdumiewających możliwości w drugiej sonacie na skrzypce solo BWV 1003 i uracza nas dwoma fragmentami z kantaty „Ich steh mit einem Fuß im Grabe” BWV 156 i z Pasji Mateusza.

Skoro o gruzińskich muzykach mowa, to warto zauważyć kolejne doskonałe nagranie Khatii Buniatishvili, która towarzyszy znakomitemu francuskiemu skrzypkowi Renaudowi Capuçonowi w interpretacji dzieł Francka, Griega i Dvoraka na skrzypce i fortepian. Takie spotkanie dwóch młodych, a już doskonale znanych artystów może i nie miałoby miejsca, gdyby nie inicjatywa wielkiej Marthy Archerich. To właśnie na zorganizowanym przez nią przed dwoma laty Lugano Festival doszło do ich wspólnego muzykowania, co zaowocowało przyjaźnią i pomysłem na wspólny projekt. W efekcie wydawnictwo Erato wypuszcza jedną z najlepszych płyt kameralistycznych w tym roku. Do bardzo często wykonywanej i jedynej w swoim rodzaju sonaty Francka, muzycy dorzucają pojawiające się znacznie rzadziej na krążkach i w salach koncertowych trzecią sonatę Griega i cztery romantyczne utwory Op. 75 (B 150) Dvoraka. Trochę szkoda, że muzycy nie zdecydowali się jednak zakończyć albumu sonatą czeskiego kompozytora – dziełem doskonałym i niesłusznie marginalizowanym. Niestety, jeszcze jakiś czas trzeba będzie czekać na dobrą alternatywę dla nagrania tego dzieła udokumentowanego na krążku przez rodzeństwa Shahamów. Nie zmienia to jednak faktu, że album ten może być początkiem o wiele dłuższej muzycznej przyjaźni, która obrodzi w wiele doskonałych pozycji. Tym bardziej warto w tym miejscu jeszcze raz podziękować pani Marcie, że oprócz bycia znakomitą pianistką, stała się równie dobrą promotorką młodych talentów.

/

A że nie piszę tego na wyrost i mimo upływających lat jest to pianistka, którą rzeczywiście można porównać do doskonałego wina – świadczy jej podwójny album z muzyką na dwa fortepiany Rachmaninova, wydany przez Warner Classics.  O dorobku pianistycznym Marthy Archerich napisano już tomy i to zarówno o legendarnych nagraniach koncertowych, bajkowych, prawdziwie magicznych solowych recitalach, czy fantastycznych koncertach i albumach z muzyką kameralną i to zarówno w trio z Maiskym i Kremerem, jak i ostatnio z muzycznym narybkiem na festiwalu w Lugano. Od lat jest też chyba najznakomitszym w historii interpretatorem muzyki na dwa fortepiany, która w jej wykonaniu zdobyła sobie, pomimo stosunkowo małej liczby ważnych dzieł napisanych na taki układ, wielką popularność. Właśnie wydane nagranie poświęcone wspaniałym utworom napisanym na dwa fortepiany przez rosyjskiego mistrza, ukazuje doświadczoną, perfekcyjną i wciąż przepełnioną ogniem artystkę współpracującą z młodszymi muzykami, jak choćby z jej „muzycznym dzieckiem” Lylią Zilberstein, jak i ze znakomitym chopinistą, jej rodakiem Nelsonem Goernerem. Grane przez nich Symphonic Dances, po raz pierwszy ukazujące się na krążku, należą na pewno do jednego z najlepszych wykonań tego dzieła jakie słyszałem.

Urodzona w Niemczech, mająca po matce japońskie korzenie, Alice Sara Ott oczarowała przed pięcioma laty krytykę znakomitym nagraniem „Etudes d'exécution transcendante” Liszta. Nagrywająca dla Deutsche Grammophon młoda pianistka dała się od tego momentu poznać jako niezrównana interpretatorka Chopina i Beethovena. Także jej koncerty fortepianowe Czajkowskiego i Liszta zarejestrowane wraz z towarzystwem dyrygenta Thomasa Hengelbrocka i Monachijskich Filharmoników, potwierdziły, że mamy do czynienia z niebywałym talentem. W zeszłym roku artystka przedstawiła na krążku część swojego petersburskiego recitalu – którego centralnym ogniwem były „Obrazki z wystawy” Modesta Mussorgskiego. W tym roku mamy zmianę. Choć „Scandal” nagrany w duecie z Francesco Tristano zapowiadał się jako album rewolucyjny, to jednak zaprezentowany na nim materiał na pewno taki nie jest. Przynajmniej jeśli patrzymy na niego z dzisiejszej perspektywy. Przecież „Święto wiosny” Strawińskiego nie jest przez nas obecnie odbierane jako coś graniczącego z obrazą – tyle, że zapominamy, jaki był jego odbiór podczas premiery! Podobnie rzecz ma się z „Szeherezadą” Rimskiego-Korsakowa i „La Valce” Ravela. Każde z tych dzieł – w swoim oryginalnym brzmieniu orkiestrowym - wywarło piorunujący wpływ na kształtowanie się myślenia o muzyce dla ówczesnych odbiorców. Minimalistyczne, delikatne, niezwykle intymne wprowadzenie do albumu – „A Soft Shell Groove” autorstwa Tristano – pozwala rozkoszować się doskonałą współpracą duetu, który zestawiając ze sobą trzy rewolucyjne w historii muzyki utwory, tworzy obowiązkową pozycję przynajmniej dla miłośników duetów fortepianowych. Swoją drogą, ciekawe, czy mamy do czynienia z jednorazową współpracą, czy możemy spodziewać się kolejnych duetów, co stanowić będzie znakomitą alternatywę dla dominującą na tym obszarze od lat Marthy Argerich.

O żadnym wiolonczeliście nie mówiło się w tym roku więcej, niż o amerykańskiej młodziej gwieździe Alisi Weilerstein. Po tym, jak w ostatnim czasie uraczyła nas znakomitymi interpretacjami koncertów Elgara i Dvoraka (początek 2014) – teraz przyszedł czas na mniej oczywisty repertuar. Nie oznacza to, że wcześniej 32-letnia Amerykanka nie dorzucała do swoich nagrań utworów mniej znanych kompozytorów, jak choćby koncertu na wiolonczelę zmarłego przed dwoma laty Elliota Cartera. Współpracująca na dwóch poprzednich nagraniach dla Decca z wielkim Danielem Barenboimem i wybitnym czeskim dyrygentem Jirím Belohlávkiem – w ciągu ostatnich kilku lat Weilerstein stała się już nie tylko świetnie zapowiadającą się artystką, ale muzykiem, od którego wymaga się potwierdzenia wielkiego talentu. Na swoim najnowszym krążku „Solo” (wyd. Decca) przedstawia ona bardzo ciekawy, zróżnicowany repertuar z utworów powstałych w obecnym i poprzednim stuleciu. Chociaż to album solo, to nie znajdziemy tutaj żadnej sonaty Bacha! Pewnie niektórzy uznaliby to za świętokradztwo, ale dzięki temu możemy usłyszeć potężną sonatę Zoltana Kodaly’ego, a także mocno etniczne utwory Osvaldo Golijova, mało znanego chińskiego kompozytora mieszkającego w Michigan Brighta Shenga i Hiszpana Gaspara Cassadó. Ta międzykulturowa podróż to wielki sukces Amerykanki, a przy tym jedna z najciekawszych płyt tego roku.

Mieczysław Burski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Muzyczny hołd dla Jarka Śmietany

Ostatnia aktualizacja: 15.11.2014 16:15
Przez trzydzieści lat rządził i dzielił na naszej jazzowej scenie i był najbardziej rozpoznawalnym w Polsce gitarzystą jazzowym. Poruszający się zawsze w mainstreamie, niezachwianie nawiązujący do tradycji, do wielkich gigantów lat 50 i 60, Jarek Śmietana pozostawał tym, który uczył, fascynował, motywował do ciągłego odszukiwania idiomu blue note.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Konstanty Kulka i odkrywanie dzieł wileńskiego meastro

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2014 14:46
Cóż można rzec? Nareszcie! Wydanie przez Polskie Radio podwójnego albumu z koncertami zapomnianego dziś wileńskiego kompozytora prof. Aleksandra Kulikowskiego to wydarzenie niezwykle ważne dla naszej kultury.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Myśli skupione ne pudle rezonansowym

Ostatnia aktualizacja: 15.12.2014 12:32
- Oni prześwietlali dźwięki jak rentgenem – powiedziała w "Płytomanii" Ewa Szczecińska o twórczości kompozytorów, których dzieła znalazły się na płycie "Unchained".
rozwiń zwiń