Aktor, którego nie da się zastąpić. Środowisko wspomina zmarłego Jana Frycza

Ostatnia aktualizacja: 18.08.2026 13:28
"Był dla mnie esencją aktorstwa, Krakowa, życia" – napisał Borys Szyc. "Człowiek od niego po prostu uczył się teatru" – wspominała Lena Frankiewicz. "Wydawał się być nieśmiertelny" – zaznaczył Jan Englert. Środowisko artystyczne żegna Jana Frycza, jednego z najważniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych ostatnich dekad. Aktor odszedł 15 sierpnia, miał 72 lata.
Jan Frycz przez blisko pół wieku tworzył wybitne role teatralne, filmowe i telewizyjne.. Na zdjęci aktor podczas premiery filmu Król dopalaczy w reżyserii Pata Howla.
Jan Frycz przez blisko pół wieku tworzył wybitne role teatralne, filmowe i telewizyjne.. Na zdjęci aktor podczas premiery filmu "Król dopalaczy" w reżyserii Pata Howla. Foto: East News/PIOTR FOTEK/REPORTER

Przez blisko pół wieku Jan Frycz był obecny na scenie i ekranie. Współtworzył spektakle Teatru Telewizji i słuchowiska Teatru Polskiego Radia. Grał u Krystiana Lupy, Jerzego Jarockiego, Jerzego Grzegorzewskiego. W Narodowym Starym Teatrze w Krakowie spędził 17 lat, później związał się z Teatrem Narodowym w Warszawie.

Jan Frycz tworzył role skrajnie zróżnicowane: tragiczne, groteskowe, chłodne, demoniczne i komediowe. Bywał królem, despotą, neurotykiem, czy człowiekiem przegranym. Niemal zawsze jednak, co podkreślają ci, którzy go wspominają, znajdował dla postaci drogę inną niż ta najbardziej oczywista.

Posłuchaj wspomnień o Janie Fryczu <<<

"Chodził niestereotypowymi ścieżkami"

Krystian Lupa, z którym Jan Frycz stworzył jedne ze swoich najważniejszych ról teatralnych, mówi o jego aktorstwie jako o sztuce opartej na intuicji i nieoczywistości. – Wielkość aktorstwa Jana Frycza tkwiła w tym, że chodził niestereotypowymi ścieżkami – powiedział reżyser. – W jego intuicji tkwiło coś odkrywczego – dodał wspominając zmarłego aktora. 

To właśnie Krystian Lupa obsadzał go m.in. w "Braciach Karamazow" czy w "Mistrzu i Małgorzacie". W tym ostatnim Frycz stworzył kreację Poncjusza Piłata, która wiele lat później okazała się jednym z ważnych punktów odniesienia dla Leny Frankiewicz.

– Podglądałam go, jeszcze będąc studentką Akademii Teatralnej w Krakowie, niezliczoną ilość razy na scenie kameralnej Teatru Starego. Postać Piłata, którą grał w "Mistrzu i Małgorzacie", zafascynowała mnie do tego stopnia, że na temat sceny z bólem głowy Piłata napisałam pracę magisterską – wspominała reżyserka. – Nie marzyłam wtedy, że spotkam się z nim w pracy, a jednak tak się stało. Dla mnie spotkanie z Janem Fryczem było jednym z ważniejszych spotkań na mojej zawodowej drodze – doprecyzowała. 

Czytaj także:

"Jana Frycza nie da się zastąpić"

Pierwsze zawodowe spotkanie Jana Frycza z Leną Frankiewicz nie było jednak pozbawione napięcia. – Przyszedł nieufny, trochę zdystansowany i rzucił, że jak mu się nie będzie podobało, to właściwie może zrezygnować. Pomyślałam sobie: jeszcze czego, na pewno nie dopuszczę do tego, żeby zrezygnował – wspominała reżyserka.

Podobnie aktora wspomina Małgorzata Kożuchowska. Artyści spotkali się podczas pracy nad spektaklem "Miłość na Krymie" Sławomira Mrożka w reżyserii Jerzego Jarockiego. "To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. Jana Frycza nie da się zastąpić. Był absolutnie wyjątkowy. Wybitny. Przenikliwie inteligentny, obdarzony wielkim talentem wnikania w dusze swoich bohaterów" – napisała.

Aktorka zwróciła tym samym uwagę nie tylko na warsztat, ale i na to, co wnosił do wspólnej pracy. "Zawsze szukał głębiej, wnikliwiej, zaskakująco celnie. Praca z nim była fascynująca. Inspirował, pobudzał do myślenia, czasem onieśmielał, ale chciało się dotrzymać mu kroku" – zaznaczała. 

"Esencja aktorstwa, Krakowa, życia"

Aktora pożegnał także Borys Szyc. "Mogę powiedzieć, że po prostu go kochałem. Uwielbiałem na pewno. Nikt mnie tak nie rozśmieszał, nikt tak nie rozkładał roli na części mniejsze i najmniejsze, szukając głębszego sensu we wszystkim" – napisał aktor. "Nikt nie śmiał się tak łobuzersko, ciągle było w nim widać młodego chłopaka. Był dla mnie esencją aktorstwa, esencją Krakowa, esencją życia. Zawsze osobny, a pragnący bliskości" – kontynuował. 

"Wydawał się być nieśmiertelny"

Jan Englert znał aktora  przez niemal pół wieku. Ich drogi przecinały się w wielu konfiguracjach: reżyser–aktor, dyrektor–aktor, pedagog–asystent.

– Jan Frycz wymyka się wszystkim stereotypom, nawet we wspomnieniu o nim. Był osobowością niezwykłą. Pracowaliśmy razem w różnych formach i układach 46 lat – mówił. To właśnie u Englerta Frycz debiutował w Teatrze Telewizji jako Irydion. – Od tamtej pory spotykaliśmy się wiele razy. Byłem również jego dyrektorem, a on był moim asystentem w szkole – przypomniał.

Po śmierci aktora Englert powiedział: – Wydawał się być nieśmiertelny. A jeżeli ma być nieśmiertelny, to zależy tylko od naszej pamięci. Ten zawód żyje, zostaje w pamięci kolegów i przede wszystkim widzów   podkreślił. 

Głos, spojrzenie, pauza... 

Również ministra kultury Marta Cienkowska, przypominała, że wielkie role Jana Frycza od dawna żyją niezależnie od filmów i spektakli, w których powstały. "Tak właśnie poznaje się wielkiego aktora – kiedy jego bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem i zostają z nami na lata" – napisała. "Frycz miał ten rzadki dar: potrafił jednym spojrzeniem, głosem, pauzą nadać postaci życie" – dodała. 

*** 

Jan Frycz:

  • Jan Frycz, aktor filmowy, teatralny i telewizyjny. Grał w licznych produkcjach filmowych, serialach telewizyjnych i przedstawieniach Teatru Telewizji.
  • Stworzył wiele docenionych przez krytykę i publiczność ról w przedstawieniach Krystiana Lupy, Jerzego Grzegorzewskiego i Jerzego Jarockiego. Występował w repertuarze klasycznym, jak i eksperymentalno-awangardowym.
  • Do najbardziej znanych jego kreacji teatralnych należą między innymi tytułowy Lear w "Królu Learze" Williama Szekspira, Mozart w "Amadeuszu" Petera Shaffera czy Iwan Nikołajewicz Zachedryński w "Miłości na Krymie" Sławomira Mrożka w reżyserii Jerzego Jarockiego.
  • Aktor wystąpił w 90 spektaklach Teatru Telewizji i licznych słuchowiskach Teatru Polskiego Radia. W 1998 roku Jan Frycz recytował dla słuchaczy swoje ulubione wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, wśród nich "Niebo złote ci otworzę…”.
  • Miał w dorobku kilkadziesiąt ról filmowych, z których wiele zapisało się w historii polskiego kina. Do takich należy między innymi postać przedwojennego inteligenta z "Pożegnania jesieni" w reżyserii Mariusza Trelińskiego, pułkownika w "Pornografii" Jana Jakuba Kolskiego, czy despotycznego ojca w filmie "Pręgi" Magdaleny Piekorz. Grał też w komediach romantycznych "Nigdy w życiu" i "Tylko mnie kochaj" Ryszarda Zatorskiego.
  • Został uhonorowany Nagrodą im. Aleksandra Zelwerowicza, przyznaną przez redakcję miesięcznika "Teatr" za sezon 1989/1990, za rolę w przedstawieniu "Opis obyczajów..." ks. Jędrzeja Kitowicza w Teatrze STU i rolę Iwana w "Braciach Karamazow" Fiodora Dostojewskiego w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.
  • Jest laureatem Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł w 2003 roku jako Najlepszy aktor drugoplanowy za "Pornografię" oraz ponownie jako Najlepszy aktor drugoplanowy za "Pręgi" w 2004 roku. W 2021 roku odebrał Orła za Najlepszą drugoplanową role męską w w filmie "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy".

*** 

PAP/IAR/ZuzannaChowaniec

Czytaj także

"Będzie nam wszystkim Janka brakowało". Nie żyje Jan Frycz

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2026 15:25
Odszedł Jan Frycz, wybitny aktor teatralny, filmowy i radiowy. Miał 72 lata. Informację o śmierci Jana Frycza  podał Teatr Narodowy. - To dla mnie ogromna strata. Odchodzą dobrzy koledzy i świetni aktorzy. Takim był Janek - wspominał Jana Frycza w "Zapraszamy do Trójki" Jerzy Radziwiłowicz.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Nie żyje Jan Frycz. Aktor zmarł w wieku 72 lat

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2026 15:39
Nie żyje Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych. Teatr Narodowy w Warszawie poinformował, że artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych.
rozwiń zwiń