W drugiej połowie lat 90. sędziwy Miłosz napisał, na wieść o śmierci Christophera Milne’a - syna twórcy "Kubusia Puchatka", książkowego Krzysia - krótki, niezwykły tekst:
"Ja, Kubuś Puchatek, nagle muszę rozmyślać o sprawach za trudnych dla mego małego rozumku. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, co tam jest za naszym ogrodem, w którym zamieszkaliśmy ja, Prosiaczek, Królik i Kłapouchy z naszym przyjacielem Krzysiem. To znaczy my mieszkamy tutaj dalej i nic się nie zmieniło i właśnie zjadłem z baryłeczki miodu moje małe co nieco, tylko Krzyś odszedł na chwilę..."
Dzieciństwo, ale i dojrzałość z jej gorzką wiedzą o przemijaniu. Raj dziecka (co ważne: raj natury) i, wbrew woli, odchodzenie z niego. Nie po raz pierwszy Miłosz mówi o sprawach najważniejszych językiem dziecinnym - prostym i "naiwnym". Nie po raz pierwszy daje wyraz swej wierze w "ogród niezmienny po drugiej stronie czasu", w "podszewkę świata", która wyjaśni to, co po tej stronie wydaje się pozbawione sensu. Miłosz ufa, że czas można odwrócić, że "starcy pobiegną za piłką i znowu staną się dziećmi". To śmieszne i dziecinne - powiemy. Tymczasem dla Miłosza poetą jest ten, kto całe życie zachowuje w sobie coś z dziecka.
Japonia i horrory
To spojrzenie dziecka Miłosz zachował między innymi dzięki lekturom dzieciństwa - pierwsze książki tak mocno ukształtowały jego wyobraźnię, że będzie do nich powracał przez całe życie.
Na początku były jakieś bajki japońskie czytane mu przez babcię oraz dydaktyczne, podszyte grozą opowiastki tłumaczone z niemieckiego, a przeznaczone dla "niegrzecznych dzieci" (o Michasiu, na którego przyszła rychła śmierć po tym, jak odmówił zjedzenia zupy; o Kasi, która wbrew zakazom bawiła się zapałkami i, nieszczęsna, spłonęła żywcem...). Gdy miał siedem lat, jego kuzynka, "wysoka pannica młodopolska", czytała mu na ceratowej kanapie w Szetejniach "Trylogię". Ponadto mały Czesio z lubością odwiedzał starą domową bibliotekę: oglądał tajemnicze ilustracje i rysunki w pismach geograficznych, w tekstach poświęconych botanice, a także w żurnalach.
Z książek dzieciństwa najważniejsze dla niego okazały się trzy utwory: "Gucio zaczarowany" Zofii Urbanowskiej, "Doktór Muchołapski" Erazma Majewskiego oraz "Cudowna podróż" Selmy Lagerlöf.
Dwa razy o muchach
Tytułowy bohater książki Zofii Urbanowskiej jest niegrzecznym, a przede wszystkim leniwym chłopczykiem. Jak to bywa w powiastkach dydaktycznych - zostaje ukarany. Gucio zostaje zamieniony w... muchę i z tej pozycji ogląda świat przyrody, poznając prawidła rządzące światem. W największym skrócie brzmiały one: każdy (choćby kret, którego spotka na swej drodze Gucio-mucha) jest powołany do pracy i każdy ma do wykonania jakieś, większe lub mniejsze, zdanie.
"Książka Urbanowskiej pomógła mi obudzić zainteresowanie wielkością i małością" - powie po latach w rozmowie z Renatą Gorczyńską Miłosz. Tytułowy poemat tomu wierszy Miłosza z lat 60. - opatrzony nazwą "Gucio zaczarowany" - zawiera przetworzony twórczo opis tej owadziej postaci: "Gucio, niegrzeczny chłopczyk, został zamieniony w muchę./Mył się według obrządku much pod skałą cukru/I prostopadle biegał po jaskiniach sera./Leciał przez okno w jarzący się ogród."
Na początku nowego stulecia Miłosz, już po dziewiędziesiątce, powraca pamięcią do lektur dzieciństwa. "Niezwykłym zrządzeniem losu ciągnęło mnie do książek o zmniejszaniu się i oglądaniu świata innymi oczami" - pisał w "Tygodniku Powszechnym", przywołując, po raz kolejny, "Gucia" oraz podobną nieco opowieść autorstwa Erazma Majewskiego. "Doktór Muchołapski. Fantastyczne przygody w świecie owadów" to historia o nieco zwariowanym warszawskim przyrodniku (opuszcza swój własny ślub, bo akurat łapie rzadki gatunek muchy), który postanawia zmniejszyć się i z tej perspektywy poznać ukochany świat przyrody. Dzięki tajemniczemu eliksirowi, Muchołapskiemu udaje się urzeczywistnić swoje plany - z miniaturowym rewolwerem (dla obrony, bo na łące-dżungli wcale nie jest tak bezpiecznie) zaczyna oglądać z bliska tajemniczy świat owadów...
Jak widać, Miłosz od dzieciństwa pasjonował się naturą, jej złożonością i pięknem, ale i jej obcym, bo nie-ludzkim, światem. Zajmowała go również myśl radykalnej zmiany perspektywy patrzenia - do tej wywiedzionej z najwcześniejszych lektur idei będzie powracał w swojej twórczości wielokroć.
Szwedzka baśń o poecie
W grudniu 1980 roku, przed sztokholmską publicznością, Miłosz zwierzał się w swojej mowie noblowskiej: "Jeden z laureatów Nagrody Nobla czytany w dzieciństwie w znacznym stopniu, myślę, wpłynął na moje pojęcia o poezji i rad jestem, że mogę tutaj o tym powiedzieć. Była to Selma Lagerlöf. Jej "Cudowna podróż", książka, którą uwielbiałem, umieszcza bohatera w podwójnej roli. Jest on tym, który leci nad ziemią i ogarnia ją z góry, a zarazem ogarnia ją w każdym szczególe, co może być metaforą powołania poety".
Cóż to za książka, którą poeta tak wyróżnił? Jest to opowieść o nieznośnym chłopczyku, Nilsie Holgerssonie, który zmniejszony (oczywiście za karę) do lilipucich rozmiarów rozpoczyna pełną cudowności podróż. Wraz z gąsiorem Marcinem oraz chomikiem Okruszkiem dołączają do stada dzikich gęsi - lecą nad niezwykłą Szwecją, doświadczają całą masę różnych przygód, Nils zaś zmienia się wewnętrznie i dojrzewa. Dużo tu pięknych obrazów przyrody, dużo dziecięcej, nieskrępowanej radości bycia wolnym. Dla Miłosza to, jak się okazało, również piękna metafora istoty poezji: oglądanie z dystansu, ale nietracenie szczegółu. Ogarnięcie całości, ale i pamięć o tym, co pojedyncze i niepowtarzalne.
W powyższym tekście zostały przywołane fragmenty z następujących utworów Czesława Miłosza: "Krzyś" ("Piesek przydrożny"), "Powrót" ("Dalsze okolice"), "Ten świat" ("Na brzegu rzeki"), "Sens" ("Dalsze okolice"), "Gucio zaczarowany" ("Gucio zaczarowany"), "Muchołapski" ("Spiżarnia literacka"). Przywołano ponadto fragmenty rozmów Czesława Miłosza z Aleksandrem Fiutem ("Autoportret przekorny") oraz z Renatą Gorczyńską ("Podróżny świata").
Jacek Puciato