"Pisz do mnie na Łódź!", czyli historia krótkiej stolicy kultury

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2026 11:33
- Łódź mnie uwiodła, w trochę przewrotny sposób. Kiedy pracowałam nad książką o Katarzynie Kobro, często tam przyjeżdżałam. Wsiadałam w taksówkę na Łodzi Kaliskiej, jechałam do Muzeum Sztuki na Więckowskiego i zaraz wracałam na dworzec. Z czasem zaczęłam spacerować, jeździć tramwajami, chodzić dalej, nie tylko po Piotrkowskiej. Łódź mnie Wchłonęła. Jest to miasto niepodobne do mojego rodzinnego Krakowa i do Warszawy. Chciałam je poznać lepiej - mówiła w Dwójce pisarka Małgorzata Czyńska.
Ulica Piotrkowska na fotografii z 1948 roku
Ulica Piotrkowska na fotografii z 1948 rokuFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku"<<<

"Pisz do mnie na Łódź!" to nowa książka Małgorzaty Czyńskiej, w której autorka przenosi czytelników do pierwszych powojennych lat i niezwykłego momentu w historii miasta. To właśnie wtedy, na tle fabrycznych kominów, Łódź stała się nieformalną stolicą kraju i centrum życia kulturalnego, przyciągając artystów, pisarzy i ludzi teatru. O tej fascynującej epoce i kulisach powstania książki porozmawialiśmy w audycji z jej autorką.

Czytaj także:

Jak Łódź stała się stolicą kultury po wojnie

"Pisz do mnie na Łódź!" to portret miasta w szczególnym momencie. Do Łodzi przyjeżdżają artyści, pisarze, ludzie teatru. - Pisząc o Katarzynie Kobro weszłam w ten powojenny moment, dla niej bardzo trudny, bo nie została zatrudniona w nowo powołanej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Jednocześnie odkrywałam, jak wiele się wtedy w Łodzi działo: powstawały uczelnie, których wcześniej nie było. To miasto nagle zostało obdarowane szkolnictwem wyższym. Przyjechała znakomita kadra z Warszawy, Lwowa, Wilna. Napłynęło mnóstwo twórców i powstało coś na kształt renesansowego miasta: zamkniętej, ale niezwykle twórczej wspólnoty - zaznaczyła autorka.


"Ziemia obiecana" dla artystów

W styczniu 1945 roku Niemcy jeszcze nie wierzyli, że wojna się kończy. Ewakuacja została ogłoszona bardzo późno. Łódź, przemianowana na Litzmannstadt, była silnie zgermanizowana – przybyło tu wielu Niemców z różnych regionów. - Po ich wyjeździe miasto okazało się stosunkowo puste. Leżało w centrum kraju, było dobrze skomunikowane, więc przyciągało ludzi, zwłaszcza warszawiaków po powstaniu. Kraków szybko się przepełnił, Warszawa i Wrocław były w ruinie, więc Łódź jawiła się jako ziemia obiecana - mówiła rozmówczyni Jakuba Kukli.

- Wcześniej mówiono o niej "miasto złe", nieprzyjazne artystom. A przecież przed wojną działały tu ważne środowiska artystyczne – Kobro, Strzemiński, grupa "a.r.", która stworzyła jedną z najciekawszych kolekcji sztuki nowoczesnej w Europie - dodała.


Powojenna Łódź - "miasto-poczekalnia"

Po wojnie nastąpił ogromny awans miasta. Łódź stała się tymczasową stolicą. - Była "miastem-poczekalnią", peronem, na którym zatrzymali się ludzie kultury, zanim wrócili do Warszawy. Od początku było jasne, że to rozwiązanie tymczasowe, choć wielu nie wierzyło, że Warszawa szybko się podniesie z ruin. Łódź, mimo zniszczeń, funkcjonowała, były okna, ogrzewanie, elektryczność. Dla warszawiaków to było jak inny świat - zaznaczyła pisarka.


"Czytelnik". Imperium Jerzego Borejszy

Kluczową postacią łódzkiego życia kulturalnego był Jerzy Borejsza. To on stworzył ogromne imperium wydawnicze: "Czytelnik". - Przyciągał twórców, oferował mieszkania, pracę, pieniądze. Nowa władza potrzebowała ich jako narzędzia, ale artyści chcieli po prostu tworzyć. Ten głód był ogromny. To była próba politycznego kontrolowania kultury, jej ideologizacji. Ale wielu twórców – nawet sceptycznych  wchodziło w ten system, bo dawał możliwości pracy - mówiła autorka w Dwójce.

- Muzycy przyjeżdżali tu często bez instrumentów, artyści występowali w zniszczonych ubraniach, ale z ogromnym entuzjazmem. To było budowanie kultury od podstaw - dodała.


***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Jakub Kukla

Data emisji: 23.04.2026

Godz. emisji: 22.30

Czytaj także

Joanna Podolska: dla Żydów Łódź była drugą Ameryką

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2018 17:00
- Najwięcej ludności żydowskiej napłynęło do Łodzi pod koniec XIX wieku, kiedy w Rosji trwały antysemickie pogromy. Ci, którym nie udało się przedostać do USA, zbudowali w Łodzi miasto na wzór amerykański - opowiadała w Dwójce Joanna Podolska, dyrektorka Centrum Dialogu im. Marka Edelmana.
rozwiń zwiń