Czy współczesna opera potrzebuje frontmana?

Ostatnia aktualizacja: 15.10.2013 15:00
- Solista coraz częściej przestaje być protagonistą współczesnej opery, a staje się po prostu "elementem orkiestracji - mówi teatrolog Łukasz Grabuś. O wizualnych aspektach teatru muzycznego rozmawialiśmy w "Bitej godzinie".
Audio
  • Czy współczesna opera potrzebuje frontmana? (Bita godzina/Dwójka)
The Doors: Jim Morrison, Ray Manzarek, John Densmore i Robby Krieger
The Doors: Jim Morrison, Ray Manzarek, John Densmore i Robby KriegerFoto: (fot. PAP/Retna)

- Na scenę wkracza natomiast coraz śmielej instrumentalista, który u Wagnera był przecież całkowicie niewidzialny - dodaje publicystka muzyczna Monika Pasiecznik. - U Stockhausena, a zwłaszcza u Aperghisa to on staje się protagonistą spektaklu - dodaje.

- Warto jednak pamiętać, że te tendencje dotyczą obiegu festiwalowego, alternatywnego wobec świata wielkich instytucji operowych, w których niewiele zmieniło się pod tym względem od XIX wieku - podkreśla gość Ewy Szczecińskiej. - Większość nowych idei w tej dziedzinie pojawiło się już w  latach 60., ale nigdy nie trafiły one do głównego obiegu...

Co ciekawe, rzecz wygląda diametralnie odmiennie w świecie muzyki rozrywkowej. Jak wyjaśnia kulturoznawca Klaudia Rachubińska, w epoce Woodstock ukształtował się model oparty na cielesnej obecności frontmana-wokalisty na scenie oraz jego niemal bezpośrednim kontakcie z publicznością. - Towarzyszy temu rytualna, szamanistyczna aura. Pionierem i mistrzem w tej dziedzinie pozostaje Jim Morrison, który potrafił za sobą pociągnąć tłumy, niezależnie co robił i do czego nawoływał - mówi gość "Bitej godzinie".

Odświeżająca niegdyś formuła stała się tymczasem sztywnym stereotypem. Dziś niewielu artystów ma odwagę go przełamywać, a rzadkie próby spotykają się z umiarkowanym zrozumieniem ze strony krytyków i publiczności. Protesty wywołuje na przykład projekt "Shaking the Habitual" duetu The Knife, w ramach którego autorzy i oryginalni wykonawcy muzyki zostają na scenie zastąpieni przez aktorów i tancerzy, którzy tylko symulują realne działania muzyczne.

Jak widać, dosyć kluczowe znaczenie dla konwencji różnorodnie pojmowanych spektakli muzycznych oraz dla ich przełamywania mają oczekiwania publiczności. A jaka jest w tym rola instytucji? I gdzie w ogóle jest dziś miejsce na eksperyment? Zapraszamy do wysłuchania nagrania audycji Ewy Szczecińskiej.

Zobacz więcej na temat: MUZYKA opera Rock TEATR
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jak minęła Warszawska Jesień?

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2013 12:00
W "Bitej godzinie" krytycy muzyczni młodego pokolenia - Monika Pasiecznik, Krzysztof Marciniak i Jan Topolski - opowiadali o swoich zachwytach i rozczarowaniach związanych z festiwalem Warszawska Jesień.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Miguel Azguime - kompozytor słów

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2013 09:00
- Wartości semantyczne tekstu mają takie samo znaczenie jak wartości dźwiękowe - mówił w Dwójce Miguel Azguime, którego multimedialną operę "A Laugh to Cry" można było wysłuchać podczas tegorocznego festiwalu Warszawska Jesień.
rozwiń zwiń