Co naprawdę słychać w muzyce?

Ostatnia aktualizacja: 24.02.2015 19:00
Czy dziś potrafimy odnaleźć i zrozumieć cytaty zawarte w utworach oraz odczytać intencje kompozytora zawarte w formie muzycznej? Czy kiedykolwiek to umieliśmy?
Audio
  • Co naprawdę słychać w muzyce? (W kontrapunkcie, czyli za i przeciw/Dwójka)
Czy dawniejsi odbiorcy muzyki byli bardziej wyrobieni od współczesnych? (na zdjęciu fragment obrazu W loży autorstwa Mary Cassatt)
Czy dawniejsi odbiorcy muzyki byli bardziej wyrobieni od współczesnych? (na zdjęciu fragment obrazu "W loży" autorstwa Mary Cassatt)Foto: Wikipedia/domena publiczna

Przez całe wieki kompozytorzy pisali swoje dzieła z myślą o Bogu, sobie lub słuchaczach, ale tylko tych z wyższych sfer. To, co dziś nazywamy „muzyką klasyczną” w zdecydowanej większości stanowiło wyrafinowaną rozrywkę warstw „oświeconych”, a więc ludzi, którzy dobrze wiedzieli, czego słuchają i potrafili odczytać treści zawarte w „mowie dźwięków”, a nie tylko odbierać muzykę na poziomie emocjonalnym. Muzycy zaś tworzyli dzieła o niebywałym stopniu komplikacji: odwzorowywali w utworach proporcje architektoniczne, stosowali złożone techniki polifoniczne, wykorzystywali semantykę tonacji, bawili się w erudycyjne gry cytatami muzycznymi, stworzyli teorię afektów, wedle której ściśle określone zwroty melodyczne były nośnikami znaczeń emocjonalnych. Nawet klasyczne formy muzyczne, takie jak allegro sonatowe, wariacje czy rondo – podlegające nieustannym eksperymentom – stanowiły nie lada wyzwanie zarówno dla samych kompozytorów, jak i odbiorców sztuki dźwięków.  
Wszystko zaczęło się jednak komplikować mniej więcej w połowie XVII wieku, gdy we Włoszech powstały pierwsze publiczne teatry operowe. Zaraz potem demokratyzować zaczęło się również życie muzyczne Londynu, Paryża i inny miast europejskich. Na koncerty i spektakle operowe mógł przyjść każdy, nawet muzyczny laik. Warunek był jeden – trzeba było zapłacić za bilet. Wiek XIX, epoka postrewolucyjna, to czas, w którym kompozytorzy musieli pamiętać, że piszą dla każdego (a więc dla nikogo?), zaś w naszych czasach słowo stało się ciałem – nie trzeba iść na koncert, wystarczy kupić płytę, włączyć radio lub komputer.
Warto jednak zastanowić się, co jesteśmy jeszcze w stanie pojąć z owej „mowy dźwięków” w epoce, gdy nie musimy znać się na muzyce w ogóle, by być jej odbiorcami. Na czym polega teoria afektów? Czy poszczególne tonacje mają dla nas jeszcze jakiekolwiek znaczenie, skoro od ponad dwóch stuleci króluje strój równomiernie temperowany? Czy potrafimy odnaleźć i zrozumieć cytaty zawarte w utworach oraz odczytać intencje kompozytora zawarte w formie muzycznej? A może nigdy nie było tak różowo, jak się wydaje? Może to nieprawda, że lipscy słuchacze kantat Bacha lub londyńscy wielbiciele symfonii Haydna w XVIII wieku bezbłędnie odczytywali znaczenia ukryte w muzyce? Ile rozumieli oni, a ile potrafimy usłyszeć i zrozumieć my?

***

Tytuł audycji: W kontrapunkcie, czyli za i przeciw

Prowadzący: Marcin Majchrowski i Piotr Matwiejczuk

Data emisji: 23.02.2015

Godzina emisji: 19.30

mc/bch

Czytaj także

Jak słuchać muzyki? Dziennikarze Dwójki opowiadają

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2014 12:00
Czy podczas słuchania muzykolog analizuje utwór, czy po prostu poddaje się zmysłowemu działaniu muzyki? O to, jak słuchać muzyki, zapytaliśmy się dziennikarzy Programu 2 Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rankingi w muzyce klasycznej. Zło konieczne?

Ostatnia aktualizacja: 13.01.2015 11:30
- Rankingi uczą powierzchownego uczestnictwa w kulturze i zaprzeczają etosowi dziennikarskiemu - uważa kompozytor Jerzy Kornowicz. Mimo to są potrzebne...
rozwiń zwiń

Czytaj także

Opera dziś – kicz czy żywe doświadczenie sztuki?

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2015 12:00
Tu wszystko zdaje się wyolbrzymione, ckliwe, jakby "wyjęte" z realności i "włożone" w przestrzeń całkowicie sztuczną. Czy opera to martwa sztuka.
rozwiń zwiń