"Dziadziuś krzyczy na orkiestrę". Rodzinne wspomnienia o Witoldzie Rowickim

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2014 11:00
– Miałam dwa lata, gdy umarł dziadek. Ale w pamięci utkwiło mi pewne wydarzenie w Filharmonii Narodowej – mówiła w Dwójce Joanna Rowicka, wnuczka dyrygenta, któremu poświęcono konferencję naukową "Witold Rowicki - w 100. rocznicę urodzin i 25. rocznicę śmierci".
Audio
  • Witold i Joanna Rowiccy opowiadają o dyrygencie Witoldzie Rowickim (Poranek Dwójki)
Witold Rowicki
Witold RowickiFoto: Wiesław Stasiak/PAP

Na próbę orkiestry prowadzonej przez dziadka zabrali dziewczynkę rodzice. Było to dla niej wyjątkowo silne przeżycie. – Podobno płakałam rzewnymi łzami, ponieważ dziadziuś krzyczał na orkiestrę – wspominała Joanna Rowicka. Syn dyrygenta Witold Rowicki dodał, że dziecko musiało źle zrozumieć pewne gesty i miny artysty skierowane do filharmoników. – Pytała z płaczem, dlaczego tak denerwują dziadziusia – opowiadał ze śmiechem.
Serwis specjalny: Witold Rowicki w Polskim Radiu >>>

W środę 1 października - w Międzynarodowym Dniu Muzyki - mija dokładnie 25 lat od śmierci wybitnego dyrygenta i kompozytora. Organizowana tego dnia przez Uniwersytet Muzyczny im. Fryderyka Chopina konferencja naukowa "Witold Rowicki - w 100. rocznicę urodzin i 25. rocznicę śmierci" składać będzie się z wykładów, pokazu filmu dokumentalnego, a także koncertu dedykowanemu pamięci Witolda Rowickiego. Wydarzeniem towarzyszącym jest otwarta od 29 września do 8 października wystawa  "Witold Rowicki 1914–1989" przygotowana przez Bibliotekę Narodową.

W "Poranku Dwójki" na konferencję zapraszali Witold i Joanna Rowiccy, którzy wspominali swojego ojca i dziadka w życiu prywatnym i zawodowym. Z nagrań archiwalnych wysłuchaliśmy ponadto wywiadu z dyrygentem przeprowadzonego w 1955 r.

Audycję prowadził Tomasz Obertyn.

***

Witold Rowicki w ciągu swej długiej kariery dyrygenckiej zapisał na płyty blisko 100 różnych kompozycji. Dał w Warszawie setki koncertów z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Narodowej, wiele razy występował ze swoim zespołem w innych miastach Polski, odbył z nim kilkadziesiąt zagranicznych podróży koncertowych. Ich wspólny repertuar obejmował muzykę symfoniczną wszystkich gatunków, od Bacha do Xenakisa.

Dyrygent miał wielkie poczucie humoru, kochał swoją rodzinę, uprawiał taternictwo i narciarstwo, lubił szybko jeździć samochodem, z zapałem i znawstwem utrwalał na 8-milimetrowej taśmie filmowej podróże zagraniczne Filharmonii, pasjonował się filmowaniem przyrody. Członkom orkiestry pozwalał grać „z serca”, bo jako jeden z nich ufał im bezgranicznie. Na solistów, którym akompaniował, zawsze patrzył czułym okiem, podporządkowując im siebie i orkiestrę. Był muzycznym partnerem wielkich twórców. Jego odejście zamknęło ważny okres historii muzyki polskiej.

mc/bch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jak i dlaczego Dostojewski nie został poetą?

Ostatnia aktualizacja: 18.02.2011 06:48
Rosyjski pisarz przez całe życie twórczo romansował z poezją - cytował, przerabiał i oceniał poetów. Własnej twórczości poetyckiej nigdy jednak nie rozwinął na szerszą skalę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sąd uczniów nad Raskolnikowem: kara być musi

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2013 16:00
Co nas tak pociąga w lekturze "Zbrodni i kary”? Czy jej warstwa kryminalna, czy romansowa, czy psychologiczne wgłębianie się w osobowość bohaterów? A może wszystko naraz?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Musimy się przejrzeć w "Braciach Karamazow"

Ostatnia aktualizacja: 17.10.2013 09:00
- Gdy pracowaliśmy nad spektaklem, zapytałem: "Ciekawe, jak Bracia przejrzą się w naszym wieku". Profesor Wodziński zganił mnie. To nasz wiek musi się przejrzeć w tym dziele! - mówił w Dwójce Janusz Opryński, dyrektor lubelskiego Teatru Provisorium.
rozwiń zwiń