Wysłuchaj audycji "Kwadrans bez muzyki"<<<
Na otwarcie wystawy w warszawskiej Kordegardzie przyszły tłumy. Tytułowy "Południk 21" nawiązuje do symbolicznej linii geodezyjnej przebiegającej przez Warszawę, wyznaczonej niegdyś w rejonie Teatru Wielkiego i biegnącej w bezpośrednim sąsiedztwie Kordegardy. Wystawa jest metaforycznym miejscem spotkania dwóch indywidualności twórczych, przecinających się na osi czasu i doświadczenia.
Sen o Warszawie
Czapski marzył o tym, żeby po wojnie mieć wystawę w Warszawie. Była ona dla niego miastem szczególnym. Miał tu pracownię przy ulicy Filtrowej, a w Instytucie Propagandy Sztuki w 1939 roku zorganizował swoją ostatnią przedwojenną wystawę. Pracownia została zbombardowana, nic się nie uratowało, ale artysta cały czas myślał o powrocie.
- Tych dwóch artystów spotyka się więc symbolicznie w Warszawie, na południku 21. Tytuł jest przewrotny, bo brzmi egzotycznie, a tymczasem odnosi się do Warszawy. Prace zostały wypożyczone z siedmiu kolekcji, w tym trzech paryskich. To była niezwykła przygoda. Wystawa ma tym większą wartość, że większość prac pokazywana jest premierowo - i zapewne długo nie będzie prezentowana w takim zestawie - mówiła w Dwójce kuratorka wystawy Katarzyna Haber.
Nie tylko hołd dla Józefa Czapskiego
Wystawa jest hołdem dla Józefa Czapskiego, ale przedstawia również spojrzenie na malarza z punktu widzenia drugiego artysty. Grzegorz Kozera w ramach stypendium Narodowego Centrum Kultury w 2019 roku pojechał śladami Czapskiego do Argentyny, Brazylii i do Urugwaju. Wyprawa miała charakter artystycznego poszukiwania inspirowanego legendą zaginionego dziennika Czapskiego z podróży w 1955 roku. Dziennik, liczący setki kart, miał zawierać szkice portretowe, pejzaże i fragmenty południowoamerykańskiej rzeczywistości.
Wystawa w Kordegardzie i prace Grzegorza Kozery
Grzegorz Kozera zaznaczył, że starał się w swoich pracach symbolicznie odtworzyć szkicownik Czapskiego. - Wyobrażam sobie spotkanie Czapskiego z Gombrowiczem w Buenos Aires. Korzystam z archiwalnych pocztówek, cytatów z obrazów Czapskiego, tworzę własne kompozycje. Czapski pojawia się jako postać w ruchu - z laską, w ciągłej podróży. Nazywano go Hermesem, Giedroyc określał go "ministrem spraw zagranicznych" - zaznaczył rozmówca Małgorzaty Niecieckiej-Mac.
Na wystawie są także późne prace Czapskiego, rysunki z czasu, gdy tracił wzrok. - Kreska staje się fragmentaryczna, bardziej surowa, ale niezwykle wyrazista. I co ważne, ta utrata wzroku nie osłabiła jego sztuki. Przeciwnie, wydobyła z niej coś jeszcze głębszego - dodał.
Wystawa pokazuje Czapskiego jako artystę łączącego epoki i doświadczenia. - Obracał się wśród wybitnych postaci, ale jednocześnie był wrażliwy na każdego człowieka, także tego spotkanego przypadkiem. Każda osoba była dla niego równie ważna. I to czyni go postacią absolutnie wyjątkową - wyznał Grzegorz Kozera.
Józef Czapski to polski malarz, pisarz, krytyk i współtwórca paryskiej "Kultury", a także jeden z filarów Komitetu Paryskiego, którego członków nazywano kapistami. Istotą ich twórczości miało być widzenie rzeczywistości poprzez kolor: wyrażanie kolorem światła, przestrzeni, form i zjawisk ukazywanych na płótnie. Sztuka kapistów wywarła niezwykle istotny wpływ na polskie malarstwo drugiej połowy XX w. i stała się jednym z najtrwalszych dziedzictw sztuki dwudziestolecia międzywojennego.
Grzegorz Kozera jest tworzącym współcześnie malarzem i twórcą kolaży oraz historykiem sztuki. Był stypendystą NCK. W swojej twórczości prowadzi dialog z tradycją odnosząc się m.in. do wielkich mistrzów.
Wystawa w Kordegardzie - galerii Narodowego Centrum Kultury wpisuje się w obchody Roku Józefa Czapskiego, ustanowionego przez Sejm RP w związku z przypadającą 130. rocznicą urodzin artysty. Ekspozycję można odwiedzać do 14 czerwca.
***
Tytuł audycji: Kwadrans bez muzyki
Przygotowanie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Data emisji: 10.04.2026
Godz. emisji: 11.00
PAP/zch