W rozmowie z Polskim Radiem Mariusz Urbanek przypomniał, że Gałczyński był jednym z tych poetów, którzy doskonale czuli rytm i melodię języka. – Gałczyński nie tylko dobrze czytał w radiu, ale też występował na scenie. W rozgłośni wileńskiej sprawdzał się znakomicie. Czuł to medium i miał wymarzoną dla radiowców umiejętność: jeśli miał mówić przez półtorej minuty, to mówił przez półtorej minuty. Jakby ten zegar radiowy tykał mu w głowie – mówił.
Posłuchaj rozmowy w "Wybieram Dwójkę" >>>
Radio, scena i rytm słowa
Gałczyński związał się z radiem na początku lat 30. XX wieku. W Wilnie współtworzył kabaret literacki transmitowany na żywo. W rozgłośni był zatrudniony na etacie, co nie było codziennością. – Był zatrudniony na etacie, co nie było takie częste w życiu poety. Wcześniej próbował różnych urzędniczych posad, nawet był cenzorem, ale szybko się okazało, że do takich prac się nie nadaje – zaznaczał Mariusz Urbanek.
Muzyczne rytuały Gałczyńskiego
W domu Gałczyńskich muzyka była rytuałem. – Goście słuchali Bacha z płyt. To był rytuał spotkań, a muzykę wybierał zawsze Gałczyński, oczywiście klasyczną. Czasem oddawał płyty dopiero wtedy, gdy były już zgrane do końca – wspominał gość Dwójki. Jak dodał, muzykalność poety przekładała się także na jego twórczość. – W jego poezji słychać melodię i rytm. To nie tylko nazwiska kompozytorów czy tytuły utworów, ale sama struktura języka, która ma w sobie muzykę – zaznaczył.
>>> Sprawdź: Biografia poety. "Gałczyński. Kanarek w klatce" czyta Marcin Przybylski
Poeta pełen sprzeczności
– To był człowiek bardzo skomplikowany, pełen sprzeczności i mrocznych stron – przyznał autor biografii. Jednym z trudnych wątków biografii poety jest okres współpracy z pismem "Prosto z mostu".– To był moment flirtu, a może nawet romansu z bardzo prawicowym, faszyzującym tygodnikiem. Gałczyński publikował tam świetne wiersze, ale niestety także "List do przyjaciół z Prosto z mostu", ewidentnie antysemicki – mówi Urbanek.
– Gałczyński bardzo chciał należeć do środowiska "Wiadomości Literackich", ale po jednym wierszu nie został przyjęty. Czuł się odrzucony, a Piasecki stworzył dla takich jak on "salon odrzuconych". Byli tam Andrzejewski, Waldorff, Miciński – i on – wyjaśnił.
Poeta, który wciąż fascynuje
Pomimo sprzeczności, Gałczyński pozostał jednym z najbardziej ukochanych poetów XX wieku. – Piasecki miał nosa. Przeczuł, że Gałczyński po prawie stu latach od tamtych wydarzeń będzie wciąż czytany i kochany. Bo to jest po prostu świetna poezja – podsumował gość Programu 2 Polskiego Radia.
***
Rozmowa: Dorota Gacek
Gość: Mariusz Urbanek (autor biografii K.I. Gałczyńskiego)
Data emisji: 21.01.2026
Godz. emisji: 17.10
Rozmowę wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".
zch