W swojej gawędzie Bożena Fabiani uwypukla, że historia Judasza w malarstwie jest opowieścią nie tylko o zdradzie, ale też o winie, strachu i rozpaczy.
– Wiadomo, że zdrada Judasza uruchomiła całą machinę aresztowania i skazania Jezusa na śmierć. Tymczasem jestem głęboko przekonana, że ten człowiek z pewnością nie chciał śmierci nauczyciela. On jako człowiek praktyczny chciał tylko przyśpieszyć królestwo, o którym rabbi tyle razy mówił. Kto wie, może śnił o tece ministra skarbu u boku żydowskiego króla – mówiła. – Uważał, że sytuacja, jaką sprowokuje, zmusi Jezusa do działania. No bo z pewnością nie da się uwięzić, skoro umiał się wymknąć niezauważenie, kiedy go chcieli ukamienować czy kiedy go chcieli zrzucić w przepaść. Przecież na własne oczy widział cuda Jezusa. Tylko że sprawy potoczyły się całkiem inaczej – dodała.
Posłuchaj w cyklu "Zapiski ze współczesnoci":
>>> Odcinek 1: Judasz w oczach malarzy
>>> Odcinek 2: Chusta z Oviedo
>>> Odcinek 3: Płótna grobowe Jezusa
>>> Odcinek 4: Całun z Manoppello
>>> Odcinek 5:
Malarze nie byli łaskawi dla postaci Judasza
W swoim cyklu rozmów Bożena Fabiani przypomina, że tradycja malarska przez stulecia traktowała Judasza bez litości. – Malarze nigdy mu nie wybaczyli zdrady. Przynajmniej ogromna ich większość. Karali go pędzlem na różne sposoby: pokazywali szpetnego, rudego, czyli człowieka fałszywego. Pokazywali z wielkim nosem, z czarną aureolą, czasem z diabłem wplątanym we włosy lub na karku, z wielką czarną muchą wpadającą mu do ust przed kęsem chleba. Prawie wszyscy wyrzucali go za stół podczas ostatniej wieczerzy – przytaczała.
Giotto: zdrada ma twarz, gest i diabła na karku
Jednym z najważniejszych przykładów jest dla Bożeny Fabiani Giotto, który już na początku XIV wieku potrafił zbudować złożoną, dramatyczną scenę. – Wydaje mi się, że najlepiej pokazał tę zdradę Giotto na samym początku XIV wieku. Co jest o tyle dziwne, że on dopiero przełamywał pewne schematy sztuki bizantyjskiej, a jest to naprawdę obraz, w którym jest właściwie wszystko – wyjaśniła.
– Malarzowi nie wystarczyły bowiem symboliczne kolory. Żółty płaszcz, ruda płeć, bo to są wszystko znaki zdrady. Zapragnął scharakteryzować tego człowieka mocniej. Dodał mu za plecami kosmatego doradcę. Odrażająca, kudłata kreatura, chudy diabeł wzrostu samego Judasza. Pazurzaste łapska trzyma na ramionach swego podopiecznego. Brodatą paszczę zbliża do karku zdrajcy, aż wydaje się, że hucha na niego. No, już go nie wypuści – przytaczała.
Judasz w "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci
W gawędzie Bożeny Fabiani szczególne miejsce zająło także arcydzieło "Ostatnia Wieczerza" Leonarda da Vinci. To właśnie tutaj Judasz nie zostaje ani wyrzucony poza stół, ani pokazany w sposób jednoznacznie odrażający.
– Leonardo przyjął inny klucz. Wziął za motto obrazu inne zdanie Jezusa: "jeden z was mnie zdradzi". To zadziałało jak kij w mrowisko, wywołało wielkie poruszenie. Na tym polega niezwykłość tego fresku, że malarz przełamał pewien schemat. Samego Judasza wcale nie pokarał ani nie przedstawił jakoś negatywnie. Nie wyrzucił nawet na drugą stronę stołu. Siedzi jako trzeci z rzędu po prawicy Jezusa. Leonardo pokazał tylko jego reakcję na to stwierdzenie zdrady. Aż go cofnęło. Wygięło do tyłu z nożem w ręku, którym niechcący potrącił solniczkę i rozsypał sól. "To mistrz już wie?" – zwróciła uwagę w swojej opowieści.
Judasz po zdradzie. Noc, udręka i pustka
Szczególnie mocno wybrzmiewają w gawędzie obrazy pokazujące Judasza już po wydaniu Jezusa. W dziele Nikołaja Gie zdrada zmienia się w samotność i przerażenie. – Obraz nazwał "Skrucha". Noc, w całkowitej pustce, gdzieś na jakiejś kamienistej drodze lśniącej w poświacie księżyca, bez jednego drzewa czy krzaczka. Na zimnie, w głębokiej nocy, stoi szczelnie okutany w jakąś byle jaką chustę, zakrywającą też głowę, samotny mężczyzna. Stoi prawie tyłem, tak że nie widzimy jego twarzy. Wpatruje się w dal, gdzie majaczą jeszcze sylwetki tych, którzy aresztowali Jezusa. (…) Judasz już wie, że popełnił coś strasznego – zaznaczyła.
Rembrandt. Jedyny, który okazał współczucie
Najmocniejszy fragment całej opowieści Bożeny Fabiani dotyczy Rembrandta. To właśnie on – jak podkreśla autorka – jako jeden z nielicznych potrafił spojrzeć na Judasza z litością. – Rembrand jako jedyny wśród malarzy okazał Judaszowi współczucie. Obraz nazywa się "Judasz zwraca kapłanom srebrniki". To wstrząsająca scena. Zrozpaczony, załamany Judasz rzucił arcykapłanom przeklęte srebrniki pod nogi i na kolanach błaga, prosi, żebrze wprost o odwołanie akcji. Broni jak umie niewinnego nauczyciela. Kapłani jednak nie mają zamiaru odstąpić od takiego planu. Opędzają się przed nim jak przed wściekłym psem. Wprost wyczuwa się ich nienawiść. Pogardę dla tego chudopachołka, który im zawraca głowę – nakreślała Bożena Fabiani.
***
Bożena Fabiani jest doktorem historii, poetką i tłumaczką, autorką wielu książek z historii kultury, m.in.: "Życie codzienne na Zamku Królewskim w epoce Wazów", "Pompeje – wykopaliska", "Rzym. Wędrówki z historią w tle", "Gawędy o sztuce sakralnej", "W kręgu sztuki", "Sztuka pisania nie tylko o sztuce", "Ocalić sztukę. Włochy podczas drugiej wojny światowej".
***
Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności
Przygotowanie: Dorota Gacek
Data emisji: 30.03-3.04.2025 (powtórka z 2020 r.)
Godzina emisji: 12.45
zch