Pytaniem, które pojawiło się już na samym początku rozmowy, była kwestia tożsamości krytyka teatralnego. – Trudno to nazwać nawet zawodem, bo trudno się z tego dziwnego zajęcia utrzymać. Więc trzeba robić różne rzeczy, i tak naprawdę z takim wykształceniem teatrologicznym człowiek łapie się czegokolwiek, co ma coś wspólnego z teatrem. Więc ja bywam krytykiem teatralnym – mówiła w Dwójce Maryla Zielińska, krytyczka i teatrolożka.
Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku" >>>
Z kolei Katarzyna Niedurny podkreśliła świadomy wybór drogi, z zastrzeżeniem jej ograniczeń. – Od momentu studiów wiedziałam, że chcę pisać o teatrze i może być recenzentką. Ale oczywiście nie da się tylko pisać o teatrze. W związku z czym pojawia się szereg innych zajęć. Ja bardziej stawiam sobie zadanie bycia między spektaklem a publicznością i prowadzenia dialogu między tymi dwiema stronami – wyjaśniła.
Krytyka jako dialog i dokument
Rozmówczynie zgodnie podkreśliły, że krytyka to nie tylko ocena, ale przede wszystkim interpretacja i próba rozmowy ze spektaklem. - Krytyk przychodzi ze swoją wiedzą, wrażliwością i zdolnością analizy. Widzi różne konteksty, dodaje ścieżki interpretacyjne. To jest wartość, że ktoś patrzy na spektakl z wyjątkowego punktu widzenia – mówiła Katarzyna Niedurny.
Czytaj także:
Z kolei Maryla Zielińska zwróciła uwagę na funkcję dokumentacyjną. - Dla mnie ważne jest, żeby recenzje utrwalały coś z czasu, z epoki, ale też żeby były rzetelną informacją o przedstawieniu. Nie tylko zapis moich wrażeń, ale próba zrozumienia, o co twórcom chodziło - wyjaśniła.
Czy krytyka ma dziś moc?
Jednym z kluczowych pytań pozostał wpływ recenzji na życie teatralne. Czy mogą one jeszcze znacząco wpływać na odbiór i powodzenie spektaklu? – Wydaje mi się, że krytyka nie ma takiej siły. To ma znaczenie dla jakiejś bańki, ale dla szerszej widowni raczej nie – oceniała Maryla Zielińska.
Katarzyna Niedurny zauważyła tym samym, że recenzje wciąż są jednym z czynników wpływających na decyzje widzów. – Z badań wynika, że recenzje są jednym z powodów wyboru spektaklu, obok obsady czy rekomendacji znajomych. To nie jest największy czynnik, ale na pewno istotny – dodała.
Internet, chaos i "samozwańczy krytycy"
Współczesna krytyka funkcjonuje w zupełnie innym środowisku niż jeszcze kilkanaście lat temu. Media społecznościowe i internetowe komentarze zmieniają sposób odbioru i dystrybucji opinii. – W zasadzie krytykiem teatralnym nazywa się dziś każdy, kto siedzi na widowni i pisze coś o spektaklu w internecie. Teoretycznie każdy może się za krytyka uważać – zauważyła Maryla Zielińska. – Nie mam nic przeciwko takim opiniom. Jeśli ktoś je czyta i coś z nich wynosi, to czemu nie? Dla przyszłego historyka teatru to też będzie obraz epoki – uzupełniła.
Jak zaznaczyły nasze rozmówczynie, problem pojawia się gdzie indziej: w sposobie, w jaki instytucje teatralne wykorzystują te głosy. – Zauważam, że krótkie, entuzjastyczne wpisy typu: "byłem, podobało mi się" są częściej cytowane niż złożone teksty krytyczne, które stawiają pytania i wchodzą w dialog ze spektaklem – powiedziała Katarzyna Niedurny.
Etyka i granice niezależności
Jak usłyszeliśmy w audycji, krytyka teatralna to także pole nieustannych dylematów etycznych. Bliskość środowiska sprawia, że relacje osobiste mogą wpływać na ocenę. – Nie ma kodeksu etycznego krytyka. Każdy musi sam rozstrzygać, gdzie kończy się niezależność. Ja na przykład nie piszę o spektaklach, przy których współpracowałam, bo czuję się uwikłana – mówiła Katarzyna Niedurny.
– Najtrudniejsze są te relacje sympatii. Bo trudno uwierzyć, że to nie wpływa na odbiór. Czasem, jeśli widzi się słabsze przedstawienie kogoś, kogo się lubi, po prostu nie chce się o nim pisać – podsumowała Maryla Zielińska.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Maria Czok, Dominik Gac
Goście: Katarzyna Niedurny (krytyczka, teatrolożka, współtwórczyni "Podcastu o teatrze") i Maryla Zielińska (krytyczka, teatrolożka, autorka między innymi biografii Jerzego Grzegorzewskiego)
Data emisji: 27.04.2026
Godz. emisji: 22.30
zch/pg