Grać trzeba. Póki człowiek żyje. Skrzypek Stefan Dziubiński

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2026 13:00
„Gdzie idziesz, kobito, do stodoły, po żyto, nie zamykaj za sobą, bo ja idę za tobą” – nuci skrzypek Stefan Dziubiński z Radomia. To pierwszy oberek, którego się nauczył. Ze słuchu! Miał wówczas 10 lat.
Stefan Dziubiński na swoim podwórku. Rajec Poduchowny 1995
Stefan Dziubiński na swoim podwórku. Rajec Poduchowny 1995Foto: Muzyka Odnaleziona

Posłuchaj audycji Źródła >>>

- Biorę skrzypce, żeby się krew nie zastała! To już ten wiek, czasem reumatyzm dokucza, to masaże sobie robię, dobrego syna mam, tez masaż mi robi, jak potrzeba. Żeby ręce chodziły. A grać trzeba. Póki człowiek żyje – mówi Stefan Dziubiński.

- Kiedyś, to jak kapela grała, z harmonią trzyrzędową, to choćby na łożu śmiertelnym leżał, to go poderwało!

Skrzypek Stefan Dziubiński urodził się pod Radomiem w 1926 r. Od wczesnej młodości do lat 70. słynął w okolicy jako skrzypek weselny, był wielokrotnie nagradzany na ogólnopolskich konkursach. Zmarł w 2017 roku.

 

***

Tytuł audycji: Źródła 

Prowadzi: Kuba Borysiak

Data emisji: 14.01.2026

Godzina emisji 12.00


mg