Gajdy a dudy żywieckie

Ostatnia aktualizacja: 12.06.2026 13:00
Patrycja Zisch zaprasza do wysłuchania opowieści o tradycjach muzycznych Beskidu Żywieckiego i Śląskiego. Naszymi przewodnikami są Zbigniew Wałach i Rafał Bałaś.
Zbigniew Wałach i Rafał Bałaś
Zbigniew Wałach i Rafał BałaśFoto: Patrycja Zisch

>>> Posłuchaj audycji Źródła

Gajdy a dudy żywieckie – o podobieństwach, różnicach, brzmieniu, budowie i budownictwie, a także – i przede wszystkim – o ludziach na nich grających i je wytwarzających.

O historii i trwaniu tych instrumentów opowiadają Zbigniew Wałach i Rafał Bałaś – dziedzice i kontynuatorzy tradycji Beskidów.

Posłuchaj rozmów o muzyce Podhala, Beskidu Śląskiego i Beskidu Żywieckiego:

Czym gajdy różnią się od dud żywieckich? Najprościej przytoczyć słowa Zbigniewa Wałacha:

W gajdach jest dymlok. W dudach – duchac”. To jednak odpowiedź bardzo powierzchowna. Za jednym i drugim instrumentem stoi długa historia, wielu mistrzów i tradycja, o której ciągłość dbali górale.

Mistrzowie gajd i dud

Zbigniew Wałach inspiruje się gajdami Kawuloka, dla Bałasia – Feliks Jankowski. Miał szczęście – jego teść pisał o Jankowskim pracę magisterską. Zamieścił w niej rozmowy z artystą, rysunki…

- To zabawne, bo o pracy teścia dowiedziałem się, gdy już zrobiłem pierwszy instrument. W momencie, gdy dostałem ją w swoje ręce, miałem dostęp do spisanych rozmów, opisów Feliksa Jankowskiego, rysunków technicznych instrumentów, wymiarów – wspomina Rafał Bałaś. – kolejny instrument mogłem odtworzyć co do milimetra. Wszystko zaczęło lepiej grać.

Pytany o ciągłość instrumentalnej tradycji Zbigniew Wałach odpowiada: „Na Żywiecczyźnie było bezpieczniej”. To zasługa braci Byrtków, którzy długi czas podtrzymywali dudziarskie dziedzictwo i uczyli kolejne pokolenia. Sam Wałach uczył się od dziadka. Miał 18 lat, gdy ten zmarł.

- Zapamiętałem melodie, jednak nie miałem szansy się skonsultować u mistrza.  Oczywiście, był Józef Broda. Świetny instrumentalista, niestety nie był budowniczym. A jak młody człowiek nie ma instrumentu i chce go odtworzyć, jest to ważne, by móc porozmawiać o detalach – wskazuje Zbigniew Wałach, którego gajdoskie początki miały miejsce około 30 lat przed działalnością Rafała Bałasia.

- A ja odpowiedziałbym podobnie do Zbyszka. Tylko na odwrót. W Beskidzie Śląskim, mam wrażenie, było lepiej, ta ciągłość była zachowana. A na Żywiecczyźnie trzeba było odtwarzać – mówi z uśmiechem Rafał Bałaś. – Ale to moja perspektywa. Gdy zaczynałem grać, był już Zyszek, Janek Kaczmarzyk i kilku innych, którzy świetnie grają na gajdach. To pewnie własnie zasługa tej pracy, którą wykonano kilkadziesiąt lat wcześniej A na Żywiecczyźnie? Był rzeczywiście Edwart Byrtek, który żył na co dzień te muzykę. Był też Przemek Ficek. Ale to były pojedyncze osoby. Na tamten moment nie było młodych ludzi zainteresowanych ty tematem.

Z pomocą przyszła znajomość ze Zbigniewem Wałachem. Rafał Bałaś i Przemek Ficek uczyli się u niego budowy gajd. Dzięki temu, że budowa instrumentów mocno się nie różni, nabyli umiejętności, by zbudować dudy żywieckie. Z kolei Zbigniew Wałach z wdzięcznością wyraża się o Czesławie Węglarzu. Był prekursorem, który zrobił instrument po Kawuloku. Dzięki jego prototypowi Wałach odważył się zrobić swoje gajdy i wciąż je udoskonalać.


W audycji wspomnieliśmy także o projekcie „Żywieccy gajdziorze” Fundacji Górom. Tłem muzycznym do dudziarskich i gajdoskich) opowieści była muzyka z koncertu „Muzyka Gór, czyli Porozumienie Muzyków Ziem Górskich” (Nowa Tradycja 2026).

***

Tytuł audycji: Źródła 

Poprowadzi: Patrycja Zisch

Data emisji: 12.06.2026

Godzina emisji: 12.00


mg