Hamlet po polsku. Klasyka w czasach teatralnej nadprodukcji

Ostatnia aktualizacja: 30.06.2026 11:13
- "Hamlet" jest skonstruowany tak, że niemal każdą problematykę można do niego wpisać i jeszcze to obronić. A Szekspir ma tę zaletę, że nie żyje. Można mu więc dopisać wszystko - mówił w Dwójce Grzegorz Kondrasiuk, teatrolog, dramaturg i adiunkt UMCS.
Kamil Pudlik podczas próby medialnej spektaklu Mam coś w głębi nie do przedstawienia. HAMLET na Dużej Scenie Narodowego Starego Teatru w Krakowie.
Kamil Pudlik podczas próby medialnej spektaklu "Mam coś w głębi nie do przedstawienia. HAMLET" na Dużej Scenie Narodowego Starego Teatru w Krakowie.Foto: Art Service/PAP

Wysłuchaj audycji "Rozmowy na lato" >>>

W ciągu dwóch ostatnich sezonów na polskich scenach pojawiło się wyjątkowo dużo nowych inscenizacji "Hamleta". Skąd bierze się popularność tego dramatu Szekspira? Czy to efekt mody, kryzysu wyobraźni, siły klasyki, a może potrzeby opowiadania o współczesności za pomocą dobrze znanych tekstów? 

Kryzys wyobraźni czy siła klasyki?

- Zastanawiałam się, na ile stoi za tym jakaś konkretna przyczyna, a na ile my – jako osoby zajmujące się teatrem od strony teoretycznej – próbujemy ją po prostu znaleźć. Nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje mi się, że z jednej strony jest w tym pewien przypadek, a z drugiej być może kryzys wyobraźni w teatrze. "Hamlet" jest marką. A jednocześnie stanowi matrycę, na którą można nałożyć bardzo wiele różnych tematów - mówiła Marcelina Obarska.

Czytaj także:


- Mam dwie robocze hipotezy i obie nie są szczególnie przyjemne dla polskiego życia teatralnego. Pierwsza jest taka, że mamy do czynienia z niezbyt interesującą zawodową konkurencją. Ludzie teatru urządzili sobie zawody pod hasłem: kto zrobi lepszego "Hamleta". Nie wiem, o czym miałoby to świadczyć, poza specyfiką środowiska teatralnego - zaznaczył Grzegorz Kondrasiuk. 

- Druga hipoteza jest taka, że to droga na skróty w poszukiwaniu młodego bohatera i kontaktu z pokoleniami, które nie uznają już teatru za oczywistą część życia. Hamlet jest młody, wyrazisty, można go ubrać we współczesny kostium i przeciwstawić światu dorosłych. Widziałem spektakle Jana Englerta i Kamila Białaszka, a teraz doszedł jeszcze najnowszy "Hamlet" w Teatrze Powszechnym. Te przedstawienia wydają się bardzo różne, ale tak naprawdę opierają się na podobnym mechanizmie. Bierzemy dobrego aktora, ubieramy go współcześnie i ustawiamy w opozycji do złego świata starszego pokolenia. To dla "Hamleta" najgorsze możliwe rozwiązanie, bo otwiera ten tekst bardzo prymitywnym wytrychem - dodał.


Hamlet w czasach ChatGPT

Rozmówców nurtowało pytanie - dlaczego akurat "Hamlet" budzi takie zainteresowanie reżyserów? Dlaczego nie "Romeo i Julia" albo "Sen nocy letniej"? - Sama się nad tym zastanawiałam, zwłaszcza w kontekście spektaklu Jacka Jabrzyka w Sosnowcu, mocno osadzonego w cyfrowej rzeczywistości. Kiedy słyszę, że Horacy staje się ChatGPT, a Elsynor zostaje wpisany w sieć współczesnych technologicznych odniesień, to naprawdę zastanawiam się, czy twórcy sami w to wierzą - wyznała Marcelina Obarska.

- Mam poczucie, że na matrycę Hamleta nakłada się po prostu nośny temat współczesności. Tylko że podmiotowość sztucznej inteligencji jest dla mnie bardzo wątpliwa. To raczej niezbyt błyskotliwa wariacja na temat wyszukiwarki internetowej. Kiedy więc słyszę, że jest to jeden z najważniejszych problemów współczesności i zostaje nałożony na arcydramat, zastanawiam się, po co właściwie się to robi i co za tym stoi - dodała teatrolożka.



- Pomysł z Horacym jako sztuczną inteligencją wydaje mi się jeszcze sensowniejszy od wielu innych rozwiązań. W dwóch spektaklach, które widziałem, zastosowano ten sam zabieg: Horacy okazuje się tajnym agentem, reprezentantem jakiejś korporacji rządzącej światem. Tymczasem jego funkcja u Szekspira jest zupełnie inna – to przyjaciel, świadek, ktoś, kto pozostaje przy życiu - zaznaczył Grzegorz Kondrasiuk.

- W przypadku sztucznej inteligencji można przynajmniej powiedzieć, że zostanie po nas, kiedy nas już nie będzie. Natomiast w innych przypadkach takie pomysły służą jedynie potwierdzeniu z góry założonej tezy. Spektakl daje się wtedy streścić w jednym lub dwóch zdaniach i niewiele więcej z niego zostaje - dodał.

Hamlet sprzedaje bilety

Marcelina Obarska zaznaczyła, że popularność postaci Hamleta prawdopodobnie bierze się z wyrazistości postaci młodego mężczyzny. - Współczesne narracje o męskości skręcają dziś czasem w bardzo różne strony i być może również tutaj należy szukać części odpowiedzi. Zastanawiam się nie tylko nad tym, dlaczego właśnie "Hamlet", ale też dlaczego nie współczesna dramaturgia polska. Dlaczego nie nowy dramat? Mam wrażenie, że znajduje się dziś bardzo daleko w hierarchii tekstów, po które teatr sięga najchętniej - dodała.

- Nie jest elegancko opowiadać o tym, jak przygotowuje się potrawy, ale tak po prostu wygląda rzeczywistość. W każdym teatrze jest młody, zdolny, ambitny aktor. Często jest też młoda, zdolna, ambitna aktorka. "Hamlet" daje możliwość sprawdzenia takich osób. Dyrektor może obsadzić cały zespół, szkoły przyjdą na spektakl, a do tego mamy rozpoznawalny tytuł. Bingo. Potencjalny hit kasowy - zaznaczył Grzegorz Kondrasiuk.

***

Tytuł audycji: Rozmowy na lato

Prowadzenie: Maria Czok i Dominik Gac

Goście: Marcelina Obarska (teatrolożka, badaczka sztuk performatywnych), Grzegorz Kondrasiuk (teatrolog, krytyk teatralny)

Data emisji: 29.06.2026

Godz. emisji: 22.00

Czytaj także

Między dialogiem a niszą. Krytyka teatralna dziś

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2026 14:06
Czy krytyka teatralna wciąż istnieje? Jeśli tak, jaką pełni rolę? Do kogo mówi współczesny krytyk i czy jego głos ma jeszcze realną siłę oddziaływania? O kondycji tej dziedziny, jej przemianach i wyzwaniach rozmawialiśmy w audycji "Rozmowy po zmroku".
rozwiń zwiń