Kultura

Nie każde zdjęcie wojenne można pokazać

Ostatnia aktualizacja: 28.11.2011 12:39
Zawsze w centrum wydarzeń, pod ostrzałem - Peter Andrews, nominowany do nagrody Pulitzera, opowiada w Jedynce o niełatwym zajęciu fotoreportera wojennego.
Audio

Peter Andrews relacjonował konflikty zbrojne w Afryce, Sarajewie, Zatoce Perskiej i Afganistanie. Jego fotografie wojenne trafiają do największych światowych dzienników. W 1996 r. za zdjęcie z Sarajewa został nominowany do nagrody Pulitzera. Chociaż ta fotografia przyniosła mu największą sławę, zdjęciem najbliższym jego sercu nie jest żaden obraz wojenny, lecz portret afgańskiej dziewczynki z miejscowości Bamiyan.

W rozmowie z Malgorzatą Raduchą Peter Andrews opowiada, że fotograf wojenny powinien przedkładać względy etyczne nad możliwość zrobienia zdjęcia życia. Nie każde zdjęcie wojenne jest do pokazania. – To było w Kinszasie w Kongo podczas rebelii przeciwko Laurent Kabila, który rok wcześniej obalił dyktatora Mobutu Sese Seko. Wracaliśmy do hotelu. Dwóch żołnierzy na moście zobaczyło człowieka, który leżał, ale jeszcze żył. Oni tego człowieka zrzucili z mostu, a następnie go zastrzelili. Ja nie chciałem wyjść z samochodu. Wyszedł mój kamerzysta. On to sfilmował. To nie był mój moment – opowiada fotograf.

Zdjęcia, za które dostał nominację do nagrody Pulitzera, nie chciałby powtórzyć. Na fotografii jest ulica. Stoi tam smutny, starszy mężczyzna. Obok niego leżą zwłoki, prawdopodobnie jego żony. – Każdy fotograf wojenny, jeżeli widzi masakrę przed sobą, powinien czuć, że lepiej, żeby tam go nie było i żeby tej sytuacji w ogóle nie było – mówi Peter Andrews. Fotograf opowiada o kulisach zdjęcia z Sarajewa. – Szedłem z kolegą na kawę. Wtedy było w Sarajewie spokojnie. Bomba wybuchła za naszymi plecami. Pobiegliśmy w stronę wybuchu. Nie pamiętałem, jak te zdjęcia robiłem – dodaje fotograf.

Gość audycji "Spotkanie z mistrzem" wspomina początki swojej przygody z aparatem fotograficznym. Nie planował zostać fotografem. Chciał wyjechać z kraju i poznawać świat. Po maturze wyjechał z Polski i skończył studia fotograficzne w Kanadzie. Dziś chciałby odpocząć od wojen i konfliktów, ale zawsze w domu ma spakowaną walizkę i jest gotowy do wyjazdu.

(mg)

www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni
Czytaj także

Od LA po NY. Wehikułem czasu z fotoaparatem

Ostatnia aktualizacja: 03.11.2011 11:09
Czarno-białe zdjęcia mieszkańców małych miast, dzieci kwiatów, portrety pierwszych feministek, wiece walczących o prawa Afroamerykanów. Wieloletni szef słynnej Agencji Magnum pokazuje w Warszawie swój intrygujący fotoreportaż.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Fotografia za niemal pół miliona euro

Ostatnia aktualizacja: 12.11.2011 12:42
Za wyjątkowo wysoką cenę sprzedano w Paryżu fotografię autorstwa Henri Cartier-Bressona. Zdjęcie wystawione było pod młotek w domu aukcyjnym Christies.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Liczy się jeden strzał

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2011 16:29
Dokumentowanie codzienności, taką, jaką jest, chwytanie uciekającego czasu. Taka jest fotografia uliczna tu i teraz.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Rafał Milach. Fotograf, który nie chce się zatrzymać

Ostatnia aktualizacja: 19.11.2011 06:50
W 2008 roku Milach zdobył nagrodę World Press Photo. Jak przyznaje, od tego czasu zmieniło się właściwie tyle, że teraz jest więcej pracy. Angażuje się w kolejne projekty, a po drodze... wpada do Czwórki.
rozwiń zwiń