Dwójka

Bogdan Zdrojewski: bronię prawa do eksperymentu, a więc także do błędu

22.04.2014 16:00
- Oczywiście narodowe instytucje kultury powinny realizować również przedsięwzięcia skierowane do gustów bardziej konserwatywnych. Natomiast jedyną granicę poszukiwań artystycznych wyznacza polskie prawo - mówił goszczący w Dwójce minister kultury.
Bogdan Zdrojewski
Bogdan ZdrojewskiFoto: TVP/PAP/ Ireneusz Sobieszczuk
Posłuchaj
38'03 Bogdan Zdrojewski: bronię prawa do eksperymentu, a więc także do błędu (Dwójka)
więcej
Obejrzyj
Bogdan Zdrojewski: bronię prawa do eksperymentu, a więc także do błędu (Dwójka)

Bogdan Zdrojewski w rozmowie z Barbarą Schabowską i Bartoszem Pankiem wielokrotnie podkreślał, że podstawową zasadą, którą z sukcesami realizuje jako szef resortu, jest uwolnienie kultury od bieżącej polityki. Tym motywował budzące kontrowersje decyzje: o przyznaniu wysokiego dofinansowania na budowę Muzeum Jana Pawła II w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie; o nominacji i utrzymaniu Jana Klaty na stanowisku dyrektora Narodowego Teatru Starego w Krakowie czy kontynuowaniu projektu Roku Polskiego w Rosji.

- Jan Paweł II był wybitnym Polakiem, niezależnie od pełnionej przez siebie funkcji. Dlatego zasługuje na muzeum ufundowane ze środków publicznych, a nie kościelnych - argumentował minister na antenie Dwójki. - Jeśli chodzi o spór wokół krakowskiego spektaklu "Do Damaszku", to nie dotyczył on gustów, lecz przekonań politycznych. A ja nie godzę się w polskiej kulturze na wykluczenie: lewej strony przez prawą czy prawej przez lewą - podkreślił kategorycznie. Natomiast w kontekście sugestii, by odwołać Rok Polski w Rosji, Bogdan Zdrojewski zwrócił uwagę, że taka decyzja w żaden sposób nie pomogłaby Ukrainie. W przeciwieństwie do podejmowanych przez polskie ministerstwo działań w sferze polsko-ukraińskiej współpracy oraz wymiany kulturalnej.

Gość Dwójki odniósł się także do sporu pomiędzy pracownikami oraz dyrektorem warszawskiego Centrum Sztuki Współczesnej "Zamek Ujazdowski". - Potwierdził się zarzut, że komunikacja pomiędzy zespołem a Fabio Cavaluccim pozostawiała wiele do życzenia. Podjąłem więc decyzję, że nie będę kontynuował współpracy z panem dyrektorem, poinformowałem go o tym i powołałem do życia zespół przygotowujący konkurs na to stanowisko. Nowy dyrektor powinien zacząć urzędować już jesienią - mówił Bogdan Zdrojewski.

Ponadto nasz gość zadeklarował na antenie Dwójki chęć objęcia państwową opieką znajdujących się w kryzysie instytucji wydawniczych: Państwowego Instytutu Wydawniczego, Polskiego Wydawnictwa Muzycznego oraz Polskich Nagrań, które określił mianem "skarbów naszej kultury".

Potwierdził też, że projekt ustawy dotyczącej powszechnej opłaty audiowizualnej jest praktycznie gotowy, jednak zabraknąć może politycznej woli do jej uchwalenia. Pokreślał przy tym, że nowy model finansowania mediów publicznych zakładałby całkowite "uwolenienie" radia z reklam. - Wśród polityków dominuje przekonanie, że media publiczne wymagają pomocy państwa. Spór dotyczy raczej formy tej pomocy, a linia podziału nie pokrywa się w tym przypadku z podziałami partyjnymi - dodał.

Jako że Bogdan Zdrojewski wystartuje w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, w audycji dokonał swego rodzaju podsumowania swojej ministerialnej kadencji. Co uważa za swoje największe osiągnięcia? Zachęcamy do wysłuchania rozmowy.

mm/jp

Komentarze1
aby dodać komentarz
WlodLuka2014-04-24 08:26 Zgłoś
A ja - Panie Zdrojewski - czerpię dumę, że żyję w kraju w którym człowiek niepotrafiący wyrażąć się w języku kraju który reprezentuje - może zostać Ministrą Kultury. Bo dumny z tego bynajmniej nie jestem ... I pozwolę sobie zacytować tutaj Jacka Kaczmarskiego: "A my, nie z własnej winy, Aż się przyznawać hadko - Nie znamy już łaciny I z polskim nam niełatwo. Lecz ujrzy przodek w grobie Na co nas jeszcze stać: Bo się kochamy - w sobie! Nie pragnąc - siebie - znać!" Wypisz wymaluj - to o takich jak Pan - Panie Zdrojewski ....
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Zdrojewski o Świątyni Opatrzności: będzie wniosek, będą kolejne pieniądze

11.02.2014 19:33
- Palikot i Miller marnotrawią swoją energię, ale mi ich nie żal - tak minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski skomentował w "Pulsie Trójki" zarzuty, jakie pod jego adresem wysuwają przywódcy partii lewicowych. Chodzi o dotację na budowę muzeum przy Świątyni Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie.
Wizualizacja Świątyni Opatrzności Bożej po ukończeniu budowy
Wizualizacja Świątyni Opatrzności Bożej po ukończeniu budowy Foto: wikipedia cc/Lech i Wojciech Szymborscy
Posłuchaj
13'53 Minister Kultury Bogdan Zdrojewski był gościem "Pulsu Trójki". (Trójka/Puls Trójki)
więcej

Zdaniem Leszka Millera (SLD) i Janusza Palikota (TR) minister Zdrojewski marnotrawi publiczne pieniądze i działa niezgodnie z prawem, dotując budowę muzeum Jana Pawła II i prymasa Stefana Wyszyńskiego, które ma powstać przy Świątyni Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie. W tej sprawie SLD i Twój Ruch złożyły zawiadomienia do prokuratury i CBA.

- Marnotrawi energię i Janusz Palikot i Leszek Miller, ale nie żal mi ich, bo to akurat szkoda, nad którą nie będę płakać - mówi Bogdan Zdrojewski. - Wyobraźmy sobie Leszka Millera, który mówi, że choć jest absolutnym przeciwnikiem finansowania Kościoła w Polsce, to uznaje wielkość Jana Pawła II i uważa, że z publicznych pieniędzy takie muzeum powinno powstać. Według mojej oceny korona z głowy by mu nie spadła, (...) a zyskałby, jako polityk, na swojej wiarygodności - mówi minister kultury.  Przypomina, że posłowie SLD wcześniej, przez lata, akceptowali znacznie większe wydatki na budowę tego muzeum. - Nie mogą się tłumaczyć, że nie wiedzieli, bo posiedzenia komisji finansów publicznych były jawne, a te wnioski przechodziły jednomyślnie, nikt nie był przeciw  - dodaje.

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki" , "Komentatorzy" , "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".

Minister kultury podkreśla, że zamierza także w następnym roku dotować budowę przy Świątyni Opatrzności, jeśli będzie taki wniosek. - Skoro wydaliśmy sporo środków na budowę muzeum (...), to trzeba ją skończyć. Brakuje kilkunastu milionów, aby tę inwestycję zakończyć w przyszłym roku - zapewnia. Zdaniem ministra, projekt ekspozycji jest interesujący, a to muzeum jest Polakom potrzebne. Zwraca uwagę, że gdyby takie muzeum budować poza Świątynią Opatrzności, to koszt byłby dwa razy większy.

Odpowiadając na krytykę lewicy, że wspiera Kościół katolicki, Bogdan Zdrojewski przypomina, że stawiano mu już zarzuty, że wspiera sztukę lewicową lub ateistyczną. Jego zdaniem oznacza to, że w swojej polityce stara się być bardzo sprawiedliwy, a także  powściągliwy, jeżeli chodzi o spory mające charakter ideologiczny. - Uważam, że każdy obywatel, katolik czy ateista, ma równe prawa i minister kultury musi stać na straży, aby te prawa były szanowane - podkreśla. Zwraca też uwagę, że w dyspozycji Kościoła są bardzo liczne zabytki, muzea i inne dobra kultury, które muszą być, zgodnie z prawem, dofinansowywane. - Od razu też dodam, że proporcja finansowania kościelnych instytucji muzealnych i świeckich jest jak 1 do 100 - mówi minister.

Bogdan Zdrojewski mówił też o powrocie do Polski zagrabionych dzieł sztuki i konieczności finansowania mediów publicznych. Zapewnił, że decyzja dotycząca sposobu tego finansowania, jak i wspomagania misji publicznej Polskiego Radia i TVP, zapadnie w tym roku.

Z Bogdanem Zdrojewskim rozmawiała Beata Michniewicz.

(mc/ei)

Zobacz więcej na temat: Bogdan Zdrojewski

Czytaj także

Bogdan Zdrojewski o starcie w eurowyborach: czuję dyskomfort

25.03.2014 07:27
Gość "Sygnałów dnia", minister kultury Bogdan Zdrojewski tłumaczył, że jego kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego to efekt nagłej sytuacji związanej z rezygnacją Jacka Protasiewicza.
Bogdan Zdrojewski
Bogdan ZdrojewskiFoto: Jacek Konceki/ Polskie Radio
Posłuchaj
16'19 Bogdan Zdrojewski o starcie w eurowyborach i abonamencie rtv (Sygnały dnia/Jedynka)
więcej
Obejrzyj
Bogdan Zdrojewski o starcie w eurowyborach i abonamencie rtv (Sygnały dnia/Jedynka)

- To, co zdarzyło się Jackowi Protasiewiczowi wyeliminowało możliwość jego startu w wyborach. Jego miejsce zostało zwolnione w dość nagłym trybie - powiedział Zdrojewski przyznając, że padło na niego. (Liderem dolnośląskiej listy PO w wyborach do Parlamentu Europejskigo miał być Jacek Protasiewicz. Incydent z jego udziałem na lotnisku we Frankfurcie nad Menem zweryfikował te plany).

Minister kultury tłumaczył, że jego kandydatura nie oznacza automatycznie mandatu dla Platformy Obywatelskiej. - To zależy od wyborców. Przestrzegam wszystkich, nawet tych, którzy otrzymywali do tej pory dobre wyniki, by nie kusiło ich pójście w arogancję i pychę - powiedział w radiowej Jedynce. Jego zdaniem potrzebna jest skromność. - Trzeba pamiętać, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Wyborców trzeba szanować i to w długiej perspektywie czasowej - podkreślił.

>>>Zapis całej rozmowy

Zdrojewski uważa, że prawdziwa kampania wyborcza odbywa się na następny dzień po wyborach i trwa 4 lata. - Wszyscy, którzy o tym pamiętają, dają sobie radę. Ci, którzy zapominają, niestety przepadają - powiedział Zdrojewski.

Minister Zdrojewski przyznał, że przed ewentualnym wyjazdem do Brukseli nie uda mu się doprowadzić do końca sprawy abonamentu radiowo-telewizyjnego. Jak tłumaczył, ustawa medialna nie zostanie przegłosowana bez zgody politycznej. - Wydaje mi się, że mojemu ewentualnemu następcy zostawię dokładne wyliczenia i analizy prawne oraz warianty możliwości poboru opłat audiowizualnych. Od woli politycznej zależy, co z tym zrobi Sejm - podsumował Zdrojewski.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!

tj

Czytaj także

Zdrojewski o Roku Polski w Rosji: gestów nie zabraknie

28.03.2014 07:56
- Żadna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła - powiedział w "Salonie politycznym Trójki" minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski, który odniósł się do żądań PiS dotyczących wycofania się z obchodów roku Rosji w Polsce i roku Polski w Rosji.
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski Foto: Polskie Radio
Posłuchaj
13'38 Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski o Roku Polskim w Rosji, Roku Rosji w Polsce, pomnikach upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej i kandydowaniu w wyborach do Parlamentu Europejskiego (Salon polityczny Trójki)
więcej
Obejrzyj
Zdrojewski o Roku Polski w Rosji: gestów nie zabraknie (Salon polityczny Trójki)

- Jesteśmy zdumieni, że minister Zdrojewski, po agresji Rosji na Krym, nie wycofał udziału ministerstwa kultury z organizacji Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosji w Polsce - mówił poseł PiS Kazimierz Ujazdowski na konferencji prasowej w Sejmie. - Domagamy się od ministra Zdrojewskiego wycofania się z rażącego błędu, czyli kontynuacji tych projektów - oświadczył Ujazdowski.

PiS nie chce Roku Rosji w Polsce i oskarża Tuska: robi politykę na pokaz >>>

Bogdan Zdrojewski mówi, że "jest to działanie niezwykle złożone i nie można tak z dnia na dzień, nagle, pod wpływem kampanii wyborczej, podejmować decyzji, które dotyczą wielu podmiotów". - Na razie przyglądamy się temu programowi. Wierzymy w świat kultury i w mądrość instytucjonalną - dodaje. Minister kultury i dziedzictwa narodowego przypomina, że nie mamy roku polskiej kultury w Rosji, tylko Rok Polski w Rosji, który został zaprojektowany w 2012 roku i na który składają się różne przedsięwzięcia, m.in. promocja polskiej żywności czy współpraca gospodarcza.

- Ci, którzy tak pochopnie, szybko i nagle domagają się określonych decyzji, niech zwrócą uwagę, co w tym programie się tak naprawdę znajduje. A znajduje się na przykład, w ramach promocji polskiej kultury, tłumaczenie dzieł Tadeusza Różewicza na język rosyjski czy wymiana teatrów lalek dla dzieci - mówi gość "Salonu politycznego Trójki".

Bogdan Zdrojewski uważa, że wszystkie te działania wymagają nie tylko przemyślenia, ale także zwrócenia uwagi na to, jakie koszty zostały poniesione. - Mamy do czynienia z kilkudziesięcioma propozycjami, które nie pochodzą z ministerstwa kultury, tylko od samorządów, instytucji, które na tym etapie konsultują z nami ewentualną obecność i decyzje będą podejmowane w najbliższym czasie - podkreśla.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego podkreśla, że nie neguje obecności wojsk NATO na naszej wschodniej granicy, czy dalszej możliwej inwazji Putina na Ukrainę. - Te działania wymagają po pierwsze potępienia, po drugie reakcji, po trzecie daleko idącej wstrzemięźliwości, ale uważam, że w tej materii nie może zabraknąć mądrości - mówi.

Gość Trójki mówi, że mimo tego iż Polska na chwilę obecną nie rezygnuje z udziału Roku Polski w Rosji, "gestów nie zabraknie". - Ważne jest jednak, żeby były one mądre, adekwatne i żeby nie wywoływały dla świata kultury w Polsce, ale także dla świata kultury w Rosji, który jest przez nas ceniony niezależnie od okoliczności, negatywnych efektów - dodaje Zdrojewski.

Protesty na Ukrainie: serwis specjalny >>>

Bogdan Zdrojewski mówił także o pomnikach upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej oraz o kandydowaniu do Parlamentu Europejskiego.

Rozmawiała Beata Michniewicz.

(kh/mk)

Czytaj także

Kto zostanie nowym dyrektorem Centrum Sztuki Współczesnej?

28.03.2014 14:56
W tym roku kończy się kadencja Fabio Cavallucciego. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego już zastanawia się nad tym, kto zajmie miejsce obecnego dyrektora. W piątek ogłoszono konkurs na to stanowisko.
Fabio Cavalucci
Fabio CavalucciFoto: Grzegorz Śledź/PR2

Resort informuje, że wnioski składane przez kandydatów na dyrektora CSW, muszą się składać m.in. z koncepcji na to, jak kierować Centrum w obszarze kształtowania programu instytucji i zarządzać badaniami w zakresie sztuki współczesnej oraz teorii i krytyki sztuki.
Kandydat musi dysponować co najmniej 8-letnim doświadczeniem w instytucjach kultury oraz umiejętnością realizacji projektów kulturalnych, w tym międzynarodowych.
Do wniosku mogą być dołączone rekomendacje. Termin składania kandydatur mija 12 maja. Wyniki konkursu poznamy w ciągu miesiąca.

Kontrowersyjny dyrektor
Cavallucci po zakończeniu obecnej kadencji w warszawskim CSW przejmie funkcję dyrektora bliźniaczej instytucji we włoskim Prato.
Jego dymisji domagali się już w ubiegłym roku pracownicy CSW, których niepokoił "sposób i efekty realizacji misji tej placówki". Wątpliwości budziło także zarządzanie finansami - Centrum zakończyło rok ze stratą w wysokości 500 tys. zł.
Zmiany na stanowisku dyrektora chcieli także niektórzy posłowie PiS, których oburzał wystawiany w CSW film Jacka Markiewicza "Adoracja Chrystusa", przedstawiający nagiego artystę, który ociera się o figurę Jezusa na krzyżu.
Pomimo kontrowersji minister Bogdan Zdrojewski podjął decyzję, że Cavallucci pozostanie dyrektorem CSW do końca kadencji.

ks