Jowita Budnik: grywam we wspaniałych filmach

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2014 07:00
Jowity Budnik nie widzimy na ekranach kin zbyt często. Jednak, gdy się na nich pojawia, jest gwarancją dobrego filmu. Jak sama przyznaje: - Lepiej grać rzadziej w czymś fajnym, niż non stop w byle czym.
Audio
  • Jowita Budnik opowiada o swoich rolach filmowych (Czwórka/Ex Magazine)
Kadr z filmu Papusza
Kadr z filmu "Papusza"Foto: Next Film / mat. prasowe

Jowitę Budnik starsi widzowie doskonale pamiętają z kultowego polskiego serialu "W labiryncie". Aktorka miała wtedy 17 lat i popularność trochę jej doskwierała. - Wtedy wydawało mi się, że to jest szalona sława, trochę uciążliwa, ale bardzo miła - wspomina w "Ex Magazine". - Jako młoda osoba myślałam, że to bardzo utrudnia życie.

Dziś Jowita Budnik chętnie występuje w filmach, jednak bardzo skrupulatnie dobiera role. - Ja grywam po prostu we wspaniałych filmach, to zasługa zazwyczaj duetu reżyserskiego: Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze - mówi w Czwórce. - Moje pierwsze z nim spotkanie to był epizod w filmie "Dług". Przypadkowo zastąpiłam aktorkę, która dowiedziała się, że nie może być na zdjęciach. To była sytuacja awaryjna - wspomina.

Drugie spotkanie Jowity Budnik z tym doskonałym duetem reżyserskim miało miejsce na planie cyklu telewizyjnego "Wielkie rzeczy". Aktorkę możemy oglądać w odcinku pt. "Sieć", o telefonach komórkowych. Do tej produkcji też trafiła przypadkowo - kamera uwieczniła ją, gdy pomagała innemu aktorowi w zdjęciach do castingu. To sprawiło, że reżyserzy wybrali ją jako odtwórczynię głównej roli.

Kolejna rola Jowity Budnik w filmie duetu Krauze nie była już przypadkiem. "Plac Zbawiciela" został stworzony specjalnie dla niej. - Dostałam informację od Joanny, że myślą wraz z Krzysztofem, żeby coś dla mnie napisać. To było bardzo miłe, świadczyło o tym, że dobrze im się ze mną pracowało - mówi Jowita Budnik. - Jednak od tej deklaracji do powstania filmu minęło chyba 5 lat. Dostałam od nich historię opartą na prawdziwych wydarzeniach, to nie był scenariusz. Razem, na tej opowieści, zbudowaliśmy "Plac Zbawiciela", szukaliśmy miejsc, rozmawialiśmy o emocjach, zawiłościach problemu. Z czasem okazało się, że są setki, tysiące takich kobiet, jak główna bohaterka tej produkcji. Mnie to zszokowało, zmiażdżyło - opowiada. - Robiąc ten film rozumieliśmy, że mówimy w jakiejś bardzo ważnej sprawie.

Gość Uli Kaczyńskiej często gra role kobiet "na skraju". - Nie wiem, dlaczego tak jest, że dostaję właśnie takie postaci. Jak trzeba cierpieć, szlochać, być bitą, poniewieraną, to często jestem to ja - mówi aktorka. - A w życiu przecież nie daję sobie wchodzić na głowę. Nie rozpycham się też łokciami, ale sobie radzę.

Rola w filmie "Papusza" wbrew pozorom była dużo trudniejsza dla aktorki, niż ta w "Placu Zbawiciela". - Przy "Papuszy" mówimy o postaci do mnie zupełnie niepodobnej, w niczym - począwszy od fizyczności, wyglądu, przez kulturę, z której się wywodziła, co ze sobą niosła, przez swój wielki dar i talent, który okazał się również przekleństwem.

Przed nami kolejne filmy z udziałem Jowity Budnik: "Obietnica" Anny Kazejak oraz debiut reżyserski Michała Otłowskiego, do którego zdjęcia właśnie się zakończyły.
(pj/kd)

Zobacz więcej na temat: aktorzy Czwórka

Czytaj także

Grochowska: nie urzeka mnie "magia czerwonego dywanu"

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2013 17:57
Agnieszka Grochowska zagrała m.in. w głośnym obrazie "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Jej talent docenił ostatnio także Ridley Scott i zaangażował do filmu "Child 44", w reż. Daniela Espinosy. Aktorka pojawi się tam u boku takich gwiazd, jak Tom Hardy, Gary Oldman i Vincent Cassel.Agnieszka Grochowska: wielkie festiwale filmowe to masakra
rozwiń zwiń

Czytaj także

Joanna Moro: święta to czas wyłącznie dla rodziny

Ostatnia aktualizacja: 29.12.2013 13:12
Choć na co dzień Joanna Moro na brak zajęć nie może narzekać, w święta stara się wyciszyć, odwiedzić bliskich. - Kocham je - opowiada aktorka. - To czas, w którym mogę odpocząć, spotkać się z rodziną, porozmawiać - przyznaje w Czwórce.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Adam Woronowicz: Polaków niełatwo rozśmieszyć

Ostatnia aktualizacja: 02.01.2014 18:22
- Spektakl "Depresja komika" to czarny humor, ale ludzie wychodzą z teatru uśmiechnięci - mówi aktor Adam Woronowicz, który gra w tej sztuce jedną z głównych ról.
rozwiń zwiń