- Wszystkie teksty były moje, wszystkie numery współkomponowałem. Miałem pieczę nawet nad oprawą wizualną, co z perspektywy czasu uważam za spory błąd - tak Wiktor Waligóra wspomina pracę nad swoim debiutanckim albumem "Czekam na świt". Od zeszłorocznej płyty wiele się zmieniło. Teraz współpracuje z zespołem i pozwala sobie na większe zaufanie wobec specjalistów, o czym opowiedział w rozmowie z Dominiką Płonką na antenie Czwórki.
Początkiem nowego rozdziału w karierze Wiktora są jego nowy single - "Jeśli ma się skończyć świat" i "A może", które ukazały się 10 lipca. Jak tłumaczy Witkor, obie piosenki powstały spontanicznie i nie pasują do konceptualnej całości nadchodzącego albumu artysty. - To były rzeczy, które ze mnie wyszły od razu, bez większych przemyśleń. Tekstowo bardzo się dopełniają - mówi. Oba utwory różnią się muzycznie, ale łączy je głęboka emocjonalność.
Fikcja i gitarowe brzmienie
Nadchodzący drugi album Wiktora, którego premiera planowana jest na jesień, ma być bardziej spójny koncepcyjnie i oparty na fikcyjnej narracji. - To będzie jedna historia od początku do końca. Muzycznie poszliśmy w gitarowe brzmienia - zdradza wokalista. Twórczość staje się dla niego coraz bardziej dojrzała, ale nadal oparta na autentycznych emocjach.
Festiwale i koncerty
Tegoroczny występ na Open’erze był dla Waligóry szczególnym wydarzeniem. - To był mój pierwszy raz na Open’erze, od razu jako artysta. Udało się zapełnić cały namiot mimo tego, że na głównej scenie grał Massive Attack - wspomina z dumą. W najbliższym czasie będzie można go usłyszeć m.in. na Męskim Grania we Wrocławiu i Warszawie oraz na paru koncertach plenerowych, np. w Bydgoszczy.
***
Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"
Prowadzi: Dominika Płonka
Gość: Wiktor Wligóra
Data emisji: 16.07.2025
Godzina: 9.14
gV