Marathon des Sables. Ultramaraton przez marokańską Saharę

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2026 15:50
Przed nami 40. edycja najtrudniejszego i najbardziej wyczerpującego ultramaratonu na świecie, czyli Marathon des Sables. Na początku kwietnia zawodnicy wybiegną na piaski afrykańskiej pustyni, by sprawdzić granice możliwości swoich ciał na 250-kilometrowym odcinku. O tym wyjątkowym wydarzeniu opowiada Krzysztof Dołęgowski, który na własnych nogach ukończył Marathon des Sables.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock

- Maroko nad oceanem mocno różni się od tego położonego głębiej, za górami Atlas, gdzie jest naprawdę gorąco. Impreza odbywa się w kwietniu, żeby stworzyć jakkolwiek znośne warunki do biegania - mówi Krzysztof Dołęgowski ultramaratończyk, który ukończył Marathon des Sables.

 

Posłuchaj audycji "Rozgrzewka" z Krzysztofem Dołęgowskim

 

- Przed biegiem nie wiemy o trasie nic, ona jest co roku inna. Znamy tylko z grubsza dystans sumaryczny, nie znamy dystansu poszczególnych etapów. Dopiero w przeddzień biegu poznajemy szczegóły - opowiada gość audycji. Uczestnicy dostają także uproszczone mapy i diagramy, które pokazują trasę.

Oprócz niesprzyjającego środowiska, uczestnicy tego ekstremalnego maratonu muszą zawalczyć także z obciążeniem - w swoim plecaku muszą mieć wszystko, czego będą potrzebowali przez mordercze 250 kilometrów. - Oszczędzanie wagi było niesamowite. W przypadku plecaków, wszelkie kieszenie, których nie przewidywaliśmy używać - obcinaliśmy. Wszystkie metki, nadwymiarowy pas biodrowy; jeśli coś zwisało, to brało się nożyczki i obcinało - tłumaczy Dołęgowski.

W swoim ekwipunku biegowym uczestnicy muszą mieć także jedzenie, a w przypadku tego ekstremalnego ultramaratonu każdy gram ma znaczenie. - Torebka liofilizowanego jedzenia ważyła 23 gramy, a ja odkryłem, że torebka strunowa o zbliżonej pojemności z cienkiej folii waży tylko 3 gramy. Przesypałem całe jedzenie z cięższych torebek do lżejszych; jeżeli weźmiemy pod uwagę, że mam 6 takich torebek, to mogę oszczędzić nawet 120 gramów - wyjaśnia ultramaratończyk.


Zobacz także:


Podczas wysiłku na piaskach pustyni temperatura ciał uczestników może sięgać nawet 40 stopni. - Start jest zwykle o 9.00, kiedy temperatura jest jeszcze znośna, a temperatura ciała jest przyjemna. Potem obie niepokojąco rosną, bo jest wysiłek, a koło południa powietrze robi się poważnie gorące - twierdzi rozmówca Jędrzeja Rosiewicza. - Po drodze dostajemy wodę. Raz na 10 kilometrów jest około 1,5 litra - to wchodzi w nas jak w gąbkę - zaznacza.

***

Tytuł audycji: Rozgrzewka

Prowadzi: Jędrzej Rosiewicz

Gość: Krzysztof Dołęgowski (biegacz, ultramaratończyk, uczestnik Marathon des Sables)

Data emisji: 12.03.2026

Godzina emisja: 6.31

kajz

Czytaj także

Czy każdy może zostać skoczkiem narciarskim? Odpowiada Jakub Kot

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2026 15:55
Skoczkowie narciarscy powracają do rywalizacji w ramach Pucharu Świata po igrzyskach olimpijskich, z których Kacper Tomasiak przywozi rekordowe trzy medale. Z tej okazji w Czwórce z Jakubem Kotem rozmawiamy o tym, jak zostać skoczkiem narciarskim oraz o największych trudnościach, które trzeba przezwyciężyć.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Nowy sport na wiosnę? Wypróbuj grę w tenisa

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2026 15:38
Coraz wyższa temperatura zachęca do wychodzenia na zewnątrz i uprawiania aktywności fizycznej. Z tego powodu wybieramy się na kort tenisowy - z Magdaleną Wielec rozmawiamy o amatorskim tenisie. Jak zacząć grać i gdzie szukać tenisowych turniejów dla każdego?
rozwiń zwiń