Trudno o bardziej niecodzienną historię z pogranicza polityki, wojska i popkultury. W marcu 2025 roku Generał Muhoozi Kainerugaba opublikował wpis: "Jay-Z can do whatever he wants to me but I'm taking Beyoncé!" ("Jay-Z może zrobić ze mną, co chce, ale i tak zabieram Beyoncé"). Chwilę później poszedł o krok dalej, proponując raperowi pojedynek: "I challenge Jay-Z to a duel at dawn. If I win I take Beyoncé." ("Wzywam Jay-Z na pojedynek o świcie. Jeśli wygram, zabieram Beyoncé."). Wpisy szybko stały się viralem, ale po pewnym czasie zostały usunięte.
Teraz generał postawił raperowi tygodniowe ultimatum, twierdząc, że powinien "oddać" mu swoją żonę. W usuniętych już wpisach na platformie X Kainerugaba napisał, że daje Jay-Z siedem dni na przekazanie Beyoncé. Jeśli do tego nie dojdzie, zamierza - jak stwierdził - skierować sprawę do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dodał również, że jeśli gwiazda nie wie, kim jest, zorganizuje samotną demonstrację pod hasłem "I'm Here Beyoncé".
Muhoozi Kainerugaba nie jest anonimowym użytkownikiem mediów społecznościowych. To szef Sił Obronnych Ugandy (UPDF), a zarazem syn wieloletniego prezydenta kraju Yoweriego Museveniego. Od lat uchodzi za jednego z najpotężniejszych ludzi w państwie i potencjalnego następcę swojego ojca. Jednocześnie zasłynął z publikowania kontrowersyjnych wpisów w mediach społecznościowych. W przeszłości sugerował między innymi inwazję na Kenię, groził zajęciem Chartumu w Sudanie, domagał się od Turcji miliarda dolarów i "najpiękniejszej kobiety w kraju" jako żony, a także publikował wpisy wymierzone w ugandyjską opozycję. Wielokrotnie jego komentarze były później usuwane lub wywoływały dyplomatyczne napięcia.
Mimo że kolejne wpisy generała ponownie stały się viralem i wywołały tysiące komentarzy w mediach społecznościowych, ani Jay-Z, ani Beyoncé nie odnieśli się do całej sytuacji. Wszystko wskazuje na to, że para konsekwentnie ignoruje internetowe prowokacje ugandyjskiego wojskowego. Choć historia brzmi jak satyra, warto pamiętać, że jej bohaterem jest jedna z najważniejszych postaci w ugandyjskim aparacie władzy. To właśnie dlatego jego internetowe wpisy regularnie trafiają na czołówki światowych mediów - balansując między absurdem, trollingiem i polityczną kontrowersją.
***
gV