Molesta. "Najważniejsze zjawisko posttransformacyjnej Polski"

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2020 12:00
- Historia Molesty to przypowieść o Polakach. Na przykładzie tych chłopaków obserwujemy przemiany, jakie zaszły w naszym społeczeństwie w latach 90. - mówi Bartosz Paduch, reżyser filmu "Skandal. Ewenement Molesty". 
Molesta. Od lewej: Vienio, Wilk, Włodi
Molesta. Od lewej: Vienio, Wilk, WłodiFoto: mat. promocyjne/Best Film

Na dyskoteki szkolne chodziłem do warszawskiego Trendu. Dzieci mogły się tam bawić do 20.00. Potem wkraczali Oni. Ubrani inaczej niż wszyscy, charyzmatyczni, pełni energii, której nie znałem Filip Kalinowski

Bloki mówią

Jak przekonuje dziennikarz muzyczny Filip Kalinowski, Molesta była najważniejszym zjawiskiem posttransformacyjnej Polski. - Ten skład nie generował zmiany, ale był odpowiedzią na to, co dzieje się na warszawskich blokowiskach - wyjaśnia. - Na tle innych polskich artystów, którzy uprawiali źle zrozumianą "polską poetyckość" w postaci "Orła cienia", Włodi, Vienio i reszta chłopaków mówili jak jest. W rymach wykładali to, co widziałem dookoła siebie - wspomina.

Posłuchaj
54:00 2020_09_23 09_05_52_PR4_Wszystko_gra.mp3 Ewenement Molesty. Rozmowa z reżyserem dokumentu "Skandal" Bartoszem Paduchem oraz z dziennikarzem muzycznym Filipem Kalinowskim (Wszystko gra/Czwórka)

Twój szef słuchał Molesty

Vienio i Włodi poznali się w latach 90. w połowie drogi między dzielnicami Ursynów i Służew. Zafascynowani MTV i rapem zza wielkiej wody założyli Mistic Molesta jako wyraz młodzieńczego buntu przeciwko szarej rzeczywistości. Ich pierwsza płyta pierwsza płyta "Skandal" - to chuligański rap, który od razu staje się hitem! Molesty słuchali wszyscy, a ich teksty stały się dla młodych ludzi wyznacznikiem wartości moralnych. - Język Molesty wpłynął na sposób wypowiedzi wcale niemłodych już dziś Polaków. Część z nich sama została raperami, inny zajmują bardzo wysokie stanowiska w korporacjach, jeszcze inni pracują w branży filmowej. Mają po 40-50 lat, a w ich DNA jest "Skandal" - dodaje Kalinowski.

W latach 90., kiedy zdawałem maturę, uliczny hip-hop bardziej mnie przerażał, niż zachwycał. Po latach wróciłem do "Skandalu" i zobaczyłem te zwrotki w obrazach Bartosz Paduch

Kamera "do przenoszenia w czasie"

Jedną z najmocniejszych stron tego dokumentu są materiały archiwalne. - Pochodzą one z trzech źródeł. To najważniejsze to nasi bohaterowie, którzy po żmudnym procesie namawiania ich na ten film, użyczyli nam zdjęć z prywatnych albumów. Vienio trzymał je w kartonie w garażu, Włodi miał "skatalogowane" w domu - śmieje się rozmówca Uli Kaczyńskiej. - Pozostałe materiały pochodzą z archiwów Telewizji Polskiej oraz od osób, które dokumentowały życie ówczesnych skaterów - dodaje. 

Skandal. Ewenement Molesty - oficjalny zwiastun / Best Film

Reżyser przyznaje także, że w trakcie realizacji filmu wraz z operatorem zastosowali pewien zabieg, który niepostrzeżenie przenosi widza w czasie. - Kręciliśmy wszystko dwoma kamerami, przy czym jedna z nich to był starszy DVCAM. Dzięki temu uzyskaliśmy "obraz przejściowy" między archiwaliami a kamerą główną - wyjaśnia. 

Sprawdź także:

Włodi w Czwórce zaprasza na Noc Rezydentów

Biblioteka muzyka. Vienio i jego literacko-kulinarno-kosmiczne podróże

Premiera filmu "Skandal. Ewenement Molesty" odbędzie się 2 października 2020 roku.

***

Tytuł audycji: Wszystko gra

Prowadzi: Ula Kaczyńska

Goście: Bartosz Paduch (reżyser filmu "Skandal. Ewenement Molesty", Filip Kalinowski (dziennikarz muzyczny)

Data emisji: 23.09.2020

Godzina emisji: 9.05

kul

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Blask" błyszczy Holakiem. Afirmacja życia artysty

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2020 11:20
Najważniejszym bohaterem płyty jest sam Holak i to nie tylko dlatego, że to głównie jego dzieło. - "Blask" nie jest autobiografią, to zostawiam pisarzom. W muzyce i w pisaniu tekstów chodzi o rytm i rym, niekoniecznie o fakty. Ale rzeczywiście dużo o mnie na tym krążku - mówi Holak. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

1988: kręcę numery jak filmy, bo ciągle bujam w obłokach

Ostatnia aktualizacja: 18.05.2020 17:00
- Zawsze byłem dzieckiem, które bujało w obłokach. Potrafiłem godzinami leżeć na kanapie, patrzeć w sufit i nakręcać swoją wyobraźnię - wspomina Przemek Jankowiak, czyli 1988. - Ekscytowało mnie obrazowe przedstawienie rzeczy, które nie były obrazami. Ten rodzaj myślenia towarzyszy mi dziś przy robieniu muzyki.  
rozwiń zwiń